wtorek, 06 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

„Miłosierni jak Ojciec” na wakacjach ze świętymi

W zielonym lesie nad Bałtykiem, 500 m od złocistej plaży w Mikoszewie koło Stegny nad zatoką Gdańską, wypoczywała 130-osobowa grupa dzieci z Łomży, w tym około 70 niepełnosprawnych z rodzicami i opiekunami. Przez osiem dni potrzebujący mieli zajęcia rehabilitacyjno-logopedyczne, mszę św. codziennie i pogodny każdy wieczór przy ognisku z humorem. - Snułem w sobie refleksję, że znalazłem się jakby w innym świecie, gdzie królują troska i pieczołowitość rodziców, zadających pytanie o sens cierpienia – mówi ks. Andrzej Popielski, proboszcz parafii pw. Św. Andrzeja Boboli, która urządziła obóz nad morzem ze Stowarzyszeniem Rodzin Katolickich Diecezji Łomżyńskiej.

Parafia św. Andrzeja w Łomży zorganizowała 8-dniowy pobyt dzieci z rodzeństwem i rodzicami po raz drugi w ośrodku formacyjnym diecezji ełckiej. Letnia inicjatywa ma związek z całoroczną: w 2. niedzielę miesiąca o godz. 15. w kościele św. Andrzeja ks. Andrzej odprawia mszę św., połączoną ze spotkaniem integracyjnym. Dzieci w pełni sprawne mieszkały domkach letniskowych, natomiast pozostałe w budynku o charakterze pensjonatu. Hasło turnusu jak w tytule: „Miłosierni jak Ojciec”.

Morza szum, oceanarium i ryba chrześcijan
Każdy z ośmiu słonecznych dni zaczynał się apelem porannym o godz. 8.30 i zawieszeniem flagi, na wzór harcerstwa polskiego, którego ideały bliskie są proboszczowi. Kolejne dni miały też  temat przewodni, nawiązujący do uczynków miłosiernych względem ciała i duszy, na przykład, głodnych nakarmić, spragnionych napoić, dzięki czemu, goście ośrodka byli częstowani mini kromką i wodą. Inny przykład to „umarłych grzebać”, ale nie oznaczało wprowadzenia żałobnej atmosfery do laby lata – na karteczkach uczestnicy zapisywali grzechy, które chcieliby pogrzebać bez większego żalu. - Po roku pracy z tymi dziećmi zauważamy rozwój intelektualny, wyciszenie, „dorosłość”, przez co życie ze sobą wydaje się łatwiejsze i milsze, towarzyszyła temu tęsknota i chęć powrotu – opowiada ks. Andrzej, mający wsparcie w prowadzących zajęcia usprawniające ruch i mowę: Annie Rybickiej z Centrum Rehabilitacji im. św. Rocha Łomża, nauczycielce akademickiej Annie Najda i Marzenie Wysockiej, nauczycielce Szkoły Podstawowej w Piątnicy. Po obiedzie „morza szum, ptaków śpiew, złota plaża” aż do godz. 18., zaś po mszy kolacja i pogodny wieczór przy ognisku czy śpiewy, tańce i deklamacje, co koordynowały: Renata Andrzejewska, Małgorzata Zegarowicz i Agnieszka Nałęcz, a to występy głośniejsze niż warsztaty plastyczne i od porannej pantomimy pod przewodem kleryka WSD w Łomży Bartka Brzostowskiego z parafii Grabowo. Jedni mieli zabawy, inni konferencje na temat małżeństwa, zmagania sportowe aranżowane przez Sławomira Remeza, wycieczki do Gdyni, do muzeum marynarki wojennej, na statek „Błyskawica” czy do oceanarium, o co zadbała Monika Szymanowska. W czasie prezentacji artystycznych okazało się, że dzieci mają talent, za co dostały podziękowania i breloczki ze słoneczkiem. - Jedną mszę odprawiłem nad morzem, przed wyjazdem – wzrusza się kapłan. - Przechodziliśmy przez rybę, którą sami zbudowaliśmy z gałązek brzozy i klonu, na pamiątkę 1050. rocznicy Chrztu Polski. Ta ryba od początku chrześcijaństwa oznaczała miejsce spotkań wyznawców Chrystusa. Chcieliśmy trochę przypomnieć Lednicę i Ojca Jana Górę.

180 ludzi z Łomży żyje nad morzem przez 8 dni
- W rozmowach nad morzem często pojawiało się istotne pytanie rodziców, czy i jaki jest sens ich cierpienia... - rozważa duchowny. - Odpowiedź nierzadko przynosił drugi człowiek, kiedy dzielili się bagażem doświadczeń matka i ojciec dziecka 14-letniego z rodzicami dwulatka. Mieli okazję wymieniać się doświadczeniami, nie tylko na temat form terapii, lekarza, leków... Miłość to sianie dobra. Obserwowałem, jak byli zadowoleni, podbudowani, oderwani od rzeczywistości codziennej, że mają z kim problemami się podzielić. Budujące było widzieć, że nie oczekują litości, potrzebują obecności, kontaktu i współdziałania... Ta miłość rodzicielska mnie dotyka, zmienia...Rodzic kocha dziecko niepełnosprawne tak jak zdrowe. Może jest mi łatwiej, bo miałem siostrę niepełnosprawną, postępujący zanik mięśni, lekarze mówili, że przeżyje do sześciu lat... A ukończyła studia i zmarła, mając lat 26... Naszą grupą opiekowała się pielęgniarki Szpitala Wojewódzkiego Janina Narewska.
Rodzice płacili po kilkaset zł; miasto dofinansowało pobyt łącznie około 180 osób przez osiem dni nad morzem kwotą 10 tys. zł. Prezydent Mariusz Chrzanowski nie żałował na disco polo 25 tys. zł przez kilka godzin sylwestra... To gdzie są faktyczne pryncypia ojca miasta Łomża i ojca rodziny...?

Mirosław R. Derewońko

Fot. Małgorzata Jankowska

mm
pon, 25 lipca 2016 19:45
Data ostatniej edycji: 2016-07-25 19:52:07

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0