niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Waleczny ŁKS nie dał rady

Mimo ambitnej postawy i wbicia dwóch goli zespołowi I-ligowego GKS-u Tychy piłkarze Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 nie awansowali do kolejnej fazy rozgrywek Pucharu Polski. Po 120 minutach walki lepsi okazali się goście wygrywając 3:2 i to oni zagrają w I rundzie z Olimpią Zambrów.

Zdecydowanym faworytem rozgrywanego w sobotnie popołudnie na łomżyńskim stadionie miejskim spotkania byli tyszanie. W ekipie prowadzonej przez trenera Kamila Kieresia ponad połowa zawodników ma za sobą występy w Ekstraklasie. Jednak jak mawia stare piłkarskie powiedzenie - rozgrywki pucharowe rządzą się jednak swoimi prawami i ekipa z niższej ligi jest w stanie sprawić niespodziankę i wyrzucić za burtę silniejszego rywala. I właśnie taki plan mieli gracze ŁKS-u, którzy chcieli powtórzyć ubiegłoroczne wyniki. W poprzednim sezonie w rundzie wstępnej łomżanie pokonali 2:1 II-ligowy Raków Częstochowa, a w kolejnej dopiero po serii rzutów karnych musieli uznać grającej na co dzień na zapleczu Ekstraklasy Chojniczanki Chojnice.
Pierwsze minuty spotkania nie wskazywały jednak, że w Łomży może dojść do jakiejś niespodzianki. Na boisku niepodzielnie panowali gracze GKS-u praktycznie nie wypuszczając rywali z ich połowy. Ciągły napór gości trwał mniej więcej do 10. minuty. Wtedy to urazu nabawił się kapitan ŁKS-u, Albert Rydzewski, który, mimo interwencji medycznej, po chwili musiał opuścić boisko. Po tej sytuacji widać było, że tyszanie stracili rytm gry i ich dominacja nie była już tak wyraźna. W 17. minucie pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze. Piłkę na prawej stronie jednemu z rywali odebrał Karol Styś i szybkim podaniem uruchomił Przemysława Olesińskiego. Ten wbiegł w pole karne gości i idealnym podaniem wyłożył piłkę niepilnowanemu Danielowi Lemańskiemu, który pewnym strzałem dał prowadzenie swojemu zespołowi. Przyjezdni tylko przez chwilę byli zaskoczeni takim obrotem sytuacji. Już 8 minut później wykorzystali nieuwagę obrony ŁKS-u przy rzucie rożnym. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska jeden z obrońców zbyt krótko wybił piłkę. Ta trafiła do Mateusza Mączyńskiego, który strzałem z woleja pokonał Oliwera Wienczatka. Chwilę później goście wypracowali sobie kolejną tego dnia okazję do zdobycia bramki, ale tym razem strzał z dystansu aktywnego tego dnia Łukasza Grzeszczyka z trudem zdołał odbić golkiper ŁKS-u. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie, co zapowiadało jeszcze większe emocje w drugich 45 minutach.
Po zmianie stron do ataku ruszyli łomżanie zaskakując nieco swoich rywali. Mimo dwóch dobrych okazji nie udało im się ponownie wyjść na prowadzenie. W 52. minucie ta sztuka udała się gościom. Duży błąd popełniła defensywa ŁKS-u, która pozwoliła na dynamiczne wejście z piłką w pole karne jednego z graczy GKS-u. Żeby nie stracić bramki, ryzykownym wejściem musiał ratować się Wienczatek. Niestety sędzia uznał to za faul i podyktował rzut karny, a jego pewnym strzelcem okazał się Łukasz Grzeszczyk. Ambitnie grający łomżanie nie dali za wygraną i w 57. minucie zdołali wyrównać. Gola na 2:2 pięknym uderzeniem z rzutu wolnego zdobył Mariusz Baranowski. Ta bramka dawała kibicom ŁKS-u nadzieję, że ich ulubieńcy zdołają dotrzymać ten dobry wynik przynajmniej do końca regulaminowego czasu. Tak też się stało i po ponad 90 minutach walki sędzia zarządził dogrywkę. Mimo ogromnego zmęczenia ełkaesiacy także i w doliczonym czasie radzili sobie nieźle, chociaż z racji braku sił częściej faulowali swoich rywali. Po jednym z nich, 102. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwona kartkę obejrzał Melao. A że przewinienie popełnione było w polu karnym, to goście po raz drugi "dostali" szansę na łatwego gola. I także tym razem jej nie zmarnowali, a pewnym strzelcem okazał się po raz drugi Grzeszczyk. W ostatnim kwadransie tyszanie grając z przewagą jednego zawodnika spokojnie kontrolowali jednobramkową przewagę i ostatecznie po ponad 120 minutach walki mogli cieszyć się z awansu do kolejnej rundy.
- Szkoda, że w tym roku nie udało się wyeliminować drużyny GKS-u. Na pocieszenie można powiedzieć, że udało nam się w regulaminowym czasie gry zdobyć jeden punkt z zespołem pierwszoligowym. Cieszę się również, że trener rywali potraktował nas dzisiaj poważnie i wystawił mocny skład. Dla nas to bardzo cenne i ważne doświadczenie. Chłopcy mogli sprawdzić się z silnym zespołem, który niedługo będzie walczył na boiskach I ligi – powiedział trener Miłoszewski.

is

cz
pon, 18 lipca 2016 08:09

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0