czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

W słońcu kończą się Polonijne Igrzyska Młodzieży Szkolnej

Dobiegają końca zawody sportowe, połączone z zabawą, wypoczynkiem, poznaniem rówieśników, języka polskiego i kultury dla ok. 500 dzieci i młodzieży z Estonii, Litwy, Białorusi i Ukrainy oraz Polski, skąd przybyło ok. 200 uczestników XVI Polonijnych Igrzysk Młodzieży Szkolnej im. Jana Stypuły w Łomży. Biegi i skoki lekkoatletyczne na stadionie, szachy w Szkole Podstawowej nr 9, zapasy w PG nr 1, pływanie w basenie „Dziesiątki”, również rekreacyjnie, oto niektóre z wydarzeń, emocjonujących, zapadających w pamięć dzieci z polskich rodzin lub rodzin o polskich korzeniach.

W turnieju piłkarskim Igrzysk wystartowało osiem drużyn: pięć z rocznika 2000 i młodsi oraz trzy z rocznika 2004. Zaciekłe mecze 2 x 20 minut z pięciominutową przerwą rozgrywano na sztucznej murawie boiska treningowego ŁKS 1926 przy Zjeździe. - Nie ma płaczu, nie ma lamentów – ocenia sędzia główny zawodów Artur Nadolny i opiekun drużyny ŁKS, która jak huragan grała z młodymi piłkarzami z Ukrainy i Litwy, z drugimi wygrywając 8 : 0. Sześć goli strzelił Jakub Kotowski, król strzelców międzynarodowy po lewej stronie Narwi, zaś wyróżnił się bramkarz Bartek Długołęcki i Przemysław Modzelewski w obronie. - Graliśmy twardo, z charakterem, nie odpuszczaliśmy, ale ja przeciwnikom nie zostawiłem takich śladów – obrońca pokazuje podrapane kolano z ranką. - Widać w polskich drużynach: umiemy grać zespołowo, drużyny zagraniczne stawiały na indywidualności.
- Przemek ma charakter, on napędza grę – chwali 15-latka Artur Nadolny, rozpoczynając inny mecz. Lepsze wyszkolenie ŁKS-u dostrzegł również trener drużyny z Litwy Grzegorz Vilkin, 23-latek z Solecznik, zaś katastrofalną porażkę tłumaczył tym, że na wakacyjne Igrzyska przyjechał z trzecim składem z Jaszun. Na pociechę zostaje, że chłopcy wygrali 3 : 0 z drużyną z Wilna, tj. stolicy kraju. Sukces pozwala opiekunowi wyróżnić bramkarza Aleksa Waiżunżis i kapitana Jerzego Lageviec. - Bardzo podoba mi się w Łomży, miasto takie ładne, zadbane, stadion na poziomie... – chwali Aleks. Polaków nie poznał, a zaprzyjaźnił się z Ukraińcami. Sztama, skoro Litwa wygrała z Ukrainą 4 : 2.

Iki pasymatymo – do widzenia po litewsku
Ponad 60 tenisistek i tenisistów zacięcie rywalizowało za stołami tenisowymi w „Ekonomiku”, nad czym czuwa od 1997 roku, jeszcze przed wystartowaniem oficjalnych Igrzysk Tadeusz Zdzienicki. Turnieje międzynarodowe Polonii z wielu krajów poprzedzały zainicjowanie w nowej formie przez senatora z Łomży Jana Stypułę (1931 – 2001) wakacyjnego spotkania z Macierzą. - Ja w Związku Radzieckim nazywałem się po rosyjsku Josif Kozłowskij, w niepodległej Litwie Josifas Kozłowskis i na koniec po polsku Józef Kozłowski – wspomina 53-letni trener z Solecznik, któremu synowie na cmentarzu zwrócili uwagę przy grobie, że dziadek nazywał się po polsku. - Igrzyska to dla naszych dzieci zawody na zakończenie sezonu, z dobrą organizacją, spotkaniami ciekawych ludzi, integrują się, obcują ze sobą, znajdują koleżeństwo, poznają miejsca. Do Łomży pojadą ci, którzy zasłużyli.
Tadeusz Zdzienicki zorganizował także turniej kadry, w którym jako gospodarz oddał fory Jurijowi Łagodiuk z Brześcia na Białorusi, skąd pochodzi wielce zgrany debel triumfu: Dima Kulikowicz i Maxim Siemakowicz. Dima ma lat 14, 165 cm i 50 kg, Maxim – 12 lat, 180 cm i 70 kg. Chociaż są różni jak Asterix i Obelix, kiedy stają przy stole zamieniają się w płynnie działający mechanizm. W ich rękach rakiety stają się zaczarowane, piłeczka dokonuje niesamowitych ewolucji, a punkty liczą się jak na zamówienie. Podoba im się w Polsce: Dima ma pradziadka, Maxim – prababcię z Polski. Chociaż nie mówią po polsku, zaledwie trochę oderwanych słów, to Dima pamięta początek hymnu z „Mazurka Dąbrowskiego”; wie, co znaczy szablą odebrać, „co nam obca przemoc wzięła”. Cztery lata temu uczył się sam polskiego z TV, na egzamin do Karty Polaka, lecz ocenia, że teraz na kursy językowe miałby z domu za daleko... Ile historii niezbadanych kłębi się w dziecięcych serduszkach i główkach, tylko czasem dociera do opiekunów i organizatorów Igrzysk... Halina Hryniewicz przy stoliku sędziowskim jest szczęśliwa: dwójka jej wychowanków ze Szkoły Podstawowej w Starych Trokach, obok słynnej twierdzy na jeziorze, ma medale: Ewelina Gryniewicz (lat 14) za 2. miejsce, Łukasz Jarmołowicz (lat 12) za miejsce 3. Lśnią na biało-czerwonych wstążkach - wręcza je Hanka Gałązka ze Wspólnoty Polskiej w Łomży. Może być z wychowanków dumny Romuald Grzybowski jako trener i dyrektor SP im. Andrzeja Stelmachowskiego, co 26 lat temu zakładał stowarzyszenie...
Uroczyste zakończenie Igrzysk będzie w czwartek o godz. 11. w Hali im. Olimpijczyków Polskich.

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
śr, 29 czerwca 2016 16:48
Data ostatniej edycji: 2016-06-30 07:56:47

 
161201033137.gif
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0