poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Podsumowanie pierwszego dnia 29. Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego "Walizka"

Międzynarodowy Festiwal Teatralny Walizka to „sentymentalna wyprawa” i „nowy język teatru” - można by użyć określenia dyrektora Jarosława Antoniuka z Teatru Lalki i Aktora, gdzie odbywa się przez cztery dni teatralne święto. Z ponad 100 zgłoszonych spektakli z 27 krajów 14 wystartowało w konkursie o nagrody, które przyzna jury pod przewodnictwem autorki ponad 150 scenografii i wykładowcy PWST w Krakowie Joanny Braun. Pierwszego dnia rywalizowały o uznanie jurorów teatry z Białorusi, Hiszpanii i Włoch. W Łomży otwarto też wystawę nestora światowej scenografii Adama Kiliana (lat 93) i pokazano kilkuset widzom „Wodewil warszawski” na Starym Rynku.

Salę teatru wypełnili w środę rano goście otwarcia 29. MFT Walizka, m.in.: przedstawiciele władz województwa – Stefan Krajewski, miasta – prezydent Mariusz Chrzanowski, starostwa – Elżbieta Parzych, reżyserzy, aktorzy i ekipy techniczne teatrów oraz dzieci z Łomży. - Jestem szczęśliwy, że mogę Was wszystkich powitać – mówił dyrektor Antoniuk, zwracając uwagę, że na rok przed 30. „Walizką” w konkursie biorą udział zwycięzcy poprzednich festiwali z występującymi nad Narwią po raz pierwszy. Dla jednych i drugich oraz dla gości i mieszkańców zabrzmiała „Oda do Pegaza”, którego uskrzydlona stalowa statuetka jest symbolem i nagrodą. Strofy swego autorstwa, że „Dziś festiwal teatralny, czas wydarzeń kulturalnych”, recytowały przejęte „dzieci” - aktorzy łomżyńscy: Tomasz Rynkowski i Eliza Mieleszkiewicz w obecności nauczyciela Marka Janika. W puli nagród jest 12 tys. zł na: Grand Prix, nagrodę za reżyserię, scenografię, muzykę i trzy aktorskie. Jurorzy to: reżyser Marek B. Chodaczyński, krytyk teatralny Janusz R. Kowalczyk, aktor i reżyser Wojciech Kobrzyński i teatrolog Bożena Sawicka z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którą dyrektor Antoniuk prosił o przekazanie podziękowań za wsparcie ministrowi Piotrowi Glińskiemu. Prezydent Łomży życzył „jak najlepszych wrażeń artystycznych”, nazwał MFT Walizka „bardzo ważnym wydarzeniem” dla promocji miasta i Ziemi Łomżyńskiej, podziękował za to dyrektorowi i współpracownikom TLiA. Walizka została uroczyście i z uśmiechem po raz 29. otwarta na świat.

Spektakl inauguracyjny „Wąż” wystawił Teatr Lalek z Grodna. Sztuka Marty Guśniowskiej w reż. Olega Żugżdy to opowieść w konwencji kabaretowej rewii, gdzie ubrane na przemian na krwisto-czerwono i czarno śpiewające tancerki towarzyszą historii tytułowego węża, któremu do szczęścia brakuje rąk i nóg. Traf chce, że szefowa kabaretu ma chomika, ale ten w toku akcji staje się z ofiary przyjacielem, podobnie jak napotkana po drodze jaszczurka przewodniczka. Zwierzątka trafiają do wróżki i czarodzieja, niezdolnych pomóc, tak jak Pan Bóg. Stwórca jednak pociesza węża, że swoje kształty indywidualne ma każde stworzenie i trzeba lubić siebie, zaakceptować i kochać nawzajem. - Sztuka żywa, wesoła, dużo zabawnych sztuczek, jest zrozumiała, ale i wartka – oceniał na gorąco aktor Max Bogayenko (lat 26) z Teatru Tamia z Charkowa, który przyjechał z ekipą KNIA. - Mnie taka konwencja sprzed 40 czy 50 lat jest znana. Estetyka tradycyjna, ale chyba trochę przebrzmiała.

Po zgrabną konwencję połączenia sztuk: film animowany w teatrze sięgnął obficie Tian Gombau (lat 52), autor, jedyny aktor i współreżyser z Panchi Vivo, który wystawił „Człowiek z ekranu” El Teatro de l'Home Dibuixiata z Castellon, liczącej ok. 3 tysięcy mieszkańców miejscowości koło Walencji w Hiszpanii. Za plecami ekran wielki jak scena i mały człowiek na jego tle, animujący ruch chmur przez dmuchanie, stwarzający wschód słońca, bawiący się z ptakiem... Ekranem może stać się koszula: obrazy będą wędrować z jej właścicielem, a nawet dotrą do jego wnętrza. Pomysł prosty i pięknie zrealizowany: animowany obraz filmowy i aktor teatralny, dopowiadając gestem i krótkim komentarzem historię z dzieciństwa. Bohater to Pomodoro: marzy o zostaniu klownem, ale poddany jest opresji społecznej. Koledzy go wyśmiewają, rodzice nie rozumieją. Wyrozumiały aktor pomoże chłopcu rozumieć, że powinien marzenia wziąć w swoje ręce i je zrealizować... I tak się stanie, gdy zjedzie do miasteczka Circus Popmodoro. Tkliwa muzyka, wzorowane stylistycznie na dziecięcych rysunkach animacje filmowe i czuły humor dorosłego w rozmowie z marionetką to atuty, tak jak finezja starej pantomimy i manualnej gry lalką i rekwizytem z nowoczesną techniką.

„Metafizyka jak w zegarku” okazała się trudną w odbiorze sztuką psychologiczno-kontemplacyjną, pozbawioną zupełnie słów. Opowieść oparta została na leniwie toczącej się kanwie dwóch obrazów surrealistycznej malarki Remedios Varo: kobieta sowa oraz karmienie księżyca. Najpierw widzowie ujrzeli reprodukcje, a potem ewokowane sceny teatralne. Piękna, półnaga kobieta budzi się z głową pięknej kobiety w ręce i ręką kościotrupa, którą gładzi swoje ramiona. Powraca do podświadomych pragnień, snów i wizji, jakie dopadają nieoczekiwanie, nieproszone i niechciane... Minimalistyczna muzyka, oparta na fortepianie i skrzypcach, w oparach dymu dopełnia onirycznego transu, którego częścią stają się mistrzowsko animowane laleczki w scenerii z obrazów Varo: mrugają i poruszają ustami, gdy szepcą sekret lub hasło półnagiej na ucho. Zginają każdy paluszek rączki, aby ożywić się jak prawdziwy człowiek w czasie pisania lub gotowania kaszki dla księżyca w klatce ptaszka. Zegarmistrzowskie dzieło surrealne duetu: Ilaria Drago i Jlenia Biffi / Coppelia Theatre, Włochy.

W Galerii Pod Arkadami goszczą prace wybitnego scenografa Adama Kiliana, o których opowiadał jego syn Jarosław Kilian. Zostanie od września dyrektorem Teatru Lalka w Warszawie, gdzie jego ojciec pod koniec lat 50. debiutował. W łomżyńskiej galerii na ścianach wiszą lalki trzech sztuk, w tym dwóch adaptowanych na łomżyńską scenę: „O Zwyrtale Muzykancie”, „Sklep z zabawkami”i „Ubogi książę”. - Jan Wilkowski w telewizji, w Warszawie czy Białymstoku nie zrobił bez Adama Kiliana żadnej sztuki – wspominała obu dyrektor artystyczna w Teatrze Lalka Joanna Rogacka. Są wśród prac wiklinowe olbrzymy konia i jeźdźca, do wnętrz których wchodzi aktor, są i mniejsze jak z obrazów Boscha czy chaty ludowej. - Tu jest genius loci, w tej strażnicy będzie wam dobrze się działo – przywołał spotkanie z wybitnym scenografem dyrektor Antoniuk, kiedy łomżyński teatr wyremontował na siedzibę budynek po straży pożarnej przy pl. Niepodległości. - Niektórzy aktorzy teatrów dramatycznych narzekali, że nakrycia głowy i kostiumy są za ciężkie, przeszkadzające w ruchu – wracała dyrektor Rogacka do ponad 20 lat z Adamem Kilianem, który dla plastycznego efektu sięgał po najrozmaitsze, nielekkie materiały, nie unikał ogromnych rozmiarów. - Prof. Józef Szczublewski śmiał się, że Kilianowi zawdzięcza karierę profesorską, bo zrezygnował z aktorstwa.

Mirosław Robert Derewońko

161121091207.gif
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
"Wąż" Grodzieński Teatr Lalek /Białoruś/
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
Wystawa nestora światowej scenografii Adama Kiliana
„Wodewil warszawski” na Starym Rynku
mm
cz, 09 czerwca 2016 10:07
Data ostatniej edycji: 2016-06-09 10:18:06

 
161109032208.jpg
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0