piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Teatralna potańcówka na Starym Rynku

Plenerowy spektakl „Wodewil Warszawski” Teatru Pijana Sypialnia zakończył pierwszy dzień 29 Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego „Walizka”. Wcześniej odbyło się happeningowe otwarcie festiwalu z udziałem aktorów i publiczności, zaś imprezę zakończyła potańcówka z udziałem warszawskiego zespołu i około stu widzów w różnym wieku.
– To najpiękniejsza rzecz jaka mogła się podczas tego festiwalu zdarzyć! – mówi pani Zofia. – Wczoraj byłam na Uniwersytecie Złotego Wieku i jak było to ogłoszone, to wszystkie panie się tu wybrały, bo chciały uczestniczyć w tym przedstawieniu, tańczyć i bawić się!

Plenerowe spektakle „Walizki” od lat cieszą się niezmienną popularnością. Widzowie równie chętnie przychodzą na pełne rozmachu widowiska, jak i bardziej kameralne spektakle, dopisali też w środowy wieczór na wodewilowym przedstawieniu. Poprzedził je happening z udziałem Elizy Mieleszkiewicz, Olgi Dębowskiej, Marka Janika i Tomasza Bogdana Rynkowskiego,  odgrywających ku uciesze publiczności „typową” polską rodzinę na wakacjach. Część widzów odpowiedziała też na apele organizatorów i przybyła z leżakami, krzesełkami, stołeczkami oraz kocami, tak więc „Teatr na leżakach” też miał tego wieczoru inaugurację w Łomży. 
Teatr Pijana Sypialnia zaprezentował swe sztandarowe przedstawienie „Wodewil Warszawski” opowiadające w żartobliwej formie o perypetiach rodziny Fafułów. Przybywa ona z prowincji do Warszawy, gdzie już na dworcu zderza się z „szemranymi” cwaniakami, czyhającymi na takich właśnie „zielonych” przybyszów. Ta nostalgiczna podróż po Warszawie sprzed 1939 roku dopełniona jest piosenkami z tamtej epoki i taką też muzyką, graną na żywo przez sprawny zespół, chociaż nie brakuje w niej też nowocześniejszych elementów, np. rytmu techno ilustrującego podróż pociągiem. Są też inne nawiązania do współczesności, choćby do obecnej kultury popularnej czy polityki, przez pojawianie się na scenie takich karykaturalnych postaci jak: Hańdzia Walczyk, Gaga Esler czy Joanna Dark-Roomowska. Rozśpiewany i roztańczony spektakl był jednak tylko wstępem do tego co zaczęło się bezpośrednio po nim, kiedy to Mariusz Żwierko i Sławomir Narloch najpierw zademonstrowali widzom odpowiednie kroki, po czym wciągnęli ich do zabawy: tańców zbiorowych, w parach oraz do tanecznego korowodu.
– W Łomży jestem nie pierwszy raz, działam tu w różnych miejscach – mówi Mariusz Żwierko, choreograf tutejszego Projektu  Artystycznego Meandry. – W tym roku mieliśmy już okazję zrobić potańcówkę na rynku „Fafuriadę” i myślę, że dziś po raz kolejny uczestnicy tego wydarzenia sprawdzili się świetnie. Nie mieli żadnych oporów przed polką czy walczykiem, weszli w klimat warszawskich tańców – myślę, że się fajnie bawili i dlatego nie chcieli kończyć!
Był też konkurs taneczny dla najlepiej radzących sobie na zaimprowizowanym parkiecie Starego Rynku, ale bez zwycięzców, bowiem publiczność oklaskami i równie silnym w przypadku każdej z par ich nasileniem dobitnie dawała do zrozumienia, że wszystkie radziły sobie wyśmienicie. 
– Coś się w końcu zaczęło dziać! – ocenia pan Henryk. – Powinno być więcej takich imprez i z całą pewnością będą chętni do oglądania. Kiedyś było bardzo dużo takich imprez, pamiętam takie potańcówki na muszli koncertowej jeszcze w latach 50. i starzy łomżyniacy do dzisiaj je wspominają – może teraz będzie ich powrót?
– Świetnie się bawiłam! – dodaje 15-letnia Magda. – Widziałam ten teatr w telewizji, więc wiedziałam czego się spodziewać, ale nie sądziłam, że będzie aż tak fajnie!
– Myślę, że ta potańcówka powinna nas wszystkich zjednoczyć i to będzie dobra tradycja, że w Łomży od czasu do czasu będziemy w rynku organizować miejską zabawę! – podkreśla dyrektor festiwalu Jarosław Antoniuk. 

Wojciech Chamryk

161121091207.gif
cz
cz, 09 czerwca 2016 08:01
Data ostatniej edycji: 2016-06-09 09:17:42

 
161109032208.jpg
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0