wtorek, 06 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Dzień Dziecka mądrego i aktywnego w zielonych ogrodach

- Szkoda, że nie możemy bawić się na dużej zjeżdżalni: mówią tam, że jesteśmy za stare... – martwi się Julia Ramotowska, 15-latka z Gimnazjum Katolickiego, która lubi zumbę, żeby się odstresować, dodać sobie endorfin i witaminy D3. - Ja za stara nigdy nie będę, chociaż uważam, że jestem starą duszą..., jakbym wcześniej się urodziła - pociesza koleżankę Ola Suproń, przechadzając się wśród trawek i drzew ogrodu biskupiego w Łomży, gdzie Szkoły Katolickie zorganizowały aktywizujący szare komórki i mięśnie festyn dla kilkuset dzieci i nastolatków. - A ja... zawsze będę dzieckiem... - uśmiecha się ich przyjaciółka Ala Siekierska, widząc biegające, tańczące, grające w piłkę pociechy.

- Czuję się ciągle jak dziecko, lubię się bawić z młodszą siostrą lalkami, chociaż niektórzy dorośli postrzegają nas jak niby „dorosłych” – odzyskuje humor w dobrym towarzystwie Julia, wcześniej z zadumą rozglądająca się po rozległym terenie zielonych i zadbanych ogrodów biskupich w Łomży: dzieci od zerówki do szóstej klasy Szkoły Podstawowej w Bożejewie, wychowanki Domu Pomocy Społecznej oraz gimnazjaliści i licealiści „Katolika” mieli przez ponad cztery godziny używanie na całego. - Bardzo się cieszę, że mamy taką imprezę na luzie, nie uroczystość, nie akademię – dzieli się wrażeniami Ola Suproń, której rodzice połączyli prezent na Dzień Dziecka z remontem pokoju i zgodą na budowanie studia nagrań w szafie: 15-latka ładnie śpiewa pod kierunkiem Magdy Sinoff , uczy się grać na gitarze i próbuje komponować. Mikrofon ma. - A rok szkolny musi iść do przodu.

„Wolałam Dzień Dziecka spędzać w Polsce...”
Czas jednak jakby się zatrzymał w prawie rajskiej scenerii pośrodku miasta, tyle jest weń radosnego rejwachu, tanecznych utworów z głośników i roześmianego młodego pokolenia, że z satysfakcją i radością popatruje na kolorowe koszulki, sukienki i spodenki wychowanków siostra Samuela, choć w czarnym habicie i w silnych promieniach czerwcowego słońca, prażącego na 25 st. C w cieniu. - Jest dużo atrakcji, a skład zaproszonych gości pokazuje, że jako szkoły nie hołdujemy stereotypom, że liczy się tylko wiedza i inteligencja – precyzuje myśli Ala, lubiąca pisać wiersze i opowiadania, oczekujące chwili wydania. - Akceptujemy wszystkich, także niepełnosprawne intelektualnie panie i dziewczęta. Są tak samo dobrymi ludźmi, nie ma w nich nic gorszego. Choroba nie jest wyrokiem.
Ala i Ola są przyjaciółkami jak z wzorcowego „Elementarza”: od ponad roku nie maja przed sobą tajemnic, znają swoje zalety i wady, wspierają się w trudnych chwilach. Ola jest bardziej uczuciowa  i skryta, natomiast Ala jest równie wrażliwa, ale znacznie bardziej otwarta. Wspierają się nawzajem, również wtedy gdy na Dzień Dziecka 2016 dostają od rodziców prezenty w postaci gotówki, którą można wydać tego samego dnia na nowe bluzeczki. - Wolałam Dzień Dziecka spędzać w Polsce, bo w Niemczech obchodzi się go tylko symbolicznie, prawie niezauważalnie, a tu jest zwykle wesoło – wyjawia Sylwia Kuczer, germanistka rodem z Monachium, gdzie mieszkała 18 lat, od 9 lat ucząca w Łomży niemieckiego. Skorzystała z uroku, umiejętności wiedzy z koleżanką anglistką Dominiką Dłużniewską ze Szkoły Językowej Linguo, by prowadzić łamigłówki i zabawy językowe na wesoło, bez stresu i ocen. Sebastian Jaworowski zachęcał do zapisywania się na obozy językowe w Anglii i Niemczech, co interesowało Marcina Makowskiego, anglistę i opiekuna samorządu uczniowskiego.

„Miejsce fantastyczne: bez asfaltu, betonu, polbruku”
- Oj, sam niewiele bym wskórał – ociera pot z czoła, zachęcając uczniów do zabawy, interesując się samotnikami, zapraszając do posilenia się przy grillu, napicia wody mineralnej. - Pani dyrektor dała zgodę i wolne, ksiądz biskup udostępnił ogrody, na wysokości zadania stanęli nasi samorządowcy: Jakub Jastrzębski, Mateusz Zdrodowski i Patrycja Świerżewska. Wuefmeni poprowadzili zajęcia na świeżym powietrzu: Elżbieta Komorowska uczyła zumby, a Pior Jurczewski w siłowni plenerowej.
- Miejsce fantastyczne: bez asfaltu, betonu, polbruku – zachwycała się stawiająca pierwsze kroki w zumbie Zenobia Dytkowska, dyrektor SP w Starym Bożejewie, gdzie Marcin Makowski uczył trzy lata. - Na trawie nie ma spiekoty, drzewa okalają łąkę. Sprawna organizacja, świetna, brak chaosu, dzieci się nie nudzą, mają coraz to nowe zajęcia w sztafetach, na torach przeszkód i w konkursach.
- Nie dostałam życzeń na Dzień Dziecka, ale wysłałam swoim dorosłym dzieciom – mówi bez żalu nauczycielka w SP od wszystkiego Małgorzata Korsan–Bugowska. - A ja tak, od teściów – śmieje się dyrektorka, zarumieniona od słońca, tańca i radości, że skorzystał z mądrej i aktywnej zabawy.
Mateusz Zdrodowski od siódmej rano – jak wyjaśnia z pogodną miną - ciągle „coś organizuje”, nie ma okazji porządnie się pobawić, jak koleżanki i koledzy. A jednak może odpocząć od obowiązków organizatora ok. godz. 14, gdy zwalniają się drążki, na których podciąga się zwinne ciało kulturysty. Otacza go wianuszek podziwiających siłę Mateusza chłopców. Szczupli, chudziutcy, ale też mądrzy.

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
cz, 02 czerwca 2016 15:11
Data ostatniej edycji: 2016-06-02 15:53:35

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0