czwartek, 17 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Remis na pożegnanie z kibicami

W niedzielę piłkarze Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 po raz ostatni w tym sezonie rywalizowali o ligowe punkty przed własną publicznością. W meczu 33. kolejki zespół trenowany przez Mateusza Miłoszewskiego zremisował 1:1 ze Zniczem Biała Piska, a jedynego gola dla ŁKS-u zdobył w drugiej połowie Przemysław Przysowa.

Przed spotkaniem trudno było wskazać faworyta. Drużyna ŁKS-u plasowała się na wysokim, 5. miejscu i była już pewna gry w nowej trzeciej lidze. Natomiast drużyna z Białej Piskiej była dziewiąta i w dalszym ciągu miała jeszcze szanse na utrzymanie. Kibice przybyli na łomżyński stadion mogli mieć jednak małe obawy patrząc na wyjściowy skład gospodarzy. W pierwszej jedenastce brakowało m.in. najlepszego strzelca zespołu, Łukasza Zaniewskiego czy tak ważnych graczy jak Damian Gałązka oraz Michał Sadowski. W ich miejsce trener Miłoszewski zdecydował się wystawić zawodników, którzy w rundzie wiosennej rozegrali mniej minut. Największym jednak zaskoczeniem był występ od pierwszej minuty niespełna 16-letniego napastnika drużyny juniorów młodszych MŁKS-u, Michała Tarnowskiego. Zespół gospodarzy grając po raz pierwszy w takim zestawieniu od początku nieźle radził sobie z doświadczoną ekipą Znicza. W pierwszej połowie goście tylko dwukrotnie poważnie zagrozili bramce strzeżonej przez Piotra Lipkę. Niestety w 29. minucie uczynili to na tyle skutecznie, że wyszli na prowadzenie. W polu karnym faulowany był jeden z zawodników Znicza, a prowadzący zawody arbiter bez wahania wskazał na "wapno". Pewnym strzelcem jedenastki okazał się były zawodnik ŁKS-u, Karol Drągowski dając nadzieję swojemu nowemu zespołowi na pozostanie w III lidze. Stracony gol bardzo pozytywnie wpłynął na drużynę gospodarzy, która zdecydowanie częściej zagrażała bramce rywali. Do przerwy goście zdołali jednak utrzymać korzystny wynik, co zapowiadało w drugiej połowie spore emocje.
Wydawało się, że trener Miłoszewski od początku drugiej połowy zmieni nieco ustawienie i wpuści na boisko bardziej doświadczonych graczy. Szkoleniowiec ŁKS-u dokonał jednak tylko jednej zmiany - za Przemysława Olesińskiego wszedł młody Karol Styś. Drużyna gospodarzy z minuty na minutę grała coraz lepiej i była bardzo blisko zdobycia gola wyrównującego. W ataku szalał Daniel Lemański, jednak mimo łatwości, z jaką dochodził do pozycji strzeleckich, równie łatwo psuł te sytuacje. W 68. minucie na placu gry pojawił się drugi zawodnik z drużyny juniora młodszego, Mateusz Drozdowski. Nominalny środkowy obrońca poradził sobie bardzo dobrze na nietypowej dla siebie pozycji lewego pomocnika. To po jednym z jego dynamicznych wejść sędzia odgwizdał rzut wolny w okolicach narożnika pola karnego gości. Do piłki podszedł Przemysław Przysowa, oddał nie za moncy strzał w kierunku bramki Znicza. Piłkę w polu karnym próbowało przejąć kilku zawodników obu ekip, jednak ta ostatecznie minęła ich wszystkich, łącznie z bramkarzem i wpadła do siatki. Kilka minut później łomżanie powinni już prowadzić, jednak futbolówka po uderzeniu Lemańskiego dobiła się od słupka. W końcówce zwycięstwo swojemu zespołowi mógł zapewnić młody Tarnowski, ale jego strzał z 8 metra okazał się niecelny.
- Grając w takim upale i w eksperymentalnym składzie nie mogliśmy iść na wymianę ciosów ze Zniczem. Stąd też nasza taktyka o oddaniu pola gry gościom i wyprowadzaniu szybkich ataków po przejęciach piłki. Uważam, że zrealizowaliśmy dzisiaj założenia przedmeczowe, udało się zremisować, ale przy lepszej skuteczności mogliśmy dzisiaj wygrać - przyznał Miłoszewski - Dobrze zaprezentowali się dzisiaj wszyscy zawodnicy, którzy grali ostatnio mniej. Kolejny występy na plus mogą sobie zapisać młodzi Tarnowski i Drozdowski. Szczególnie widać, że ten pierwszy zrobił duży postęp od czasu występów w Centralnej Lidze Juniorów.
Starcie ze Zniczem było przedostatnim meczem ligowym ŁKS-u w tym sezonie. Bez względu na wynik ostatniej wyjazdowej potyczki z Romintą Gołdap, którą zaplanowano na sobotę, 4 czerwca ełkaesiacy zakończą zmagania na 5. miejscu. Zanim jednak powalczą o ligowe punkty, w środę, 1 czerwca pojadą do Dąbrowy Białostockiej, by tam z miejscowym Dębem zmierzyć się w finale Okręgowego Pucharu Polski. Początek spotkania o godz. 17.00.

is

cz
pon, 30 maja 2016 11:53
Data ostatniej edycji: 2016-05-30 12:00:52

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0