wtorek, 06 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Słoneczna procesja Bożego Ciała z wiarą, monstrancją i lodami

- Chrystus potrzebuje naszych rąk, abyśmy się dzielili z bliźnimi: głód to nie tylko brak chleba, to brak bliskości drugiego człowieka, wiedzy, Boga i miłości... – nauczał biskup łomżyński ks. Janusz Stepnowski podczas homilii w Katedrze, skąd wyszła na czele z krzyżem procesja Bożego Ciała, w której uczestniczyło ponad 3 000 wiernych; nie licząc tych, co stawali i przyklękali na ulicach, żeby oddać hołd niesionej pod baldachimem Eucharystii w monstrancji misternie zdobionej i złotej. - To Chrystus zostawił nam wielki obowiązek, aby dzielić się z tymi, którzy potrzebują... Chrześcijanin jak Chrystus staje się chlebem, jeśli przyjmuje Go do swojego serca. Cały nasz kraj uczestniczy w procesji eucharystycznej. Wyrażamy wiarę, że przez komunię świętą stajemy się też chlebem życia.

W modlitwie wiernych symbolicznie zabrzmiała prośba za „rządzących państwami, aby niestrudzenie dążyli do dobra obywateli i zgody między narodami”. Gorzko się tych słów słuchało, widząc wokół, ile nienawiści powstało między Polakami z racji różnic politycznych, podsycanych przez dwa wrogie sobie obozy władzy. Szczęśliwie, od takiego klimatu wolna była procesja Bożego Ciała, na czele której po mszy za krzyżem ustawiły się sztandary: Łomży z przewodniczącym Rady Miasta Wiesławem Grzymałą i radnymi: Bogumiłą Olbryś i Lechem Śleszyńskim; Cechu Rzemiosł z Janem Chojnowskim jako chorążym; OSP Stare Kupiski i Łomżyca z braćmi Piotrem i Pawłem Dziubińskimi... Dalej idą kolejne sztandary, wyniosłe feretrony maryjne i bractw, m.in., trzeźwości, oraz szeregi dzieci w szatkach do kostek białych, I-komunijnych, dziewczynek sypiących kwiaty, zakonnic i zakonników, księży... Słońce na przejrzystym niebie grzało jak w pełni lata, tylko studził czasem twarze, karki i ramiona orzeźwiający wiaterek znad Narwi, kiedy ludzie wierni wpatrzeni w wizerunek Jezusa miłosiernego zaśpiewali z  mocą: „Bądźże pozdrowiona, hostyjo żywa, w której Jezus Chrystus bóstwo ukrywa...”. Co w duszach podczas takiego przemarszu się dzieje, ciekawe...

Cztery ołtarze na cztery strony świata
Jako pierwszy poniósł monstrancję pod baldachimem trzymanym przez kleryków Jan Sołowianiuk, emerytowany ksiądz wikariusz biskupi. Pieśń „O, zbawcza hostio, godna czci, co lud do niebios wiedziesz bram” rozbrzmiewała od Katedry ulicą Sadową i Polową, gdzie przy bramie seminarium duchownego stanął 1. ołtarz. Od ks. Jana monstrancję przeniósł na widoczne z dala podwyższenie diakon WSD w Łomży Mariusz Chorchos, towarzyszący uważnie kolejnym celebransom procesji. Procesja doszła do alei Legionów z biskupem Januszem Stepnowskim i skręciła w Rządową, gdzie na miejscu wysadzonego podczas wojny kościoła (w okolicy trawnika przy parku Hotelu Gromada) stał drugi ołtarz. „Niebo, ziemia ani morze pojąć tego, kim jest Bóg, nie może” - niosła się po cichej starówce pieśń nabożna, w którą zasłuchani byli również Sybiracy, członkowie Zrzeszenia Handlu i Usług i ministranci, jak Kacper Łebkowski z zapałem dzwoniący przez cały czas rozmodlonej w Boże Ciało marszruty po Łomży, 60-tysięcznym mieście powiatowym z siedzibą biskupią od 1925 r. Procesja dochodzi z gwardianem Kapucynów Mirosławem Ferencem na Stary Rynek: między lodziarniami trzeci ołtarz, przy którym rozśpiewana grupa dorosłych i dzieci przepięknie pod batutą Ewy Zawłockiej wykonuje na kilka głosów „Dzielmy się wiarą jak chlebem, dajmy świadectwo nadziei, Bóg ofiarował nam siebie i my mamy z ludźmi Nim się dzielić...”. Niektóre matki z lodami w ręce zabierały dzieci z miejsca modlitwy i skupienia, niektórym zgromadzenie nie przeszkadzało i włączały się w słuchanie z dziećmi, polizującymi łatwo topliwe słodkości, spływające po palcach.  Stamtąd monstrancję przejmuje proboszcz katedralny ks. Marian Mieczkowski i poniesie ją wzdłuż kamieniczek pod filarami z lat 50. i Giełczyńską do Dwornej, gdzie od pięciu wieków króluje nam Katedra, przy której na ganku pod balkonem budynku kurialnego ustrojono ołtarz czwarty. Śpiew błagalny „My, grzeszni, Ciebie Boga prosimy...” mieszał się jeszcze z niedawnym „Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas, Panie...”. Przed świątynią nęciły na straganach obwarzanki, mama i tata albo dziadkowie czasami kupowali małym pielgrzymom kruchą przekąskę przed obiadem, a  do domu zabierali łubianki i torebki truskawek: „Polskie, b. słodkie, 9 zł / kg”... Biskup Stepnowski przed błogosławieństwem „urbi et orbi” - miastu Łomży i całemu światu powtórzył w skrócie treść wiary, że „ta monstrancja, mimo że piękna i ma kilkaset lat, bez tego białego krążka w środku nic nie znaczy, byłaby muzealnym zabytkiem”. - Wykorzystajcie ten piękny, dzień, cieszcie się, bądźcie razem – poradził uczestnikom procesji, proponując wyłączenie do wieczora komputera i telewizora. 

Mirosław R. Derewońko

mm
cz, 26 maja 2016 14:20
Data ostatniej edycji: 2016-05-27 10:02:18

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0