niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Prawo dżungli Wojciecha Cejrowskiego

– Szczęść Boże! – rozpoczął swój sobotni występ w Łomży Wojciech Cejrowski, dziwiąc się, że słowa te zostały przywitane wybuchem śmiechu, bo zwykle słyszy w odpowiedzi również szczęść Boże, bądź Bóg zapłać, ale śmiech bardzo rzadko. Popularny podróżnik i pisarz przez blisko dwie godziny perorował o swych niebezpiecznych przygodach w amazońskiej dżungli, wplatając w te opowieści liczne dygresje, a zakończył puentą, że śmierci nie można się bać, dodając: „osoby niewierzące nie wiedzą o czym ja mówię”...

Wojciech Cejrowski w Łomży (fot. archiwum)
Wojciech Cejrowski w Łomży (fot. archiwum)

Stand-up w wykonaniu Wojciecha Cejrowskiego to parodystyczny monolog z elementami kabaretowymi, oparty na częściowo już znanych opowieściach, jak np. o pumie, ale wzbogacony improwizowanymi na gorąco żartami. Na początku jednak nie było do śmiechu tym wszystkim, którzy zgodnie z planem imprezy stawili się na godzinę 18.00, by zdobyć autograf, bowiem gwiazda wieczoru przyjechała na ostatnią chwilę i spotkanie odbyło się dopiero po występie. Dlatego też nie wszystkich rozbawiły żarciki typu oglądanie butów z komentarzem: „zobaczmy, jak wygląda stan czystości ulic w Łomży”, skoro artysta przeszedł w niej pewnie raptem kilkanaście metrów z auta do budynku. Nie śmieszyły też zbytnio nawiązania do naprawdę odległej już przeszłości, jak sprawowanie przez Donalda Tuska funkcji premiera czy sławnych, skierowanych do niego słów „Jak żyć?”. Najwięcej braw wywoływały zresztą te najbardziej ograne żarty czy teksty, jak „pan jest fanem mojej babci!”, albo liczne aluzje erotyczne i humor fekalny: o „wkurzającym kiblu” na Okęciu, jak załatwiać potrzeby fizjologiczne w dżungli, albo rozwodzenie się o niemęskich gejfonach, „bo żeby mężczyzna środkowym paluszkiem miział po ekranie – mężczyzna jest od pukania!”.
Prawo dżungli Cejrowski przedstawił  na ilustrowanych pokazem slajdów przykładach, ze swadą i humorem rozwodząc się na temat czyhających w wodzie i na lądzie niebezpieczeństw: piranii, płaszczek, mięsożernych os większych od naszych szerszeni, pumy czy skolopendry, zaskakując słuchaczy stwierdzeniem, że to nie puma jest największym zagrożeniem w puszczy, gdyż znacznie bardziej niebezpieczne są pekari.
– Nie ma gorszego wroga człowieka jak świnia – opowiadał Cejrowski. – Pekari polują w stadach – watahach, jak wilki w dzikich hordach, po 50-70 sztuk, małe ścierwa, ale agresywne. Dlatego Indianie mają takie podejście: zabić wszystkie i zeżreć, bo inaczej one zeżrą nas!
Wojciech Cejrowski przedstawił też publiczności, co go denerwuje w kontaktach z ludźmi, zarówno w sytuacjach prywatnych, jak i zawodowych. – Jest parę rzeczy, które mnie wkurzają – opowiadał, wymieniając choćby to, że nawet na targach książki, gdzie rozmawia się, przynajmniej teoretycznie o literaturze, nie ma już konwersacji, a wieczne pytania o to, czemu nie jest boso, nawet zimą w trzaskający mróz. – Zapomniałem powiedzieć: komórek też nienawidzę! – zreflektował się Cejrowski, gdy pod koniec występu komuś z widzów zadzwonił telefon. – Ja nie mam komórki, nigdy nie miałem i nie planuję mieć, bo jak potrzebuję coś załatwić to są telefony stacjonarne, albo wyślę maila. I żyję, na trzech kontynentach mieszkam, interesy robię – bez komórki!
Telefon przydał się jednak pod koniec występu do zrobienia wspólnego zdjęcia z publicznością...
– Śmierci nie można się bać, trzeba tak żyć, żeby się nie bać umrzeć – puentował swój występ Cejrowski. – Osoby niewierzące nie wiedzą o czym ja mówię: tak żyj, żebyś się dzisiaj nie bał umrzeć. Wtedy człowiek nie boi się życia. Natomiast te wszystkie brzydkie rzeczy, które państwo dzisiaj widzieli, one są kompletnie oswojone. Indianin jakby do nas przyjechał, to by się bał przejść przez ulicę, bo go coś przejedzie. My się nie boimy, chociaż zdarzyło mi się parę razy, że coś mi przejechało przed nosem, ale nas to nie powstrzymuje przed chodzeniem po ulicy. Tak samo Indianina nie powstrzymuje płaszczka, bo tam każdy otarł się o śmierć. 

Sobotni występ Cejrowskiego był ostatnim w dawnej sali widowiskowej urzędu wojewódzkiego. Teraz ma rozpocząć się drugi etapem remontu obecnej siedziby Filharmonii Kameralnej. Póki co ratusz zlecił wykonanie prac do stanu surowego zamkniętego. Widzowie będą mogli tu wrócić dopiero jednak, gdy będzie także zakupione i zamontowane wyposażenie... Wojciech Cejrowski, dla którego był to kolejny występ w tej samej sali, dostrzegł już zmiany na lepsze.
– Widzę postęp – mówił Cejrowski. – Poprzednio w filharmonii podłoga była falista, co spowodowało, że obaj z panem szoferem zapamiętaliśmy Łomżę na całe życie!

Wojciech Chamryk

161121091207.gif
cz
pon, 23 maja 2016 09:08

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0