sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Procesja św. Andrzeja w Łomży upamiętnia 1050 lat Chrztu Polski

- Współcześnie zanikają prawdziwe, silne relacje rodzinne, nawet jak rodzice próbują wpoić swoim dzieciom zasady moralne i przekonania religijne – rozważa ministrant Mikołaj Konopka, absolwent I LO w Łomży i tancerz KTT „Akat”. Młodzieniec stał ze srebrnym naczyniem na wodę święconą przy bramce przed grotą fatimską z 1931, znajdującą się na trasie tradycyjnej procesji z relikwiami św. Andrzeja Boboli. Ok. 200 osób ze sztandarami, feretronami, modlitwami i śpiewami szło przez starszą część miasta. - Rodzice przystępują do wychowywania dzieci za późno i niekonsekwentnie.

Po raz kolejny ulicami miasta przeszła procesja z relikwiami św. Andrzeja Boboli (1591 – 1657), jezuity, misjonarza i męczennika, cztery lata (1638 – 1642) przebywającego w Łomży jako doradca rektora, kaznodzieja i dyrektor szkoły humanistycznej, której spadkobiercami tradycji są: I LO oraz II LO. Czy kogoś to dzisiaj może zajmować...? Na procesję wyszło około 200 osób. - Tu święty żył, mieszkał, nauczał i na nas, współczesnych mieszkańcach grodu nad Narwią, spoczywa powinność pamięci – tłumaczył prowadzący rozważania jezuita Janusz Tereszczuk. Zachęcał do przypomnienia sobie historii życia i apostolskiej działalności św. męczennika, zmobilizowania się do naśladowania świętych i manifestowania akceptacji wartości, dla których św. Bobola cierpiał i poniósł śmierć. Tu warto przypomnieć, że najbardziej znane z jego działalności jest nawracanie na katolicyzm ludności prawosławnej Polesia, za co srodze zemścili się na nim Kozacy. - Uparty, zawzięty, kontrowersyjny, miał tylu zwolenników, co i wrogów – opisywał świętego, zestawiając te cechy z uporem Chrystusa w dążeniu do celu. Apelował, aby nie zniweczyć krzyża Chrystusa w naszej polskiej codzienności.

„Nie wstydźcie się krzyża, brońcie krzyża...”
W naszej polskiej codzienności próby reaktywowania procesji – poza Bożym Ciałem – nie udają się zbytnio, a gdy prowadzący intonują „Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo...”, to młodzież nie zna słów i nie włącza się do śpiewu. Kiedy przemawiają kaznodzieje, młodzi rozmawiają ze sobą, kiedy odmawiana jest litania, w niewielkim stopniu uczestniczą w modlitwie. Na ulicy taką obojętność na sprawy Boskie i brak zainteresowania refleksją w skupieniu widać jeszcze wyraźniej, gdy jedni się modlą, a rówieśnicy gadają w najlepsze i bawią telefonami. Procesja miała trzy przystanki: wyjście z dziedzińca kościoła Kapucynów, przejście ul. Rządową i Giełczyńską do Katedry oraz Dworną do wybudowanej w 1931 r. groty fatimskiej przy kościele Panien Benedyktynek. Przed pomnikiem kardynała Stefana Wyszyńskiego (1901 – 1981) przypomniano po raz kolejny, że procesja kroczy w roku 1050-lecia Chrztu Polski, co było okazją do przypomnienia pierwszego władcy Mieszka I i świętych: Wojciecha, bp. Stanisława, Kostki, Maksymiliana Kolbego, ks. Popiełuszki... Jak 1050 lat temu krzyże wstawiane były na ziemiach Polan dla przyznania się do drogi świętości w łączności z Rzymem i papiestwem, tak współcześnie myśl o nich może chronić przed zamętem codzienności...  Przywołano św. Jana Pawła II: „Nie wstydźcie się krzyża, brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, życiu rodzinnym i społecznym... Krzyż to chrześcijańska godność i narodowa tożsamość”. W modlitwie wiernych padło wezwanie za rodziców, nauczycieli i wychowawców, aby umieli przekazać wiarę kolejnym pokoleniom. 

„W strumieniach deszczu, deszczu łask...”
- Dzisiaj dzieciom i młodzieży dobrze jest, nie muszą prosić o cokolwiek, jak ich dziadkowie i ojcowie, żyjący w strachu w czasie wojny czy z braku chleba i perspektyw za komuny – komentuje Mikołaj postępujące odsuwanie się od Kościoła. - Ja lubię tę procesję, bo można nieco zapoznać się ze św. Andrzejem, spędzić czas z Panem Bogiem, a dodatkowo służyć drugiemu człowiekowi. Nie jestem osobą filozoficzną, raczej praktyczną. Lubię mówić prosto i bezpośrednio: dziś młodzi chętniej spędzają czas z przyjaciółmi i sprzętem elektronicznym. I marnują czas przed telewizorem i komputerem. Odnoszę wrażenie, że dorośli dzieci chowają, nie wychowują. Dają dziecku zabawki, zamiast rozmowy, myśli i modlitwy. Jedyna przyszłość religii chrześcijańskiej w naszym kraju to utrzymanie wiary przez nasze rodziny.
Zanim wierni sięgną odeń po wodę święconą, powtórzą za bp. Tadeuszem Bronakowskim przysięgi Jasnogórskich Ślubów Narodu z 1966, gdy z Prymasem Tysiąclecia Polacy świętowali 1000-lecie Chrztu Polski: wierność Bogu, kierowanie się w życiu Ewangelią, obronę życia od poczęcia do starości i nierozerwalności małżeństwa... Przysięgała po pół wieku i garstka wiernych na Dwornej sformułowaniami sprzed pół wieku: wychowywać dzieci i młodzież na dobrych Polaków, żeby nie było nienawiści, przemocy, wyzysku, bezbożnictwa, rozwiązłości, pijaństwa, narkomanii, hazardu...
W wigilię zesłania Ducha Świętego 2016 uczestnicy procesji świętowali 1050-lecie Chrztu Polski jako dziękczynienie. - W strumieniach deszczu, deszczu łask, przeżyliśmy święty czas – dziękował nam za udział, obecność i świadectwo wiary ks. Andrzej Popielski, proboszcz parafii św. Andrzeja.

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
mm
so, 14 maja 2016 22:57
Data ostatniej edycji: 2016-05-14 23:01:08

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0