sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 664

Łomżyniacy na proteście w stolicy

Wiadomo, że na sobotnią demonstrację partii i organizacji opozycyjnych do Warszawy wyjechał z Łomży jeden autobus specjalny z ok. 40 pasażerami: politykami PO, działaczami KOD, nauczycielami z ZNP i mieszkańcami, niezadowolonymi z kierunku i tempa „dobrych zmian”, jakie wprowadza rząd PiS. Byli też niezrzeszeni obywatele, którzy żeby protestować na Plac na Rozdrożu docierali autobusami komunikacji publicznej i prywatnej, oraz własnymi samochodami. Głośny marsz z flagami Polski i UE wyruszył po 13.30, a na rondo de Gaulle'a końcówka doszła dwie i pół godziny później. Nie ma wciąż wiarygodnej liczby uczestników: ponad 45 tysięcy jak chcą rządzący, przeciwko którym protestowano, czy blisko 240 tysięcy jak twierdzą ci, którzy protest organizowali.

- Byłem w sobotę na demonstracji w Warszawie – bez zahamowań i skrępowania opowiada o swej wyprawie do stolicy radny Łomży Maciej Borysewicz (PO). - Udałem się na manifestację opozycji, gdyż chciałem wyrazić niezadowolenie z obecnej sytuacji w naszym kraju. Marsz miał na celu, oprócz integracji środowisk opozycyjnych, zamanifestowanie niezgody części społeczeństwa, oraz narodu, na zmiany, jakie wprowadza rząd PiS. Najbardziej nie podoba mi się zagrożenie funkcjonowania w Polsce instytucji Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał Konstytucyjny jest fundamentem: obawiam się o jakość demokracji, jeśli w świetle jupiterów i w obecności kamer doprowadza się do paraliżu tak znaczącej instytucji, to co można wyrabiać z sądami w województwach, powiatach i gminach...
Ponadto łomżyński demonstrant w Alejach Ujazdowskich, na Nowym Świecie i Placu Piłsudskiego jest przeciwny „wychodzeniu Polski z Unii Europejskiej czy obniżaniu rangi jej instytucji”. - Nadal większość naszego społeczeństwa widzi dużo więcej zalet niż wad udziału Polski we wspólnocie narodów Europy - cieszy się radny, jak i z tego, że „w Łomży jest wiele osób myślących podobnie”. Co do tego się nie pomylił: w pogodnym tłumie z transparentami, wuzelami, gwizdkami i hasłami („Precz z kaczorem dyktatorem”, „Równość, wolność, demokracja”, „Jesteśmy Polakami, będziemy w Europie”) były łomżynianki i łomżyniacy trzech pokoleń – od nastolatków po seniorów. Proszeni o wypowiedź dla „Bezcennej”, grzecznie odmawiali, również po powrocie. Tłumaczyli to strachem, że w Łomży mogą za ujawnione przekonania liberalne, wolnościowe, tolerancję i sympatię dla PO czy UE spotkać, na przykład, wybite szyby w autach, nieprzyjemności lub zwolnienie z pracy. Zwłaszcza gdy pracują w ratuszu, spółkach, placówkach edukacyjnych lub kulturalnych, pod władzą prezydenta Mariusza Chrzanowskiemu (PiS). Niedawno świętowaliśmy „25 lat wolności”...
- „Jesteśmy i będziemy w Europie”, zgadzam się z  hasłem demonstracji w Warszawie, to ono mną kierowało, że się wybrałem manifestować – wyjawia Jacek Piorunek, radny sejmiku województwa podlaskiego, i tak jak Maciej Borysewicz aktywny działacz Platformy Obywatelskiej. - Jakiekolwiek zakusy naszego wychodzenia z Unii Europejskiej mogą zakończyć się tym, że Polska nie będzie się rozwijać albo będzie rozwijała się wolniej. Jako pełnoprawni obywatele możemy konsumować z UE środki finansowe, dzięki którym nasz kraj się rozwija. W ciągu ostatnich siedmiu lat w Łomży zainwestowano ponad 800 mln zł w projekty współfinansowane z kasy UE. Miałem i mam bardzo dobry ogląd tego, jak wygląda wydatkowanie funduszy unijnych, dlatego twierdzę z przekonaniem, że gdyby nie doświadczenie, szczodrość i otwartość Europy, Polska rozwijałaby się z opóźnieniem.
Radny sejmiku podlaskiego wylicza powody protestu przeciw temu, co od jesieni 2015 dzieje się w ojczyźnie: niechęć do powrotu PRL w sposobie życia Polaków i sprawowaniu władzy przez partię rządzącą, łamanie konstytucji przez PiS, nieliczenie się z opozycją, niestosowanie reguł demokracji. - Mam odczucie, że dzisiaj nikt ze strony PiS z nami się nie liczy – konkluduje gorzko. - Telewizja i radio zawłaszczone, króluje „jeden pogląd”, ale nie ma zgody, żeby wracać do tego, co było kiedyś.
Przypomniało mi się, jak rozmawiałem z nauczycielami, muszącymi ciągle lawirować jakoś między swoimi przekonaniami a dyrektywami z góry. 
- Żyjemy w wolnym kraju, a nie czujemy się wolne – powiedziała jedna z najbardziej w Łomży znanych nauczycielek. Prosiła o niepodawanie nazwiska.

161121091207.gif
cz
cz, 12 maja 2016 08:00

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0