poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Kandydat na prezydenta...

Gospodarz domu Stanisław Anioł, dźwigowy Kotek i lekarz Kołek, opozycjonista prof. Dąb-Rozwadowski czy towarzysz Jan Winnicki to tylko niektórzy z bohaterów kultowego serialu „Alternatywy 4”. Stanisław Bareja ukazał w nim w krzywym zwierciadle paradoksy życia w socjalistycznej Polsce, a jednym z współtwórców ogromnego sukcesu filmu był Janusz Płoński, jeden z autorów, napisanego wspólnie z reżyserem i Maciejem Rybińskim, scenariusza.
W czwartkowy wieczór Janusz Płoński spotkał się z fanami serialu w herbaciarni Pikoteria, opowiadając im nie tylko o kulisach powstania filmu, ale też o swej pracy w niemieckiej telewizji, fascynacji Elvisem Presley'em oraz najnowszej książce „Kandydat na prezydenta”.

Janusz Płoński
Janusz Płoński
Janusz Płoński
Janusz Płoński

– Niektórzy wyobrażają sobie, że „Kandydat na prezydenta” to jest jakaś poważna historia, że ja, widząc to co się w kraju dzieje, postanowiłem zgłosić swoją kandydaturę – mówi dziennikarz, pisarz i scenarzysta Janusz Płoński. – Otóż nie, nie jest to książka będąca poważną broszurą wyborczą, wręcz przeciwnie. Wydawało mi się, że ten tytuł będzie prowokacją którą każdy natychmiast zrozumie, że to muszą być jakieś jaja. Jest to próba może zaczarowania, może osaczenia tej rzeczywistości, z której też nie jestem do końca zadowolony. Ta książka powstała z przekory, ale też chciałbym, żeby ktoś ją czytający chociaż od czasu do czasu uśmiechnął się.
Dlatego autor, obok obowiązkowej dawki humoru, przemyca też poważne spostrzeżenia na temat naszej rzeczywistości, chociaż bez odniesień do aktualnych wydarzeń, np. rozważania dotyczące koncepcji państwa idealnego, ale rozmawiają o nich pacjenci szpitala psychiatrycznego. 
Humor i satyra były obecne w twórczości Płońskiego niemal od zawsze, co w Polsce, określanej mianem „najweselszego baraku spośród krajów demokracji ludowej”, miało ogromne znaczenie.
– Większość mego życia przeżyłem w tym okresie czerwonego terroru – wspomina Janusz Płoński. – Rzeczywistość była trudna, bo jak moja mama szła kupić coś na obiad, to wracała np. z paltem, bo akurat je rzucili. Gospodarka działała spazmatycznie, rynek również i od razu jak coś rzucono ustawiała się kilometrowa kolejka. Dlatego śmiech rozmaitego rodzaju był wtedy dla nas nie tylko ratunkiem, ale sposobem na życie. Pracowałem w studenckim tygodniku „itd”, który w porywach miał 700 tys. nakładu, co rozchodziło się głównie w środowisku akademickim i młodej inteligencji. Z Maciejem Rybińskim stworzyliśmy tam ostatnią stronę „itp”, już absolutnie humorystyczną, próbując pokazać rzeczywistość od najśmieszniejszej strony.
Takie podejście przyświecało też trzem autorom scenariusza telewizyjnego serialu, mającego być kolejnym dziełem w serii prześmiewczych filmów Stanisława Barei. Scenariusz najpierw odleżał swoje w telewizji, potem z problemami i ciągłymi ingerencjami cenzury do 1983 roku ukończono 9 odcinków, ale pierwsza emisja miała miejsce dopiero po trzech latach, rok przed śmiercią reżysera. 
– Po złożeniu scenariusza dwa lata nikt nie odpowiadał, po czym nowy szef telewizji znalazł to w szufladzie i pyta, czy to jeszcze aktualne – mówi Janusz Płoński. – Zaczął więc powstawać ten serial i było to nasze spojrzenie na tamtą rzeczywistość. Jest to wszystko tak zestawione, że właściwie jeden absurd goni drugi. Wydaje mi się teraz, że ta serialowa rzeczywistość jest bardziej komiczna niż groźna. Nawet ten największy oprawca który tam jest, ten cieć Anioł, ma w sobie coś sympatycznego, mimo tego, że jest wyjątkową mendą i trzyma to wszystko za pysk.
Bohater spotkania opowiadał nie tylko o kulisach powstania serialu czy ówczesnej rzeczywistości. Sporo miejsca poświęcił też swej pracy w niemieckiej telewizji, dzięki której poznał mniej popularną stronę twórczości Elvisa Presley'a, wyśmienitego interpretatora pieśni gospel.
– Nie fascynowałem się Elvisem w młodości i właściwie mało go znałem – mówi Janusz Płoński. – Ale podczas swego 20-letniego epizodu mieszkania w Niemczech przez 12 lat robiłem filmy dokumentalne i przez przypadek trafiłem do redakcji katolickiej ZDF. I tam któregoś dnia zaproponowano mi zrobienie 45-minutowego filmu o kulcie Presley'a w USA. 
Efektem długiej pracy i rozmów ze znajomymi i współpracownikami Króla był nie nie tylko film, ale też książka „Elvis. Dlaczego ja, Panie” z unikalnymi zdjęciami i płytą przygotowaną przez BMG specjalnie na potrzeby tej publikacji, również promowana podczas spotkania w Łomży. 
69-letniemu Januszowi Płońskiemu wciąż przyświeca życiowe credo: będzie jeszcze śmieszniej, wciąż pracuje: obecnie nad książką „Alternatywy 4. Przewodnik dla młodzieży”, wyjaśniającą pojęcia i sytuacje niezrozumiałe już dla kolejnych pokoleń młodych widzów. 

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka-Chamryk

161121091207.gif
cz
pt, 01 kwietnia 2016 08:25

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0