sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Marek Piekarczyk zaśpiewa w Łomży

Jeden z najwybitniejszych wokalistów w historii polskiej muzyki, frontman legendarnego TSA, odtwórca głównej roli w musicalu „Jesus Christ Superstar” i juror programu „The Voice Of Poland” wystąpi w Łomży. Marek Piekarczyk w wywiadzie dla 4lomza.pl opowiada czego fani mogą spodziewać się po tym akustycznym – bardzo odmiennym od tego, co robi na co dzień – występie.

Marek Piekarczyk
Marek Piekarczyk

Wojciech Chamryk: Wiele osób myśli, że jak widziało się Marka Piekarczyka w telewizji czy było na koncercie TSA to wie się już o nim wszystko, tymczasem twoja kariera solowa to przecież całkowicie odmienne dźwięki i emocje?
Marek Piekarczyk: Moje koncerty solowe to coś zupełnie innego niż to, co robię na co dzień z TSA. Gram z tym zespołem już od wielu lat. To świetna grupa, doskonałe brzmienie i muzyka którą uwielbiam, ale jednak do końca nie jestem tam spełniony jako wokalista, ponieważ jestem tylko 1/5 tego hałaśliwego instrumentarium. Na akustycznych koncertach występuję tylko z gitarą i perkusyjnym cajonem, co pozwala mi śpiewać z dużą ekspresją i inny repertuar.

W. Ch.: Sześć lat temu przypomniałeś perełki polskiego rocka lat 60. i 70., wybierając  nie tylko te bardziej buntownicze, niepokorne utwory, ale też piękne piosenki o miłości – pewnie podczas koncertu w Łomży obok twoich autorskich utworów usłyszymy też wiele z nich?
Marek Piekarczyk: Śpiewam swoje piosenki oraz utwory mistrzów polskiego rock 'n' rolla, które wydałem na płycie „Źródło”, ale nie tylko, bo ciągle chcę śpiewać też inne takie numery, więc sięgam do tej skarbnicy polskiej piosenki bez oporów. Czasem śpiewam je nawet bez mikrofonu, jak np. „Nie widzę ciebie w swych marzeniach” Skaldów, żeby ludzie usłyszeli prawdziwy, autentyczny, nie obrobiony przez aparaturę i zagłuszony przez instrumenty, głos wokalisty.

W. Ch.: Bywa też, że sięgasz po utwory TSA, ale te mniej oczywiste, choćby „Wielki cud” czy „Mechaniczny pies”?
Marek Piekarczyk: Są to piosenki, których moi koledzy nie chcą grać. Mamy taką umowę, że na swoich solowych koncertach nie wykonujemy takich utworów TSA jak „51” czy „Trzy zapałki”, bo dopóki gra TSA, to można je usłyszeć tylko na koncertach tego zespołu. Ale „Mechaniczny pies” z muzyką Tośka Degutisa i moim tekstem jest świetny, bo to utwór o policjantach przyszłości, którzy będą automatami z mózgiem człowieka, ale napisałem to dawno temu, zanim jeszcze pojawił się „Robocop” (śmiech). „Wielki cud” napisałem ze Zbyszkiem Kraszewskim i on też cieszy się, że to śpiewam, bo to wciąż bardzo aktualny numer, chyba nawet jeszcze bardziej niż w latach 80.

W. Ch.:Trudno też wyobrazić sobie twój solowy koncert bez przebojowych utworów Yugopolis, takich jak „Czy pamiętasz” czy „Gdzie jest nasza miłość”?
Marek Piekarczyk: To w sumie prawie moja piosenka, bo tekst jest całkowicie mój, zmiany w aranżacji też były spore, dlatego  śpiewam go z ogromną przyjemnością, wiem też, że publiczność na niego czeka.

W. Ch.: Bez gitarzysty Tadeusza Apryjasa i perkusisty Jacka Borowieckiego twoje koncerty solowe byłyby możliwe w takim kształcie?
Marek Piekarczyk: To moi koledzy, świetni muzycy i ludzie z mojej ulicy w Bochni! (śmiech). Przypomniałem sobie o nich jak szukałem muzyków do swojego solowego projektu. Tadzia zaprosiłem już na „Źródło”, bo nikt z zawodowców-wymiataczy nie mógł nagrać solówki w „Na betonie kwiaty nie rosną”, byli bezsilni. A Tadziu przyszedł i zagrał wszystko z idealnym wyczuciem i z bluesową prostotą.

W. Ch: Gracie też numery z twojej pierwszej płyty „Xes” i te z nowego, przygotowywanego obecnie albumu?
Marek Piekarczyk: Czasami gramy, czasami nie, bo bywa, że mamy ich dosyć, albo nie chcemy ich grać. Mam spory repertuar, dlatego zawsze wybieram to, co ludzie mogą znać, bo nie chcę ich ciągle epatować nowościami w sytuacji, gdy są zadowoleni słuchając tych popularnych piosenek, chociaż w tej chwili mam już gotowy materiał na dwie nowe płyty.

W. Ch.: Ludzie chcą nie tylko cię słuchać, ale też czytać twoją książkę, dlatego przed koncertem odbędzie się w Miejskiej Bibliotece Publicznej spotkanie autorskie poświęcone „Zwierzeniom kontestatora”?
Marek Piekarczyk: Często tak robię i to jest po prostu spotkanie z ludźmi, którzy chcieliby porozmawiać ze mną poza koncertem o książce i jakichś ciekawostkach, posłuchać odpowiedzi na pytania które nasuwają się, jak się ją czyta. Ta książka ma bowiem mnóstwo niedopowiedzeń, jest przeze mnie bardzo ocenzurowana, bo gdybym tego nie zrobił miałaby trzy razy taką grubość i o takich zasygnalizowanych tam sprawach można ze mną bez problemu porozmawiać. 

W. Ch.: Czyli na tym spotkaniu będzie można poznać cię z zupełnie innej strony – nie gwiazdy rocka czy osoby znanej z telewizji?
Marek Piekarczyk: Nie uciekam przed ludźmi, bardzo lubię spotykać się z nimi i rozmawiać. Nie mam ochroniarzy, nie kryję się – jestem człowiekiem z małego miasteczka, chodzę normalnie po ulicach, nie jeżdżę limuzyną. Nie unikam też fanów, można wziąć ode mnie autograf czy zrobić sobie ze mną zdjęcie. To ludzie są najważniejsi…

Wojciech Chamryk
Fot. ROK Łomża, Elżbieta Piasecka-Chamryk

cz
pt, 18 marca 2016 15:52

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0