czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@

Wszystko widzi

Świetna kompozycja. Zdolny fotograf wychwycił i podkreślił co się dzieje gdy nie potrafimy przewidzieć, jak bezlitosne warunki atmosferyczne zmieniają rzeźby. Masakra estetyczna widoczna po latach. Zapiszmy na plus, że nie udało się sfabrykować postumentu z jeleniem nad Narwią, ani pomnika Księcia Janusza na starówce. Tym bardziej, że białostoccy (dlaczego łomżyńskim nie zlecono?) artyści-projektanci otwarcie zademonstrowali swoje szczere uczucia wobec Łomży forsując postać rycerza spod Grunwaldu jako łachmaniarza-mieszczanina, dając mu cyrkiel geodety za wskazówkę zegara słonecznego (skoro nie miecz, to lepiej miotłę - byłoby bardziej proletariacko.) Bez wątpienia tym rozjechanym pomysłem wtopimy się idealnie w ruinę „Hali byłej Targowej” którą planuje się przemalować na „Halę nowej Kultury”. Najsmutniejsza na tym tle będzie tablica wyliczeń unijnych funduszy - kosztowny chichot lewizny, która rozpływając sie w nicość nie wpadła na myśl otwarcia w tym miejscu Muzeum Diabła (choć eksponaty istnieją). Jeszcze na emeryckich posterunkach tkwią funkcjonariusze PRL-u hojnie podkarmiający gołębie, aby na bogato po europejsku pstrzyły środek miasta, gdzie na razie nie ma planowanej szklanej piramidy. Tego najbardziej żal, bo trudno usuwalne pamiątki po gołębiach tak pięknie lśniłyby w słońcu tęczowymi smugami. Pomyśleć, czego to nie wymyśli się za pieniądze, które - oczywiście nie śmierdzą. Czy tym razem jakiemuś dygnitarzowi starczy odwagi na jubileusz 600-lecia Łomży, by okryć się kocykiem z misia, imitującym szlachetne szaty książęce, a czy w roli „bujdy na resorach” znowu pojawi sie landara, niczym dynia z bajki ? Jeśli nie zdążymy z pomnikiem jakiegoś zająca z brązu, można przygotować pomnik z lekkiego gipsu, ruchomy - takie rozwiązanie ujrzała przed laty wycieczka z Łomży na Litwie. Było to szokujące spotkanie z popiersiem Lenina przed pałacem Tyszkiewiczów. Co prawda stał tam jeszcze robociarz z antenką na berecie, ale nie wyglądał na szybkiego. Chyba usłyszał język polski, bo chwila-moment pomnik zniknął. Ile to trwało? Trzy kroki na postawienie plecaka, wyciąg aparatów, trzy kroki nazad (jak mawiamy nad Narwią), a tu zonk! - po Leninie ostał się jeno pusty postument. Bardzo praktyczne dla Łomży, można zdążyć przed gołębiami. Dawniej w herbach mieliśmy szlachetne symbole, teraz najłatwiej nadąć balon własnej lub cudzej wielkości eksponując lenistwo (oj! bywa tak, bywa) i bezradność wobec natrętów-petentów z miasta, marnotrawstwo na koszt innych oraz lokalną beztroskę, jak z planowaniem w ramach Funduszu Obywatelskiego zabawy na grobach. Bo tam gdzie za 14o tys. ma być kolejny Park (Miniatur Zabytków), lepiej sprawdzić dokumenty albo przeprowadzić sondaż i ekshumację, jeśli mamy taki gest. Zaorać można inne „niepotrzebne naszym sumieniom” zapomniane cmentarze - będą nowe działki. Czy gdzieś planuje się konkurencję najbardziej zapyziałych miast? Bóg wszystko widzi, w miejscowej skali rolę kary boskiej pełni chyba oglądanie takich przypadków - tylko dlaczego zamiast winowajcy, muszą cierpieć esteci?

Bolesław Deptuła
wt, 15 marca 2016 22:22
Data ostatniej edycji: 2016-03-27 06:58:23

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0