niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Pamięć

Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych – pamiętam jak jeszcze kilka lat temu jeden ze znanych profesorów i jego koledzy lansowali podczas konferencji naukowych i dyskusji prowadzonych na ten temat hasło o mającej miejsce po II wojnie światowej również na terenie woj. białostockiego, „wojnie domowej”. Miało to usprawiedliwiać mordowanie tych, którzy marzyli o wolnej i niepodległej Polsce. Takie stanowisko akceptowali ich wychowankowie, pracujący w różnych instytucjach, w tym część nauczycieli historii. Pamiętam opór i długą listę nieobecnych na uroczystości odsłonięcia w Jeziorku tablicy pamiątkowej poświęconej Stanisławowi Marchewce „Rybie”, czy też w latach 2005-2009 opór części samorządowców wobec propozycji uczczenia żołnierzy podziemia poprzez nadanie ich imion ulicom w poszczególnych miejscowościach.
Pamiętam niedowierzanie i zaskoczenie, kiedy w 2001 r. wspólnie z Jerzym Kułakiem promowaliśmy Pakiet Edukacyjny „Podziemie niepodległościowe w województwie białostockim w latach 1944-1956” i sukces jakim cieszyły się publikacje Sławomira Poleszaka, Leszka Żebrowskiego, Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego dotyczące likwidacji polskiego podziemia przez komunistycznych kolaborantów.
Dziś w forpoczcie głosicieli prawdy historycznej idą także ci, którzy zobaczyli w uczczeniu żołnierzy polskiego podziemia, tak jak inni wcześniej w tematyce żydowskiej, szansę na „wypłynięcie” i zaistnienie medialne. A może jestem tylko uprzedzony, a wszyscy oni po prostu uwierzyli w sens walki żołnierzy wyklętych z narzuconym siłą systemem komunistycznym? Oby tylko nie przestali wierzyć wraz z kolejną zmianą rządów.

Prof. nadzw. dr hab. Krzysztof Sychowicz
Prof. nadzw. dr hab. Krzysztof Sychowicz

Pamiętać przecież trzeba, że komuniści polscy i Stalin tworzyli własną rzeczywistość, korzystając ze zbrojnego wsparcia Armii Czerwonej. Jednym z pierwszych posunięć nowej władzy było utworzenie sieci Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego, do których należało zwalczanie podziemia niepodległościowego. Pomagały im posterunki Milicji Obywatelskiej, jednostki Wojska Polskiego oraz wojskowy wymiar sprawiedliwości. Oddziały sowieckie traktowały Białostocczyznę jak tereny podbite, znajdujące się pod ich okupacją. Tak było też w pow. łomżyńskim i znajdujących się na jego terenie Łomży, Kolnie i Zambrowie.
Wiedząc o aresztowaniach ujawniających się żołnierzy podziemia, morderstwach i wywózkach, ludzie byli przekonani, że dalszy opór jest konieczny. Armia Krajowa Obywatelska, od września 1945 r. Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” oraz Narodowe Zjednoczenie Wojskowe stanęły do walki z aparatem represji ale także z przedstawicielami posłusznej wobec komunistycznych uzurpatorów administracji. Nie wierząc w obietnice władz w konspiracji pozostały dalej grupy Tadeusza Narkiewicza „Ciemnego”, Kazimierza Żebrowskiego „Bąka”, Henryka Gawkowskiego „Roli”, Stanisława Grabowskiego „Wiarusa”, czy Jana Tabortowskiego „Bruzdy”.
Oddziały KBW przeprowadzały niemal codziennie operacje pacyfikacyjne – często we współpracy z jednostkami sowieckimi – na terenie całego województwa. Przeszukania i obławy zawsze kończyły się aresztowaniami osób podejrzanych o działalność konspiracyjną. Wiele z nich nie przeżyło brutalnego śledztwa. W największej tego typu operacji przeprowadzonej w lutym 1946 r. na terenie województwa białostockiego i  we wschodnich powiatach województwa warszawskiego (należących do białostockich okręgów WiN i NZW) aresztowano łącznie około 4 000 ludzi, zabito zaś 125. Wojskowe sądy doraźne skazały na śmierć setki osób walczących o niepodległą Polskę. Do połowy 1947 r. w Polsce stacjonowały Wojska Wewnętrzne NKWD, które także prowadziły operacje bojowe.
Terror sił bezpieczeństwa sprawił, że podziemie niepodległościowe ponosiło coraz większe straty. O zwycięstwie komunistów przesądziło sfałszowanie referendum i wyborów. Uchwalona przez sejm 22 lutego 1947 r. ustawa o amnestii stanowiła ostateczny cios wymierzony w podziemie. Resort bezpieczeństwa wykorzystał ten fakt, by zdobyć dodatkowe informacje służące rozbiciu nieujawnionych jeszcze struktur oraz sterroryzowaniu ujawnionych żołnierzy WiN i NZW.
Rok 1952 to faktyczny koniec białostockiego podziemia. Rozbito wówczas ostatnie, działające jeszcze grupki straceńców: patrol „Wiarusa” (byłe NZW Wysokie Mazowieckie), „Roga” – komendanta powiatu NZW Kolno, „Huzara” (byłe AK-WiN), zabito zastępcę łomżyńskiego inspektora WiN kpt. „Lipca”. W następnych latach „dobijano” już tylko pojedyncze grupy. W 1957 r. zabito por. „Rybę” z grupy „Bruzdy”, w bunkrze koło wsi Jeziorko, pow. Łomża, ostatniego z ukrywających się członków podziemia.
Bez wątpienia Żołnierze Wyklęci zasługują na pamięć i to nie tylko taką okazjonalną ale trwałą, dająca im miejsce w naszej historii. Dzisiaj, kiedy możemy po raz piąty oddać im hołd oficjalnie, warto pamiętać także o tym, że to już 27 lat od tzw. upadku komunizmu!!! Warto zdać sobie sprawę z tego, jak długo musieliśmy na to czekać, chociaż dzisiaj nawet jego dotychczasowi przeciwnicy próbują „ogrzać się” przy cieple tego święta. Ma ono jednak jeszcze dużo ważniejszą rolę do spełnienia, gdyż nie tylko przypomina zamordowanych i poległych w walce z komunistami ale pokazuje jednoznacznie kto był patriotą walczącym o ukochany kraj, a kto zdrajcą i sowieckim kolaborantem.

Prof. nadzw. dr hab. Krzysztof Sychowicz

cz
pon, 29 lutego 2016 17:27
Data ostatniej edycji: 2016-02-29 17:30:09

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0