piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

O Dmowskim w Drozdowie

– Roman Dmowski znalazł w Drozdowie oddanych przyjaciół i prawdziwą rodzinę – mówi Tomasz Szymański. – Słowo rodzina jest tutaj jak najbardziej na miejscu, bo był uważany za jej przybranego członka i sam tak się czuł. To naprawdę była jego rodzina, mimo tego, że nie było między nimi żadnego pokrewieństwa, ale była wielka przyjaźń i pokrewieństwo ideowe!
Socjolog i adiunkt w dziale oświatowym Muzeum Przyrody w Drozdowie historię wieloletniej przyjaźni rodziny Lutosławskich z Romanem Dmowskim przedstawił podczas piątkowego spotkania wszechnicy łomżyńskiego oddziału Towarzystwa Uniwersytetów Ludowych.

Roman Dmowski znalazł w Drozdowie oddanych przyjaciół i prawdziwą rodzinę – mówił Tomasz Szymański
Roman Dmowski znalazł w Drozdowie oddanych przyjaciół i prawdziwą rodzinę – mówił Tomasz Szymański

– Zainteresowałem się tym tematem, kiedy zacząłem pracować w muzeum w Drozdowie, ponieważ przedstawiciele rodziny Lutosławskich żyjący w pierwszej połowie XX wieku, jak np. ks. Kazimierz Lutosławski czy publicysta Józef Lutosławski byli ważnymi postaciami Narodowej Demokracji  i wnieśli duży wkład w dorobek ideowy endecji – mówi Tomasz Szymański.
Również ich brat, wybitny filozof Wincenty Lutosławski był członkiem Ligi Narodowej, a od 1899 roku wykładał na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Tam też w następnym roku rozpoczęła się przyjaźń między Romanem Dmowskim, a małżeństwem Wincentego i hiszpańskiej poetki Sofii Casanova Lutosławskiej. Dmowski był człowiekiem samotnym z wyboru, dlatego Lutosławscy oraz ich trzy córki: Maria, Izabella i Halina zastąpili mu własną rodzinę.
– Dmowski nigdy się nie ożenił, co było decyzją świadomą – mówi Tomasz Szymański. – Za czasów carskich był narażony na niebezpieczeństwo i różnego rodzaju represje, był więziony w Cytadeli, więc nie wyobrażał sobie, jak można pogodzić życie rodzinne z zaangażowaniem politycznym w tak trudnym okresie w jakim znajdowała się Polska. 
Polityk nigdy nie wybaczył Wincentemu porzucenia żony i córek dla młodszej kobiety i zerwał z nim stosunki, ale z Sofią i dziewczętami przyjaźnił się do końca życia. Po raz pierwszy odwiedził Drozdowo w roku 1911, by trzymać do chrztu pierwszą córkę Marii i Mieczysława Niklewiczów, Krystynę. Był też ojcem chrzestnym ich syna Ryszarda oraz Zofii, córki Haliny i Czesława Meissnerów, nie mogło go również zabraknąć na pogrzebie ks. Kazimierza Lutosławskiego w roku 1924. W Drozdowie Dmowski odnalazł nie tylko wiernych przyjaciół, ale też ludzi o zbliżonych poglądach, co tylko cementowało tę przyjaźń, Niklewiczowie i Lutosławscy odwiedzali go też w jego majątku w Chludowie w latach 1922-34.
– Przez 12 lat Lutosławscy przyjeżdżali do jego majątku na wakacje oraz na święta wielkanocne – mówi Tomasz Szymański. – To był stały zwyczaj i zachowało się z tych pobytów dużo fotografii. 
Jednak najciekawsze są wspomnienia jakie pozostawili członkowie rodziny oraz listy, np. bardzo ciekawa korespondencja ks. Kazimierza  Lutosławskiego z matką Pauliną. Na szczególną uwagę zasługują książki sióstr Lutosławskich: Marii – „Pan Roman. Wspomnienia o Romanie Dmowskim” i Izabelli – „Roman Dmowski. Człowiek, Polak, przyjaciel”. Musiały one czekać na swoje wydanie – jedna do roku 1997, druga aż do lat dwutysięcznych, kiedy to po raz drugi wydano książkę Izabelli Wolikowskiej, po pierwszej edycji Instytutu Polskiego w Chicago, również dzięki staraniom naszego muzeum. 
Po sprzedaży Chludowa Dmowski zamieszkał u Niklewiczów w Warszawie, a kiedy stan jego zdrowia znacznie się pogorszył w czerwcu 1938 roku Maria Niklewiczowa przywiozła go do Drozdowa i otoczyła bardzo troskliwą opieką. Wysiłki lekarzy nie zdały się jednak na nic i 74-letni Dmowski zmarł 2 stycznia 1939 roku. Pozostał jednak w pamięci nie tylko swych przyjaciół, ale też osób postronnych, wspominających go nie tylko jako wybitnego polityka i patriotę, ale też bardzo sympatycznego człowieka. 
– Roman Dmowski był człowiekiem dużej kultury osobistej – potwierdza Tomasz Szymański. – Miał poczucie humoru, lubił nieco zbytku: cenił ładne, stylowe meble, nosił się nieco z angielska i przypominał angielskiego dżentelmena. Anglia to była jego wielka fascynacja, szczególnie jeśli chodzi niezwykle wysoki poziom angielskiej kultury politycznej, ale uwielbiał też tamtejsze kryminały, np. przygody Sherlocka Holmesa. Oczywiście dzieje rodziny Lutosławskich czy Romana Dmowskiego mają też wymiar ogólnokrajowy, ale warto pamiętać, że ci ludzie byli też związani z ziemią łomżyńską, a cykliczne wykłady Towarzystwa Uniwersytetów Ludowych to dobra okazja do poznania wielu tematów z naszej lokalnej historii – podsumowuje Szymański.

Wojciech Chamryk

cz
so, 20 lutego 2016 11:51

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0