piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Chamski dżentelmen z Warszawy i serdeczna Magda z Łomży

Gdyby nie tajemnicze splątanie losów, mogliby spotkać się w dzieciństwie w Bystrzycy Kłodzkiej, skąd pochodzą ich rodziny. On wkracza śpiewająco w szesnasty sezon polskiego musicalu wszech czasów „Metro” w stołecznym Teatrze Buffo, ona zaś starannie przygotowuje się do artystycznego jubileuszu 15-lecia Studia Wokalnego eMDeK w Miejskim Domu Kultury. Są w zbliżonym wieku, lecz kiedy on prowadził w Galerii Veneda konkursy dla zakochanych, ona przygotowywała się do występu na walentynkowym koncercie „Serdeczne piosenki”. I chyba znów rozminęły się ich drogi.

Anna Wodzyńska i Artur Chamski (fot. Paweł Wądołowski)
Anna Wodzyńska i Artur Chamski (fot. Paweł Wądołowski)
Kawiarenka walentynkowa w MDK-DŚT (fot. Marcin Kossakowski)
Kawiarenka walentynkowa w MDK-DŚT (fot. Marcin Kossakowski)
Magda Sinoff w MDK-DŚT (fot. Marcin Kossakowski)
Magda Sinoff w MDK-DŚT (fot. Marcin Kossakowski)
Jakub Piaszczyk z misiem dla Ady (fot. Arkadiusz Konopka)
Jakub Piaszczyk z misiem dla Ady (fot. Arkadiusz Konopka)
Justyna Zaręba ze Studia Wokalnego eMDeK (fot. Marcin Kossakowski)
Justyna Zaręba ze Studia Wokalnego eMDeK (fot. Marcin Kossakowski)
Tor rajdowy w Galerii Veneda (fot. Paweł Wądołowski)
Tor rajdowy w Galerii Veneda (fot. Paweł Wądołowski)
Stoisko do robienia laurek walentynkowych (fot. Paweł Wądołowski)
Stoisko do robienia laurek walentynkowych (fot. Paweł Wądołowski)
Stoisko do robienia laurek walentynkowych (fot. Paweł Wądołowski)
Stoisko do robienia laurek walentynkowych (fot. Paweł Wądołowski)
W Galerii Veneda (fot. Paweł Wądołowski)
W Galerii Veneda (fot. Paweł Wądołowski)
Urszula i Tadeusz Gumińscy z Jednaczewa (fot. Paweł Wądołowski)
Urszula i Tadeusz Gumińscy z Jednaczewa (fot. Paweł Wądołowski)
W Galerii Veneda (fot. Paweł Wądołowski)
W Galerii Veneda (fot. Paweł Wądołowski)
Dawid Kowalewski i Daniel Janczewski (fot. Paweł Wądołowski)
Dawid Kowalewski i Daniel Janczewski (fot. Paweł Wądołowski)

- Walentynki to nie jest moje święto, obserwuję je z pozycji... obserwatora właśnie – opowiada z czarującym uśmiechem piosenkarz i aktor Artur Chamski, który na walentynki zawitał do Łomży, aby w centrum handlu i rozrywki poprowadzić konkursy ze słodkimi nagrodami w bombonierkach i zrobić zdjęcia z miłośnikami świętującego 25-lecie dzieła Janusza Józefowicza i Janusza Stokłosy, z którym byli nawet na Broadway w NY. Z pierwszego składu „Metra” – Katarzyna Groniec, Edyta Górniak czy Robert Janowski – w spektaklach współczesnych nie pojawiają się twarze i głosy, więc 36-letni Artur Chamski ma co robić wieczorami na scenie Teatru Buffo lub Teatru Capitol. - Prawie codziennie gram spektakle – ma powody do satysfakcji, skoro tak wymagający twórcy potwierdzają jego wysoki poziom wokalny i sceniczny corocznymi angażami. - Kiedy robi się to, co kochamy, to nie czuje się zmęczenia. W Łomży sam też czuję się jak niespodzianka, jak walentynkowa atrakcja, tyle mam sympatycznych znaków życzliwości, przywitań, pozdrowień, życzeń i zdjęć na pamiątkę. Walentynki to okazja, aby serdecznie spotkać się z ukochaną osobą, na przykład, ja zapraszam na kolację. Warto się spotykać i rozmawiać, kiedy ciężko na sercu, żeby rzeczami ważnymi się dzielić. Staram się, by walentynki w związku trwały przez cały rok. Nie, nie zamierzam zmieniać nazwiska, to mój bardzo dobry znak, rozpoznawalny znak firmowy. Nie można mnie pomylić z nikim innym.    

„Życzę zakochanym wytrwałości w miłości”
Urszula i Tadeusz z Jednaczewa siedzą obok siebie przy stole, pochyleni nad białymi koszulkami. Każde ma w ręce pędzelek i malują według przygotowanego przez organizatorów wzoru: on „ra le”, ona „zem piej”. Sylaby układają się jedna nad drugą w wybrane przez nich ponad 20 lat temu motto życiowe, gdy Państwo Gumińscy stawali obok siebie. 43-letni Tadeusz próbuje sobie przypomnieć datę ich ślubu: 1995, sierpień..., 21., 24., 22.... - 26 sierpnia, rano cywilny, po południu kościelny – pomaga razem pamięci niezawodna 40-letnia połowica, mająca smykałkę i zdolności do rękodzieła. Najpiękniejsze wspomnienia...? - Mazury, jeziora, na samym początku – twierdzi on. - Najbardziej szczęśliwi byliśmy po narodzinach obu synów, wcześnie to było, najstarszy ma 19, a najmłodszy 18 lat – dodaje z uśmiechem ona. „Wspomnienia miłosne to nasza tajemnica” - śmieją się ciut zalotnie jedno do drugiego. Tym razem żona zaprosiła męża na walentynkowy obiad do restauracji i zapłaci.
Prowadząca konkursy Anna Wodzyńska mówi o sobie, że przyjechała tu do pracy, że nie jest żadną gwiazdą, co w zasadzie było widać i słychać z daleka. Artur Chamski nazywa ją „aktorką teatralną i dubbingową”. Mogą o niej nie wiedzieć dwaj przyjaciele z Publicznego Gimnazjum nr 1 w Łomży: Dawid Kowalewski (lat 14) i Daniel Janczewski (13). Dawid jest dumny z 17 sekund 54, wyniku na torze rajdowym modeli aut, jaki stanął pomiędzy drzwiami przy głównym wejściu. Fajna zabawa, szybkie maszynki, niektórymi w oryginalnych rozmiarach jeździł Krzysztof Hołowczyc. Mimo że Dawid triumfuje, bo mało kto zbliżył się choćby do 20 sekund na okrążeniach z ostrymi zakrętami, dostał niewielką bombonierkę do podziału z Danielem. - Przyszliśmy z koleżankami, ale nie miały odwagi startować – tłumaczy triumfator. - Wiedziałem, że w Venedzie będą walentynki, widziałem na billboardzie. Życzę zakochanym wytrwałości w miłości, żeby starali się kochać najwierniej, aby nie odstępowali wybranki czy wybranka serca i wybaczali błędy, a nie zwracali uwagi na drobiazgi.
Daniel dodaje, że w miłości i przyjaźni: trzeba mieć zaufanie i nie oszukiwać pod żadnym pozorem.

„Księżyc jest w nowiu, ludzie mówią: I love you”
Kuba Piaszczyk (lat 17) niesie misia o złoto-bursztynowej sierści, miękkiej jak piórka na brzuszku papużki nierozłączki. Metrowa maskotka jest leciutka i będzie przypominać Adzie, rówieśniczce, o wielkim, szczerym, delikatnym uczuciu chłopca. - To nasze drugie walentynki... – mówi z radością.  Studio Wokalne eMDeK witało w walentynki, w niedzielę pod wieczór, kilka pokoleń publiczności w sali na pierwszym piętrze Miejskiego Domu Kultury, zmienionej w kameralną kawiarenkę. Gama herbat owocowych, serduszka piernikowe dla osłodzenia nastroju i zamiast kwiatów na stolikach – czerwone lizaki w kształcie symbolu miłości. 16 utworów z koncertu „Serdeczne piosenki” Studia Wokalnego eMDeK Magdy Sinoff ułożyło się w panoramę polskiej piosenki - klasyki zaśpiewanej tekstem niebanalnym, poetyckim, dającym do myślenia. Maturzystka Justyna Zaręba przypomniała „Niepewność” Marka Grechuty. 9-letnia Katarzyna Boguska z chórkiem szóstoklasistek: Emilią Lutostańską i Mają Karwowską wyznała „Ktoś mnie pokochał”, jak przed laty Skaldowie. „Trzeba marzyć” przekonywała romantycznie Natalia Wysocka, co komentowała Magda Sinoff za Jonaszem Koftą: „Kiedy księżyc jest w nowiu, ludzie mówią „I love you”. Widzisz księżyca sierp – to cierp.

Mirosław R. Derewońko

cz
pon, 15 lutego 2016 13:28

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0