wtorek, 06 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Walentynkowe tańce miłości w Filharmonii

Woytek Mrozek, klarnecista–wirtuoz światowej sławy, wykonał w Łomży z Filharmonią Kameralną pod dyrekcją Jana Miłosza Zarzyckiego specjalny program z okazji dnia zakochanych. Słuchacze reagowali równie entuzjastycznie zarówno na ogniste tańce, muzykę żydowską, jak i filmowe przeboje Manciniego, równie chętnie włączając się w wykonanie jednego z jego utworów.
– To program walentynkowy – mówi Woytek Mrozek. – Jest bardzo dużo muzyki, którą można dopasować do tej okazji, a taniec jest nierozerwalnie związany z miłością!

Wojciech Mrozek, na potrzeby zagranicznej kariery używający brzmiącej z angielska pisowni swego imienia, gości w Łomży regularnie. Za swej poprzedniej bytności prawie pięć lat temu zaprezentował program „Melodie świata”, tym razem zaskoczył swych fanów i melomanów zupełnie innym zestawem utworów, w dodatku przygotowanym niejako awaryjnie.
– Miał to być inny koncert, jednak libański dyrygent (Harout Fazlian – red.) który miał go poprowadzić zachorował – wyjaśnia Woytek Mrozek. – Bardzo sprawnie zastąpił go dyrektor Zarzycki, ale program musieliśmy zmienić, ponieważ tamten dyrygent miał przywieźć utwory ze swojego kraju. W tej sytuacji mogłem więcej zaproponować od siebie i przekazałem orkiestrze praktycznie 70 % materiału na koncert.
Dlatego trzy dni przed świętem zakochanych w programie znalazły się, miłosne oraz często kojarzące się z uczuciami, tańce różnych narodów: grecki „Jasapico servico”, weselny„La Haim”–„Na zdrowie” z musicalu „Skrzypek na dachu”, autorska „Wiosenna Hora” klarnecisty czy ognisty „Czardasz” Vittorio Montiego. 
– Mam już ponad sto tańców w repertuarze, z czego jakieś 30 % to moje kompozycje – mówi Woytek Mrozek. – „Wiosenna Hora” to jedna z nich, malutka, ale wdzięczna kompozycja.
Orkiestra też nie oddała pola soliście, wykonując Tance rumuńskie Béli Bartóka, dwa utwory z „Peer Gynta” Edwarda Griega, w tym „Taniec Anitry” oraz subtelny Romanze op. 26 Johana S. Svendsena, w którym w pierwszoplanowej roli wystąpił koncertmistrz Cezary Gójski. Zabrzmiały też  Adagio z Koncertu klarnetowego A-dur KV 622 Wolfganga Amadeusza Mozarta oraz „Sholem alekhem, rov Feidman!” węgierskiego wirtuoza klarnetu Béli Kovácsa; solista  przypomniał też mołdawską tradycyjną melodię „Syrba Leutarii”, którą mama w dzieciństwie nuciła mu do snu. 
– Chodziło nam o to, żeby zróżnicować ten koncert – zauważa Woytek Mrozek. – Stąd wybór utworów od muzyki folkowej, klezmerskiej aż do filmowej. W niej mamy też Mozarta, bo druga część jego koncertu klarnetowego była wykorzystana w filmie „Pożegnanie z Afryką”.
Filmowe przeboje reprezentowała jednak przede wszystkim twórczość wybitnego amerykańskiego kompozytora  Henry'ego Manciniego: nieśmiertelny temat z filmu „Śniadanie u Tiffany'ego” , zwiewna melodia z „Two For The Road” czy dynamiczna  polka „Pie In The Face”. 
– Mancini to mój ulubiony kompozytor muzyki filmowej – mówi Woytek Mrozek. – Jego kompozycje nadają się do wykorzystania przez wiele instrumentów, np. skrzypce czy flet, może być to trąbka, doskonale nadają się też na klarnet!
Potwierdziła to zagrana na bis wiązanka największych przebojów Manciniego z „Moon River” na czele, ale jeszcze bardziej emocjonujące dla słuchaczy było wykonanie „Tańca węgierskiego nr 5” Johannesa Brahmsa. Mrozek grał go już wcześniej w Łomży, ale tym razem do udziału w tym, zróżnicowanym pod względem tempa utworze, zaprosił publiczność. Wtórowała ona muzykom szybkimi i wolnymi oklaskami, musząc pilnie baczyć na znaki dawane przez Jana Miłosza Zarzyckiego, prowadzącego też jednocześnie orkiestrę i czuwającego nad wejściami solisty. 

Wojciech Chamryk 
Zdjęcia: Wiesław Wiśniewski

 

cz
pt, 12 lutego 2016 08:13
Data ostatniej edycji: 2016-02-12 11:55:31

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0