sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Rzecznik Praw Obywatelskich ośmiela do informacji publicznej

Około 20 osób z Łomży, gmin: Łomża i Piątnica oraz Wysokiego Mazowieckiego wzięło udział w ponad dwugodzinnym spotkaniu z rzecznikiem praw obywatelskich doktorem Adamem Bodnarem. Sprawy ludzie mieli różne: od walki z gminą o źle zbudowane podjazdy do ich posesji przy drodze przez walkę z wójtem czy burmistrzem o informację na temat wysokości nagród urzędniczych lub kosztów budowy ulicy aż po walkę ojca z matką o prawo do dziecka. Słowo „walka” wydaje się tu adekwatnie użyte, skoro starania i zabiegi obywateli w starciu z urzędnikami to stanowczo za mało. - Rzecznik wkracza do akcji raczej na etapie postępowania sadowego – tłumaczył dr Adam Bodnar.

Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich
Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich
Magdalena Wilczyńska, Adam Bodnar i Andrzej Stefański
Magdalena Wilczyńska, Adam Bodnar i Andrzej Stefański
Adam Bodnar, RPO na spotkaniu w Łomży
Adam Bodnar, RPO na spotkaniu w Łomży

Frekwencja na sali konferencyjnej w starostwie powiatowym nie była przygniatająca, zważywszy, że w Łomży zarejestrowanych jest ponad 100 stowarzyszeń i innych organizacji pozarządowych, a to do nich została z miasta wysłana informacja o spotkaniu. Ekipa rzecznika praw obywatelskich liczyła 11 osób z kierowcami, więc widać było staranie o pełną dostępność obywateli do człowieka, który broni naszych praw i wolności w zmaganiach z urzędami i urzędnikami. Podobne spotkania od środy do soboty w minionym tygodniu odbywały się, m.in., w Białymstoku – trzy i po jednym w Suwałkach, Siemiatyczach, Sejnach i Krasnogrudzie. Mieszkańcy podejmowali tam, np., kwestie nierespektowania praw osób niepełnosprawnych, koszmarnego usytuowania linii energetycznych („państwo w państwie”), ochrony krajobrazu lub wynikającego stąd ograniczenia prawa własności.

Rzecznik praw obywatelskich: „Nie można odpuszczać”
W Łomży jedna z mieszkanek podjęła temat słupów i transformatorów na prywatnych gruntach, co rzecznik uznał za „duży temat” i zgodził się, że w tej sferze „jednostka niczym, jednostka zerem”. Kobieta poprosiła o przyjrzenie się sytuacji osób dorosłych z autyzmem w Łomży, twierdząc, że w tym mieście tacy chorzy „żadnych praw nie mają” - chodziło, m.in., o opłaty za udział w turnusach.
Rzecznik praw obywatelskich cierpliwie, uprzejmie, uważnie wysłuchał kolejnych historii z życia wziętych, przypominając po kilkakroć, że po otrzymaniu z jakiegoś urzędu niesatysfakcjonującej odpowiedzi - niektórzy z uczestników spotkania opowiadali o kilkunastu pismach, krążących od petenta do urzędnika i z powrotem – radzi za każdym razem odwoływać się i kierować wniosek do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Polecił stronę watchdog.org.pl jako dobrą dla aktywistów, chcących znać instrukcje pisania pism odwoławczych, włącznie z - jak nazwał dr Bodnar - trikami urzędników, żeby na wniosek obywatela nie odpisać w trybie decyzji administracyjnej. Niektóre z opowieści budziły rozbawienie, jak fragment korespondencji jednego z burmistrzów do działaczki stowarzyszenia z regionu, że „każda odpowiedź, jakiej udzielę, nie będzie satysfakcjonująca”. - 19-letni student prawa Mateusz Wojcieszak co chwila krzyżuje swoje miasto Radom, pytając o budowę lotniska, działalność spółek miejskich i nagrody w urzędach – mówił rzecznik, przywołując ustawę o petycjach – że nie można ich pozostawić bez rozpoznania. Wskazał prowadzoną przez Senat oraz Instytut Spraw Publicznych stronę: prawodopetycji.edu.pl jako przydatną w działaniach liderów. - Nie można odpuszczać, choć można czekać trzy miesiące na odpowiedź – zachęcał do wytrwałości.

Co rzecznik zmienił w Biurze RPO
- Więcej rzeczy w człowieku zasługuje na podziw niż na pogardę, więc pewnie i z urzędnikami też tak jest – wskazywał na pozytywne elementy sporów obywateli ze współobywatelami za biurkami Andrzej Stefański, odpowiedzialny w Biurze RPO za „zadania specjalne i sprawy nietypowe”. - To nie jest tak: wredni obywatele kontra głupi urzędnicy – komentowała w przerwie wizyty Agnieszka Jędrzejczyk z Biura RPO. Rzecznika interesowała kwestia eurosieroctwa w Łomży, czy ją widać w szkołach i przedszkolach. Mówiła historyczka I LO Katarzyna Lipska, wychowawczyni chwalonej przez rzecznika współpracownicy z Fundacji Helsińskiej Barbary Grabowskiej, rodem z Łomży. - Dzieckiem opiekuje się ciocia, wujek czy babcia, chodzą na wywiadówki, zgadzają się na wyjazdy szkolne, póki nie ma problemu, nie wychodzi na jaw, że podpisał się ktoś inny – tłumaczyła kulisy i apelowała o wsparcie merytoryczne Biura RPO dla nauczycieli WOS, przygotowujących do matury.
Gdy któraś ze spraw wymagała szczegółowego przedstawienia, z zainteresowaną osoba wychodził odpowiedni pracownik Biura Rzecznika. Łukasz Lipski, student trzeciego roku prawa, interesował się, co rzecznik zmienił w Biurze RPO. Adam Bodnar wyliczał: spotkania w terenie, jak w Łomży; większy udział w postępowaniach sądowych, szczególnie cywilnych, które pokazują ważność praw jednostki; utrzymanie ponad 300-osobowego zespołu Biura RPO, żeby specjaliści nie odchodzili do kancelarii prawniczych w Warszawie; 140 wystąpień w formie listów, do rządu polskiego. - 12 osób odwiedza policyjne izby dziecka, schroniska, domu opieki społecznej czy szpitale psychiatryczne, a takich miejsc jest w Polsce 1800, odwiedzają je raz na 18 lat – ubolewał, że „zejdzie ze statystyk” do raz na 12 lat. - Próśb o kasację wyroku mamy rocznie 2800 – 3000. Przygląda się temu uważnie 7 osób, trzeba przejrzeć akta, liczyliśmy na cztery etaty więcej...

Mirosław R. Derewońko

cz
pon, 01 lutego 2016 08:13

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0