sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Orszak Trzech Króli z kolędą w łomżyńskim Betlejem

- Orszak to nie tylko przemarsz ulicami miasta, a wyznanie wiary, że chcemy budować nasze życie na fundamencie trwałym, jakim jest Jezus Chrystus i Jego nauka – tak mówił ksiądz biskup Tadeusz Bronakowski do kilkutysięcznego tłumu wiernych kolędników, którzy w orszakach z trzech parafii doszli na Skate Park osiedla Perspektywa w Łomży i z trzema królami oddali pokłon Dzieciątku. W środę, 6. stycznia, Kościół obchodzi uroczystość Objawienia Pańskiego, nazywaną Trzech Króli. W Łomży Orszak Trzech Króli szedł po raz czwarty w lekkim mrozku. „Nade wszystko miłosierdzie – Miłość. Pokój. Przebaczenie” to hasło orszaku, podkreślające trzy katolickie wydarzenia 2016 roku: Rok Świętego Miłosierdzia, XXXI Światowe Dni Młodzieży oraz 1050. rocznicę Chrztu Polski.

Pierwszy w Łomży Orszak Trzech Króli przeszedł w 2013 r. z kościoła  Bożego Ciała i dotarł na plac przed kościołem Krzyża Świętego. Te dwie parafie organizowały go także w dwóch kolejnych latach. Tym razem do organizatorów dołączyła parafia św. Andrzeja Boboli z ulicy Wąskiej i Urząd Miejski. Kolorowe Orszaki Trzech Króli, głównie przez żółto-czerwone chorągwie i lśniące krony z tektury, wyruszyły z kościołów po mszach św. w południe. W każdym jechał na wozie terenowym jeden król, wokół niego tłoczyły się rozradowane i dumne dzieci, a dalej ich rodzice i dziadkowie przystrojeni koronami, nawiązującymi do barw królewskich szat: czerwonej, fioletowej i zielonej. Korowód przemierzał pobielone leciutkim śnieżkiem ulice, śpiewając kolędy, od czasu do czasu przerywane scenkami obyczajowymi ze współczesności. Stary diabeł – aktor Krzysztof Zemło - w otoczeniu diabełków przestrzegał, że wędrówka do Betlejem obecnie jest bezcelowa i nieopłacalna – bo pozostawia się stołki, które mogą zająć młodsi i energiczniejsi. Z kolei powabna cyganeczka – aktorka Eliza Mieleszkiewicz - wróżąca zebranym z kart przedstawiła krytycznie obraz miejscowej społeczności: baby, co mają w głowach głupoty i ploty, oraz  tułających się po knajpach mężów z długimi liniami miłości i krótkimi liniami kredytowymi. Była też krytyka żądzy posiadania coraz to nowych telewizorów, komórek, tabletów i elektronicznych gadżetów... Przejście zajęło ok. godziny.

Z własnoręczną koroną na dziecięcej głowie
Drugie tyle trwały zabawy i konkursy na Skate Parku. Mimo mrozu, wiernym humory dopisywały i chyba wszyscy wiedzieli, po co tu przyszli. Krystian Zawalich (11 lat), który kolędy zna na pamięć i najbardziej lubi „Przybieżeli do Betlejem”, twierdzi, że tradycja orszaku jest dobra, „bo jak my od dziecka jej nie podejmiemy, to za kilka lat nikt nie pójdzie...”. Jego rówieśnik Marcin Urbanowski, też we własnoręcznie zrobionej koronie, dodaje, że przyszli z dorosłymi królami, aby dać Jezusowi trzy dary oraz aby oddać hołd Dzieciątku. Patrycja Krajewska (lat 10), przekonuje, że kolędy są nie tylko naszymi pieśniami prywatnymi, a mają wymiar wspólnotowy, społeczny, kulturotwórczy, gdy śpiewamy je razem w kościele, w domu czy wędrując w Orszaku Trzech Króli. Koron, misternych i kunsztownie wykonanych z koralików, dzieci z babciami albo i dziadkami zgłosiły do konkursu na najpiękniejszą pracę tak dużo, że prowadzący kolędową zabawę jako proboszcz z humorem - aktor Tomasz Rynkowski odstąpił od prezentacji dzieł i wskazania zwycięzcy, za to cukierki porozdzielał ze swymi pomocnikami w diabelskich garniturach z czarną gwiazdą na śmiertelnie bladym obliczu. Organizatorzy orszaku zadbali nie tylko o raz poważną, raz lżejszą strawę dla ducha, ale i dla ciała. Zziębnięci orszakowicze, gdy pokłonili się Dzieciątku w łomżyńskim Betlejem, posilili się gorącą, parującą i pachnącą z daleka grochówką od strażaków z niedalekich Kupisk. Nie mogli spróbować pyszności, pałaszowanej od ok. 14. 30 przez łomżyniaków, prezydent Mariusz Chrzanowski i jego żona, którzy z dwójką małych dzieci – w tym jedno w wózku – musieli wcześniej wracać do domu. To najkrótsza recenzja wędrowania w Łomży z kolędą: dopisała pogoda, acz niektórzy byli za mali.

„Chrystus potrzebuje odważnego świadectwa”
Z uroczystością Objawienia Pańskiego wiąże się święcenie: kredy, kadzidła i wody. Poświęconą kredą wypisuje się na drzwiach K+M+B i aktualny rok. Litery interpretuje się jako inicjały trzech króli. - Ten stary piękny zwyczaj w polskich rodzinach przekazywany jest z pokolenia na pokolenie – mówił w homilii w kościele Krzyża Świętego ks. bp Tadeusz Bronakowski. -  To świadczy o tym, że wiary się nie wstydzimy. Te trzy proste litery na drzwiach domów są symbolem, świadectwem i zobowiązaniem. Chrystus nie pragnie dzisiaj od nas drogocennych darów. Potrzebuje odważnego świadectwa. W niedziele coraz więcej rodzin udaje się do centrów handlowych, a nie do świątyń na mszę św. Jeżeli chcemy być prawdziwymi chrześcijanami, a nie aktorami odgrywającymi bez przekonania rolę chrześcijan, to musimy w ciszy i pokorze klęknąć przed żłóbkiem. Powinniśmy wpatrywać się w Mędrców. Oni tak bardzo pragnęli spotkać Jezusa, że podporządkowali temu całe życie. Nie lękali się ruszyć w długą i niebezpieczną podróż, bo byli poszukiwaczami Boga. Nasz marsz to przyznanie się do Chrystusa. Potwierdzenie, że potrzebujemy Go w codziennym życiu. Że sprzeciwiamy się deprawacji, demoralizacji, niszczeniu chrześcijańskich fundamentów Ojczyzny. 

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
mm
śr, 06 stycznia 2016 18:43
Data ostatniej edycji: 2016-01-07 09:24:10

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0