czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 645

„Paradiso”

Zaczynali rok temu bez żadnego dofinansowania. Wnieśli własne meble z piwnicy i garażu, założyli akwarium, zaś w obszernej sali ustawili wersalki, na których zasiedli wygodnie starsi ludzie. Szóstka pensjonariuszy „Paradiso” ma stałą opiekę, ciepłą świetlicę i dwie sypialnie, posiłki w jadalni, a przede wszystkim – towarzystwo swoje i życzliwych opiekunek. Zasługa to społeczników z Łomżyńskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera. Pan Henryk gra w warcaby, pani Tereska robi szalik na drutach. Nie znali się, a są jak rodzina.

- Ogromnie się cieszę, że jesteście Państwo z nami. Kiedy zaczynaliśmy nasze działania, nie stawialiśmy sobie pytań, co dalej. Wiedzieliśmy, że jest taka społeczna potrzeba i wyszliśmy jej naprzeciw – mówiła Jolanta Nowacka, wiceprezes Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera, na drugiej wigilii w historii stowarzyszenia. - Zaczynaliśmy od spotkań dla opiekunów, którzy na co dzień zmagają się z trudem pielęgnacji i opieki nad chorymi na Alzheimera. Wiecie, ile wyrzeczeń potrzeba, aby sprostać codzienności, w którą wplątał los...

Krucho z pamięcią, a znają się na żartach
Ośrodek Opiekuńczo-Pielęgnacyjny „Paradiso” mieści się w budynku „Rzymianki” w Łomży. Na razie na piętrze, w planach jest zagospodarowanie parteru. Z darowizny 5 tys. zł od córki jednego z chorych wyremontowali, m.in., nową łazienkę. Na górze Zygmunt Gwardiak (lat 83) leży na łóżku, obok wózek inwalidzki. Emerytowany nauczyciel matmy w „Mechaniaku” praktycznie nie chodzi z powodu zniszczonych stawów biodrowych. - Ludzie tu pracujący są uczciwi, uczynni, autentyczni, nie udają – ocenia, trzymając się drążka do podciągania. - Jak w domu się czuję, nie jestem sam... Cóż mówić o zadowoleniu, jak człowiek leży dzień i noc.
W świetlicy, gdzie przy wejściu króluje wielka plazma, ciche rozmowy prowadzą seniorzy. Zdają sobie sprawą, że krucho jest z ich pamięcią. Czasem nie pamiętają, czym zajmowali się zawodowo, czasem nie wiedzą, co robili w ostatnich latach albo skąd przyjechali. Opiekunka Iwona Matysek zaprasza na słodkie drugie śniadanie: owoce, poświąteczne ciasta, kawusia z mlekiem. Niewidoma Helena (lat 92) z Łomży chętnie zaśpiewa: „Chlastu, chlastu - nie mam rączek jedenastu. Tylko dwie ręce małe, do pracy doskonałe...”. W czasie wojny pracowała w fabryce broni. - Pisałam mamusi w liście, że pracuję w fabryce cukierków, co są potrzebne na wojnę koniecznie – wspomina lata, gdy była młodą dziewczyną, tylko czy wtedy widziała...? Henryk z Łomży (lat 78), lubi grać w warcaby i martwi się, że pani Iwona nie umie w szachy. Ze smutkiem szepce, że pamięć stracił dwa, trzy lata temu, że nawet o jedzeniu zapomni. Aby seniorzy nie zapominali o toalecie porannej, śniadaniu, lekach, dba siedmioosobowy personel. - Nie każdy się nadaje do tej pracy – zauważa Waldemar Górski, prezes „Paradiso”. - Ja dużo żartuję, biorę ciągłe pytania o imię lub kim jestem na luźno, seniorzy też znają się na żartach.

Rodziny odwiedzają chorych o każdej porze
Na spotkania zapraszali lekarzy specjalistów, psychologów i pielęgniarki. Od uczestników wyszła prośba o opiekę w świetlicy dziennego pobytu, co w marcu udało się zrealizować i kupić cztery łóżka, po prawie 3 tys. zł, dzięki wsparciu finansowemu prezydenta  Mariusza Chrzanowskiego. Chorego rodzica czy babcię można było zostawić na weekend, kilka dni w związku z wyjazdem i pracą. - W Łomży nie ma ośrodków dla osób chorych na Alzheimera, co nie znaczy, że nie ma problemu – twierdzi Jolanta Nowacka, do której ludzie dzwonią, a to znaczy, że przełamują wstyd przed „tą” chorobą. - Mamy wokół siebie przyjaciół, którzy nam pomagają. Mówię o dr Irenie Dworakowskiej, przepisującej leki, o wolontariuszach, którzy znajdują czas, i darczyńcach. Ja nabrałam w tej pracy radości, że mogę innym radość dawać.
Miesiąc pobytu całodobowego w „Paradiso” kosztuje 2 350 zł; pobyt dzienny to wydatek 880 zł, w tym wyżywienie. Rodziny mogą pacjentów odwiedzać o każdej porze i wyjść na spacer. Krewni twierdzą, że to nie ośrodek, tylko dom, jak rodzina zastępcza. Pielęgniarka odwiedza chorych często, ksiądz niesie otuchę, wyspowiada. Pan Edmund (lat 89) z Olsztyna piekarzem był całe życie. - Szczerze mówiąc, pół życia swego nie pamiętam – ociera cichą łzę staruszek.
Co dalej...? Marzy się im świetlica dziennego pobytu, większa, bardziej zagospodarowana, w której będzie można prowadzić terapię zajęciową, i sprzęt do rehabilitacji, gdyż w większości przychodzą osoby dość sprawne fizycznie. Mówią, że marzenia się spełniają. Oni w to wierzą.

161121091207.gif
cz
śr, 30 grudnia 2015 08:13
Data ostatniej edycji: 2015-12-30 08:38:31

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0