niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Ceramiczne historie Sylwii Wierzbowskiej

Sylwia Wierzbowska, absolwentka Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Łomży i wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, zaprezentowała najnowsze prace w Galerii Sztuki Współczesnej. Porcelanowe, niezwykle finezyjne, użytkowe i ozdobne przedmioty, nierzadko łączące obie te funkcje, zachwyciły zwiedzających tak, że wiele z nich zostało od razu kupionych.
– Jest we mnie taka tęsknota za spowolnieniem i refleksją – mówi Sylwia Wierzbowska. – Stąd te „Historie domowe”, te małe czajniczki, czarki, bo to moje marzenie o spokojnym śniadaniu, o spokojnej niedzieli, bez ciągłego pędu i pośpiechu.

Pochodząca z Wysokiego Mazowieckiego artystka od lat mieszka we Wrocławiu, gdzie prowadzi pracownię artystyczną „Boska Galeria”, zajmując się nie tylko ceramiką artystyczną, ale też grafiką, malarstwem, rysunkiem, scenografią teatralną, arteterapią i prowadzi warsztaty plastyczne.
– Sylwia Wierzbowska jest w Łomży znana – mówi kierownik galerii Karolina Skłodowska. – Tutaj kończyła nasze słynne liceum plastyczne, tutaj miała wspólnie ze swymi kolegami pierwsze wystawy zbiorowe, a w 2006 roku pokazywała swoje prace na wystawie indywidualnej w naszej galerii. Sylwia opowiada o świecie szeptem, ale szept ten długo pobrzmiewa w naszych uszach!
Ta opinia nie zaskoczy nikogo, kto zdecyduje się odwiedzić siedzibę galerii przy ul. Długiej 13, bowiem zaprojektowane i wykonane przez Sylwię Wierzbowską prace z porcelany to subtelne, delikatne cudeńka, nie tylko o walorach użytkowych, ale też dekoracyjnych. Abażury, doniczki, flakony, wazoniki, czarki, misy, talerze, filiżanki, kubeczki i wiele innych drobiazgów urzekają prostotą i szlachetnością wzorów, przyciągają też wzrok efektownymi zdobieniami. 
– Ceramika zaczęła się naprawdę już na studiach, kiedy zaczęłam robić arteterapię z osobami niepełnosprawnymi – wyjaśnia Sylwia Wierzbowska. – I tak ze mną została, bo sama zaczęłam odczuwać jej skutki i tak to trwa od drugiego – trzeciego roku studiów. Obecnie mieszkam w dużym mieście i mam takie porównanie upływu czasu, gdzie płynie on szybko, a zawsze jak wracam tutaj do domu, przynajmniej te dwa razy w roku, to ten czas jakby się dla mnie zatrzymywał. Dlatego mam marzenie, żeby to, co tutaj się dzieje, przenieść tam i stąd pomysł na „Historie domowe”!
Zgodni co do tego, że pęd donikąd nie służy niczemu dobremu byli też goście sobotniego wernisażu w Galerii Sztuki Współczesnej. Dlatego też wielu z nich nie odmówiło sobie przyjemności nabycia finezyjnych i niepowtarzalnych filiżanek czy kubeczków, z których herbata będzie smakować o wiele lepiej, albo ozdobnych talerzy/pater na owoce. Byli też tacy, którzy głośno podkreślali, że nie odważą się korzystać na co dzień z zakupionych przedmiotów, mimo tego, że – wbrew pozorom – są one bardzo odporne i mogą być nawet wkładane do zmywarki, lecz prosili autorkę o autografy na nich, deklarując, że będą tylko zdobiły ich mieszkania.
– Ceramikę lubię najbardziej, ale jestem też scenografem w teatrze, łączę różne techniki – mówi  Sylwia Wierzbowska. – Nie potrafiłabym wybrać żadnej z dziedzin sztuki, takiej, która jest mi najbliższa. Wydaje mi się, że na tym etapie mojego życia jest to ceramika. Wcześniej był rysunek czy malarstwo, jest też teatr, a co będzie dalej, to tak naprawdę nie wiem. A  wystawa w Łomży to dla mnie powrót i taka refleksja, bo bardzo lubię tu wracać – właśnie przez tę domową atmosferę, bo w dużych miastach nie ma takiego ciepła i, wbrew pozorom, takiej otwartości.

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka-Chamryk

161121091207.gif
cz
nie, 13 grudnia 2015 18:19
Data ostatniej edycji: 2015-12-13 18:24:40

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0