wtorek, 06 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

W Rybnie brak tylko lekkiego mrozu

Mirosław Jankowski w tym roku skończył 60 lat. Od 9 lat w oddalonym 10 km od Łomży Rybnie buduje stację narciarską z prawdziwego zdarzenia. Miał na nią dostać unijną dotację, z której pomocą górka miała urosnąć o 15 metrów, wydłużając trasy zjazdowe do ponad pół kilometra. Ale wsparcia ostatecznie nie ma... Jankowski swoje marzenie spełnia po trochu, gospodarskim sposobem. Przez ostatnie 9 miesięcy dzień w dzień, z wyjątkiem świąt i niedziel, na górkę w Rybnie przewożono setki ton ziemi, podnosząc o około 10 metrów jej szczyt.
- Przewieźliśmy około 50 tysięcy metrów sześciennych ziemi, czyli 1/5 tego, co zakłada projekt – mówi Mirosław Jankowski. Pracę na zimę przerwano, aby stok udostępnić narciarzom. - Już tej zimy zaoferujemy więcej atrakcji niż poprzedniej. Mamy wyższą górkę, nowy 300-metrowy wyciąg orczykowy i ciepłe pomieszczenia z kawą i herbatą na piętrze budynku wypożyczalni nart – zachwala właściciel Stacji Rybno. - Naśnieżanie tras zaczniemy, gdy tylko temperatura nocą spadnie do około -5 stopni Celsjusza.
Tydzień później będzie można zaczynać narciarski sezon.

Stacja narciarska w Rybnie jest największą zimową atrakcją w regionie.  Podczas śnieżnych zim na stok przyjeżdżają tysiące mieszkańców Łomży, ale także narciarzy z okolic Ostrołęki, Białegostoku czy nawet Warszawy. Przyjeżdżają tu całymi rodzinami, także z małymi dziećmi, i świetnie się bawią.

Większa górka Rybno 
Właściciel kompleksu, obejmującego 16 hektarów, od początku zapowiadał, że Stację Rybno chce rozbudowywać, tworząc tu ośrodek narciarski na wzór najlepszych. Przez ostatnie miesiące na stoku codziennie pracowały trzy dwustukonne ciągniki, przewożąc na przyczepach po 10 - 12 ton ziemi z podnóża góry na jej szczyt. Podniesienie góry i ukształtowanie stoków to największe i najtrudniejsze przedsięwzięcie.
- Jeśli będziemy robić to w takim tempie jak dotychczas, to projekt, który teraz realizujemy, zajmie nam jeszcze jakieś 6 lat – mówi Mirosław Jankowski. - Robimy to wykorzystując własny sprzęt i siły, bo nie stać nas na wielomilionową inwestycję z kredytów. To wszystko musi się jakoś kalkulować – dodaje, stojąc na podniesionym o blisko 10 metrów szczycie.
Docelowo ma on być jakieś sto metrów dalej niż teraz i jeszcze o ponad 7 metrów wyżej.
- Jesteśmy do nowego sezonu narciarskiego prawie przygotowani – mówi Jankowski. - Do wyciągów, które były w ubiegłym roku, dodaliśmy nowy 300-metrowy wyciąg talerzykowaty. Jest on wygodniejszy zwłaszcza dla dzieci niż ten klasyczny orczykowy z poprzeczną belką. Szkolą się nowi operatorzy wyciągów, którzy w przyszłym tygodniu będą mieć egzamin, przygotowane są armatki śnieżne. Teraz potrzebujemy tylko, aby temperatura trochę spadła, i będziemy mogli naśnieżać trasy i rozpoczynać kolejny sezon narciarski w Rybnie.
Przed nowym sezonem trwają przygotowania w stojącym u podnóża góry budynku wypożyczalni nart. Tak jak na parterze, na piętrze także będzie wypożyczalnia i barek kawowy, stoliki, przy których będą zasiadać czekający w kolejce po narty albo narciarze, ogrzewający się i odpoczywający po szaleństwach na stoku.
- Zależy nam na jakości obsługi klientów – podkreśla Jankowski. - To budynek ogrzewany, a więc komfort w porównaniu z tym, co mogliśmy zaproponować w namiocie w latach poprzednich, będzie zdecydowanie wyższy.  
W Stacji Rybno do wypożyczenia w tym roku będzie pół tysiąca par nart i butów oraz kilkadziesiąt desek snowboardowych. Narciarze będą mogli szusować na dwóch trasach – 400-metrowej, wjeżdżając na górkę „z przesiadką” dwoma orczykami 200-metrowymi, oraz około 350-metrowej, wykorzystując nowy orczyk talerzykowaty. Będzie też, tak jak w latach ubiegłych, „mała” trasa dla dzieci i uczących się dopiero jazdy na nartach.

Ubiegłej zimy sezon narciarski w Rybnie rozpoczął się 1. stycznia, choć „zimowa” pogoda ustabilizowała się dopiero w połowie miesiąca.
- Na przyszły tydzień zapowiadają lekkie ochłodzenie i przymrozki w nocy – mówi z nadzieją właściciel Stacji Rybno. - Na razie czekamy. Naśnieżanie tras zaczniemy, gdy tylko temperatura nocą spadnie do około -5 stopni Celsjusza. Mamy 5 armatek śnieżnych, liczę, że 2 kolejne dostaniemy od producentów na sprawdzenie, czy odpowiadają naszym warunkom, i jeśli nie będzie niespodzianek, to po tygodniu będzie można jeździć na nartach. W tym roku zaczniemy od trasy nr 2, czyli tej z nowym orczykiem talerzykowatym.

Marzenia się spełniają
- Nie żałuję – mówi Mirosław Jankowski, który jest też właścicielem dużej drukarni w Łomży. - Dobrze, że jest ten drugi biznes, bo jest z czego dokładać, ale nie żałuję, że rozpocząłem budowę tej stacji. To mnie trzyma przy życiu. Jestem tu dwa razy dziennie, rano, zanim pojadę do drukarni, i po południu. Latem przebierałem się i wsiadałem do koparki, aby przewozić ziemię. Wiem, że jestem spełniony – dodaje, patrząc ze szczytu górki w Rybnie na rozległą dolinę Narwi.

Mirosław Jankowski na stoku w Rybnie
cz
cz, 10 grudnia 2015 15:26
Data ostatniej edycji: 2015-12-10 15:41:09

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0