sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Chaotyczne mikołajki z prezydentem... bez pomysłu i atrakcji

- To jest jak jakiś festyn dla dorosłych, nie ma atrakcji dla dzieci, a wszystkie dzieci tak się pchały po pierniki i lizaki, że połowę czasu straciliśmy na pchaniu się w kolejkach, ale się nie udawało – dzieli się wrażeniami Amelia Borusiewicz przy koleżankach i kolegach z klasy czwartej SP nr 7 po godzinie mikołajków, na jakie zaprosił milusińskich prezydent Łomży Mariusz Chrzanowski. - My jesteśmy optymistkami, nie narzekamy, tylko że nic nie widziałyśmy z konkursów z Mikołajem – dorzucają dziegciu bliźniaczki: Julia i Weronika Szymańska. - Fajniej niż w szkole, bo więcej ludzi i są kamery telewizji – ocenia Natalia Szyszko. Mateusz Pierożyński jest zadowolony połowicznie: - Lepiej niż w szkole, bo na świeżym powietrzu, ale w czekoladzie na gorąco czuło się samą wodę.

Dawno Stary Rynek w Łomży nie widział tak chaotycznej imprezy, jak przy nieoświetlonej choince na 15 metrów i milczącym białym misiu z plastiku. Obok stanął żółty namiot, w którym z jednego termosu gorącą wodą zalewali „czekoladę” pracownicy MOSiR-u, z talerzyków ślad po słodyczach zniknął szybciej, niż zjawiła się Amelka z czwartoklasistami, zaś postawny Mikołaj pośród  czeredy dzieci próbował odnaleźć rezon i nie pogubić się ani w tym, co ma powiedzieć, ani gdzie prowadzić żądne cukierków towarzystwo. Inaczej niż w tradycji, to dzieci wyznaczały Mikołajowi zadania, jak 50 podbić piłki nogą i nieledwie drugie tyle pompek. Oglądały to tylko te z najbliższego otoczenia, reszta nie wiedziała za bardzo, co się dzieje, więc tłoczyła się jak za czasów komuny w latach 80. przed zamkniętymi na głucho i pustymi sklepami, z nadzieją, że „może coś rzucą”. Wtedy dorośli zgłodniali  i wściekli, ale z nadzieją na łup, teraz zdezorientowani malcy, podążający w chwiejnym korowodzie za słaniającym się ze zmęczenia dorosłym w czerwonej szacie. Mroźna i szarawa aura dodawała paradzie demonicznej wymowy... Słodycze można było także wygrać w guizie wiedzy o tradycjach świątecznych: pytaniem kulminacyjnym Mikołaja było, komu dzieci zawdzięczają taką wspaniałą imprezę na Starym Rynku. Po nieudanych próbach podpowiedzi, m.in., że Mikołajowi, wygrał chłopiec, który wyrecytował płynnie nazwisko włodarza, jednak nikt się nie palił ze wstydu. Po pięciu kwadransach spotkania mikołajkowego, w czas którego rozbrzmiały prześlicznie pieśni świąteczne tradycyjnie po angielsku, prezydent dał znak do zapalenia światełek girland na choince.
- Wcześniej pracowałam w kilku prywatnych firmach, gdzie były inne warunki, imprezy zamknięte, więcej kryzysowych sytuacji dawało się przewidzieć – komentuje Karolina Krzykowska, naczelnik wydziału komunikacji medialnej i promocji w ratuszu, pod której kierownictwem mikołajki 2015 były dla dzieci i młodzieży sztandarowym popisem, jak dorośli w Łomży nie potrafią zorganizować półtoragodzinnej imprezy. - Zaprosiliśmy na Stary Rynek przedszkola i szkoły podstawowe całymi klasami, żeby zapewnić większą liczbę ludzi, ponad 300 osób. W poniedziałek poznamy ich opinię.
Dziś poznamy opinię wychowawczyni czwartoklasistów z „Siódemki”. Milczała, słuchając dzieci...

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
pt, 04 grudnia 2015 17:22
Data ostatniej edycji: 2015-12-05 00:31:51

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0