niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 641

Dom Publiczny Łomża i inne pomysły na biznes

Nasza gospodarka, mimo powrotu do produkcji, wciąż opiera się na handlu i usługach. Dźwigni handlu jest wiele. Żurawi, wyciągarek, bloczków. Najważniejszą dźwignią wcale nie jest reklama. Najważniejszą jest konkurencja. Oczywiście, na pierwszy rzut oka, przeszkadza. Przeszkadza: w osiągnięciu celu, jakim jest zarobienie gromady pieniędzy. Wszystkim się wydaje, że gdyby byli monopolistami, to nic lepszego by im przytrafić się nie mogło. Chyba nic gorszego? Zaraz by obrośli tłuszczem. Mózg zrobiłby się jak z waty, a nieszczere pochlebstwa wychodziłyby bokiem. A tak, kiedy mamy konkurencję, nigdy nie wiadomo, do kogą pójdą ci wazeliniarze?! Jednak w dłuższej perspektywie, powinniśmy docenić dobrodziejstwa obecności na konkurencyjnym rynku konkurencji.

Konkurencja dostarcza bowiem świeżej dawki adrenaliny. Człowiek staje się bardziej kreatywny, pełen wigoru i z podniesionym czołem wychodzi naprzeciw przeciwnościom losu. Konkurencja jest dla zysku tym, czym zasobny portfel dla wakacji na Teneryfie. Jest to rzecz niezbędna do osiągnięcia celu. Na szczęście kolejni prezydenci Łomży rozumieją to doskonale. Dzielnie wspierani przez swoich zastępców i aparat urzędniczy, od lat ćwiczą społeczeństwo i lokalny biznes w trudnej sztuce przeżycia w Łomży.  Po pierwsze: walka ze społeczeństwem na rynku nieruchomości. Park Przemysłowy Łomża to okręt flagowy. W tym pojedynku, miasto pokonało wielu burżuazyjnych reakcjonistów, którzy do tej pory dorabiali się na cudzej krwawicy pobierając opłaty za wynajem lokali usługowych. Ci, co przenieśli się do Parku mają teraz o wiele więcej za mniej. Brawo Park. Mają między innymi przymus korzystania z telefonu stacjonarnego. Jest to jednak niewiele w stosunku do innych udogodnień, jakie oferuje ta instytucja.

Ciekawe, czy jeszcze można tam wynająć wirtualny adres? Dzięki takiemu sprytnemu posunięciu za niewielkie pieniądze można sobie wynająć coś w rodzaju skrytki pocztowej. Nasza firma z adresem w prestiżowym miejscu po pierwsze: wzbudza zaufanie, po drugie: pozwala skutecznie unikać ścigających nas wierzycieli. Jest to wprawdzie proceder znany wymiarowi sprawiedliwości od dawna, ale czy instytucje publiczne powinny przykładać do tego ręce?! Chyba, że się z nazwy wykreśli „Park” a wpisze „dom”? Wszystko zależy od kreatywności zarządu. Niewątpliwie jednak miejsce robi się coraz bardziej popularne. Znalazło się nawet w orbicie zainteresowań ciał parlamentarnych. Konkretnie jednego ciała.  Posłanka Bernadeta Krynicka otworzyła tam swoje biuro. Zapewne z chęci ratowania reputacji. Powodzenia, Pani Poseł!  Bez wątpienia instytucja ta, stworzona przez administrację byłego prezydenta i zarządzana przez obecnego na rynku nieruchomości w Łomży swoje zrobiła. Jest pomnikiem niespotykanej jak dotąd zbyt często kontynuacji myśli i czynów. Jak widać, czasem niewiele dzieli dawnych komunistów od współczesnych konserwatystów. Próba konkurowania z obywatelami przybiera jednak bardziej groteskowy wymiar.  Otóż Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Łomży zamierza wybudować salę zabaw dla dzieci. Urzędnicy uznali, że konkurencja tych kilku, które już działają w mieście, jest zbyt mała. Będzie to kolejny interes, przy realizacji którego miejska instytucja skazana jest na sukces. Prywatny musi w pierwszej kolejności starać się, żeby starczyło na ubezpieczenia, podatki, wypłaty. Tymczasem instytucji publicznej się nawet z pustego budżetu naleje. A propos. Wróćmy jeszcze do publicznej działalności. U zbiegu al. Legionów i Szosy do Mężenina budynek niszczeje. Przynajmniej z zewnątrz jest w opłakanym stanie. Widocznie konkurencja słaba. Samorządzie, do dzieła! 

Mariusz Rytel


cz
cz, 03 grudnia 2015 08:30

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0