piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

185. rocznica wybuchu Powstania Listopadowego

Powstanie Listopadowe tak jak i inne ruchy wyzwoleńcze, inicjowane przez Polaków w XIX wieku także kojarzy się większości społeczeństwa z pewnego rodzaju hasłami wywoławczymi. Zaliczyć do nich można takie jak „noc listopadowa, Piotr Wysocki, czy spisek podchorążych”. Niestety bardzo często na tym właśnie kończy się znajomość tego faktu i wydarzeń mu towarzyszących. Warto jednak chociażby z powodu kolejnej rocznicy jego wybuchu dowiedzieć się o nim czegoś więcej - pisze prof. Krzysztof Sychowicz.

Prof. nadzw. dr hab. Krzysztof Sychowicz (fot. Marek Maliszewski)
Prof. nadzw. dr hab. Krzysztof Sychowicz (fot. Marek Maliszewski)

29 listopada 1830 r. wieczorem grupa podchorążych wraz z częścią oficerów garnizonu warszawskiego zdecydowała się rozpocząć walkę z łamiącym Konstytucję Królestwa Polskiego carem rosyjskim. Ratujący się ucieczka, przebywający w Warszawie, wielki książę Konstanty spoza polskiej stolicy przyglądał się rozwojowi wydarzeń, podczas których spiskowcy walczyli nie tylko z wojskami rosyjskimi ale także z wyższymi oficerami polskimi, którzy pozostali mu wierni i nie zamierzali przyłączyć się do powstania. Wiary w sukces nie dodawały też zamknięte okiennice warszawskich kamienic, pozostające głuche na wezwania do walki. Brak sprecyzowanych planów, co do rozwoju powstania oraz przejęcie nad nim kierownictwa najpierw przez Radę Administracyjną, a następnie Rząd Tymczasowy i gen. Józefa Chłopickiego, doprowadziły do kilkutygodniowej bezczynności. Przodował w tym zwłaszcza ten ostatni, nie rozbudowując dostatecznie szybko armii, odsyłając do domów ochotników, nie prowadząc działań zbrojnych i próbując negocjować z carem Mikołajem I o warunkach zakończenia walk. Ostatecznie dopiero detronizacja Romanowych przez Sejm dokonana 25 stycznia 1831 r., pod wpływem radykalizujących się coraz bardziej nastrojów społecznych i utworzenie Rządu Narodowego skończyło czas marazmu. Tym razem ci, których uważano za liderów, wodzów i przywódców zamilkli, nie wyrzekając się jednak myśli o kapitulacji.

Kolejne wydarzenia to już regularne starcia zbrojne z liczącymi blisko 150 tys. wojskami rosyjskimi i błyskotliwe sukcesy polskich oddziałów pod Stoczkiem i Dobrem oraz ciężkie boje na polach Wawra, Grochowa i Białołęki. Okres ten zamykały sukcesy pod Wawrem, Dębem Wielkim i Iganiami, wpisujące się na trwałe na listę sukcesów polskiego oręża. W maju zaś działania frontowe zawitały do naszego regionu, a stało się to w wyniku wyprawy wojsk polskich przeciwko gwardiom carskim stojącym w rejonie Łomży i Śniadowa. Niestety podjęte zbyt późno przez kolejnego z wodzów gen. Jana Skrzyneckiego zakończyły się niepowodzeniem, a podczas odwrotu doszło do tragicznej w skutkach bitwy pod Ostrołęką, gdzie armię polską przed ostateczną klęską uratowała postawa 4. pułku piechoty i szarża artylerii konnej pod dowództwem płk. Józefa Bema.
Powstanie spotkało się też z pozytywnym przyjęciem i poparciem mieszkańców Obwodu Łomżyńskiego, chociaż jak wspomina Donata Godlewska byli także tacy, którzy „nie byli w stanie pojąć celów narodu”. Ogólnie jednak w kościołach odprawiane były nabożeństwa dziękczynne, ogłaszano rozporządzenia władz. Zbierano także umundurowanie i uzbrojenie dla tworzących się oddziałów oraz obserwowano ruchy wojsk pruskich za leżącą na północ od Kolna granicą. Oprócz tego tworzono 23 i 24 pułk piechoty liniowej, Batalion Strzelców Pieszych składający się z Kurpiów i inne jednostki wzmacniające oddziały polskie walczące z Rosjanami. Dla potrzeb wojsk powstańczych swe konie przekazali m.in. Leopold Staniszewski z Małego Płocka, Jakub Grzymała z Woli Zambrowskiej, Jan Jastrzębki ze Śniadowa, właściciel majątku Kisielnica, przetapiano też dzwony z: Piątnicy, Wizny, Łomży, Zambrowa. W związku z wkroczeniem interwencyjnych wojsk rosyjskich luty i marzec 1831 r. zapisały się starciami zbrojnymi polskich oddziałów m.in. pod Nowogrodem, Gawrychami, Kolnem i rejonie Puszczy Kurpiowskiej. Największy rozmiar miała w maju akcja wojsk polskich przeciwko oddziałom gwardii cesarskiej rozlokowanym w rejonie Ostrołęka-Śniadowo-Łomża, która zakończyła się porażką, rozpoczynającą okres schyłkowy powstania. Przegrana rozpoczęła też nie znaną do tego momentu falę emigracji, która wciągnęła najaktywniejsze w okresie jego trwania środowiska.
W ocenach Powstania Listopadowego, które pojawiły się bezpośrednio po nim, jak też na przestrzeni następnych dziesięcioleci, starano się wskazać przyczyny jego upadku.  Wśród powodów, które przytaczano najpoważniejszym było chyba nieudolne kierownictwo, za które ponosili odpowiedzialność kolejni wodzowie. Kolejna kwestia to nierozwiązana sprawa chłopska, poruszana w toczących się w okresie Powstania Listopadowego dyskusjach, także w trakcie obrad sejmowych. Niestety większość przedstawicieli polskiej szlachty mimo potrzeby wspólnej walki o Polskę nie godziła się na poprawę ich sytuacji, nie chcąc przekształcenia wojny polsko-rosyjskiej w powstanie o charakterze ogólnonarodowym. Obok tego podkreśla się jednak duże zaangażowanie polskiego społeczeństwa, gotowego w każdej chwili czynnie wesprzeć polskie oddziały, czego najlepszym dowodem była obrona Warszawy. Zakończone ostatecznie klęską powstanie, zgodnie z naszą tradycją, przyniosło korzyści innym krajom, w tym wypadku przede wszystkim Francji. Dla nas oprócz powodów do dumy ze wspaniałych zwycięstw oręża polskiego, było początkiem olbrzymiego eksodusu osób zaangażowanych w walkę o niepodległość. Pokazało ono także jeszcze jedną rzecz, odmienność interesów i celów, którymi kierowały się poszczególne grupy społeczne, oderwanie części elit od dążeń i oczekiwań społeczeństwa, skazujące podjętą walkę na przegraną.

prof. PWSIiP dr hab. Krzysztof Sychowicz

 

cz
so, 28 listopada 2015 22:20
Data ostatniej edycji: 2015-11-28 22:23:54

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0