piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 640

Scentrowane koło historii

Brytyjskim historykom wyszło z badań, że udział Polaków w II wojnie światowej o rok skrócił czas jej trwania. W pewnym momencie mieliśmy czwartą pod względem liczebności armię walczącą po stronie aliantów. Niestety, za czwarte miejsce medalu się nie dostaje. Honor został poubojowo rozebrany na ołtarzu polityki i interesów. Nie chodzi tutaj jednak tylko o działania militarne. Nie mniej istotne od serca do walki jest też to, czym się walczy.

Polacy byli doskonali w wymyślaniu i udoskonalaniu wojskowego sprzętu. Jeszcze grubo przed wojną wymyśliliśmy obrotowy peryskop, montowany w wieżyczkach czołgów. Dzisiaj wydaje się to normalne, jak wycieraczki samochodowe, jednak wtedy była to prawdziwa rewolucja obserwacji pola walki. W miliony istnień ludzkich idą ocaleni przez wynalazcę wykrywacza min. Sprzęt jest tak dobry, że w niezmienionej konstrukcji przetrwał niemal do naszych czasówh. Używali go Amerykanie, walcząc na Bliskim Wschodzie na początku lat dziewięćdziesiątych. Dla świata ten wynalazek ma jeszcze jedną zaletę. Jest nieopatentowany. Wyprodukowano go w dziesiątkach milionów egzemplarzy. Nasz bohater od obrotowego peryskopu, w który wyposażono „zaledwie” około 130 tys. czołgów na świecie, wyprocesował po wojnie parędziesiąt milionów w twardej walucie. Było to skromne i fartowne zadośćuczynienie za utracone prawa własności intelektualnej. Brytyjskie sądy, w odróżnieniu od opieki społecznej, nie są tak hojne. Znakomitą większość pieniędzy pochłonęło uregulowanie kosztów procesu. Z kilkudziesięciu milionów zostało kilkanaście. Wystarczyło na pieczarkarnię. Ktoś powie: to takie polskie. Nie ma tyle atramentu na świecie, żeby udokumentować wszystkie podobne przypadki w historii. Powinniśmy się nazywać Ofiarosland. Tu chodzi jednak o coś więcej. W wielu przypadkach, kiedy inni byli pragmatyczni i rozgrywali nas cynicznie, myśmy romantycznie żyli, ale zgodnie z własnym sumieniem. Honor nie pozwalał Ignacemu Mościckiemu, późniejszemu prezydentowi II Rzeczpospolitej, zostawić sobie pieniądze za zdezaktualizowany patent do wytwarzania azotu. Kilkanaście miesięcy później ktoś odkrył  o wiele wydajniejszą i tańszą technologię. Mościcki oddał więc wszystko tym, którzy zainwestowali w jego, nie do końca trafiony wynalazek. Wyobrażacie sobie, że ktoś tak robi w III Rzeczpospolitej?! Przecież tutaj kradnie się we własnym domu! Nikt z nas nawet by się nie zająknął, że to coś niestosownego. Gdzieniegdzie odezwałaby się może cienka struna w sumieniu. Trzeba by ją było szybko zagłuszyć. Natomiast Mościcki, jako nieodrodny potomek Łukasiewicza, zajął się później ropą naftową i miał w tym względzie również światowej skali sukcesy. Zresztą nie on jeden. Łamanie szyfrów, tworzenie wojennych i pokojowych rozwiązań komunikacyjnych to zawsze był nasz konik. Nadajnik radiowy o największej wtedy w świecie mocy, zainstalowany na wieży Eiffela, wynalazł nasz rodak. Oczywiście, mieliśmy też sukcesy w farmacji i medycynie, inżynierii i sztuce. W budownictwie też.

Pamiętajcie o tym, kiedy będziecie telefonami nagrywać ziomali podczas „freizeit” albo „free tajmu.” Wyjechani gdzieś daleko na roboty dobrowolne do Niemiec czy na Wyspy, pamiętajcie. Zwłaszcza, zanim robiąc z siebie durnia będziecie do tych „kamer” pozować.

Mariusz Rytel
cz
cz, 26 listopada 2015 08:38
Data ostatniej edycji: 2015-11-26 09:55:51

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0