sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 636

Odwaga

Jak odważyć odwagę? Jakiej użyć wagi? Jaką wreszcie zastosować miarę, by odwagę odważyć? Otóż odwagę można zmierzyć w krótkim i wyjątkowo ulotnym czasokresie. Tak, jak kwiat paproci kwitnie tylko raz w Noc Świętojańską, odwaga ma również swoje pięć minut. Oczywiście, jakość odwag, to już zupełnie inna sprawa.

Podobnie jak w przypadku jakości złota, odwaga podlega próbie. Najbardziej wartościowa i najrzadsza jednocześnie polega na występowaniu zarówno przed, jak i po wydarzeniu determinującym. We wspomnianej już skali pięciominutowej, najlepiej jak dochodzi do głosu jakieś dwie i pół minuty przed, i tyle samo po. Oznacza to, na przykładzie, że kiedy odważny człowiek widzi rabusia, to reaguje. Obezwładnia delikwenta, pyta staruszkę o to, czy nic się jej nie stało, wzywa policję i stawia się piętnaście razy w ciągu najbliższych trzech lat na rozprawy sądowe w roli świadka. Aktem odwagi wielu określa również zachowanie występujące bezpośrednio przed apogeum wydarzenia. Ileż to się człowiek nie nagada: jak ta firma jest źle zarządzana, jakie błędy popełnia się w zamówieniach i dystrybucji. Wszystko trwa do czasu zorientowania się, że kierownik stoi w drzwiach. Wtedy wewnętrzne przekonanie o własnej potędze uchodzi jak powietrze z opony przeładowanego tira.

Okres powyborczy skutkuje natomiast wzrostem trzeciego rodzaju „odwagi”. Budzi się w narodzie gen Onufrego Zagłoby. Kiedy wszystko jest już jasne, dowiadujemy się na przykład, że pokonane SLD nigdy lewicą nie było. Przekonuje się o ich liberalnych rządach i wsparciu dla biznesmenów o oligarchicznych zapędach. Przypomina się podatek Belki i obniżenie CITu, co stało w sprzeczności z przedwyborczymi zapowiedziami. Okazuje się, że Robin Hood zabierał biednym i po zmroku zanosił na zamek. Dzieje się tak, między innymi, na Interii. „Parówkowym”, ale jednak jednym z najpopularniejszych portali internetowych w kraju.  Wirtualnym miejscu, gdzie trudno było uświadczyć podobnych opisów w ciągu wielu ostatnich lat. PiSowi obrywało się za chrapanie, nawet POwskie „ośmiorniczki” odnotowywano z dziennikarskiego obowiązku, ale czarny kawior na czerwonych stołach nie był często tematem opracowań i wnikliwych analiz.

Każdy rodzaj „odwagi” ma swój określony moment występowania uzależniony od okoliczności.  Teraz jest łatwiej, bo Tatarzyn się już raczej nie odwinie. „Lewica” pokonała się sama, a młody „facet z brodą” w trzy dni od słynnej debaty zdekomunizował Polskę. Dokonał tego, co postsolidarnościowym elitom III Rzeczypospolitej nie udało się przez ostatnie dwadzieścia sześć lat. Teraz jest już łatwiej.

Mariusz Rytel
cz
cz, 29 października 2015 08:07

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0