poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Ruszyła elektrownia i ciepłownia słoneczna w szpitalu

Dowód istnienia przyjaznych środowisku fabryk prądu i ciepłej wody w Szpitalu Wojewódzkim w Łomży zawisnął nad wejściem do korytarza głównego z holu z szatnią. Nad głowami personelu i pacjentów wyświetlają się na ekranie informacje o energii elektrycznej i cieplnej, pozyskiwanej z ekologicznego źródła. Elektrownia i ciepłownia solarna stoi na dużej działce za budynkiem H: 796 modułów fotowoltaicznych i 37 kolektorów słonecznych o łącznej mocy jednej trzeciej megawata.

- Słońce nie jest solidnym dostawcą ciepła ani energii, ponieważ w naszym klimacie przeszkadzają mu ciągle chmury – opiniuje znawca tematu mgr inż. Bogusław Malinowski, kierujący produkcją ciepła i jego dystrybucją wcześniej, m.in., w zakładach bawełnianych i WPEC-u w Łomży. - Trzeba więc łapać ze słonecznego ciepła, ile się da, i używać na bieżąco lub przechowywać w zbiornikach.

7 % prądu i 70 % ciepłej wody ze słońca  
Łapanie promieni słonecznych ma początek na działce z kolektorami o wymiarach ok. 2 na 2 metry i znacznie mniejszym ogniwami fotowoltaicznymi. W całej masie przypominają one długie i wąskie chodniki, których pasy rozwieszono ok. pół metra nad ziemią pod kątem na aluminiowych ramach i stelażach. Od ogniw biegnie podziemna linia do szpitalnej stacji rozdzielczej prądu trafo, natomiast od kolektorów słonecznych – przewody w kierunku pobliskiej kotłowni szpitala. W rurkach nie ma jednak wody, ponieważ lód rozsadziłby je w minusowych temperaturach zimą, lecz glikol. Ogrzany słońcem związek przemieszcza się w kierunku wymienników ciepła, znajdujących się w budynku. Podobne są one do pionowych bojlerów w łazience, tyle że znacznie większe i opatulone izolacją w efektownym kolorze pomarańczowym. Jedna pompa wymusza na glikolu ruch, gdy tylko komputer „widzi”, że jest ciepło na panelach słonecznych i ją uruchomi. - To pierwszy stopień ogrzewania – objaśnia inż. Malinowski, pokazując drugą pompę, przetaczającą wodę z trzech wymienników do czwartego, w szarej izolacji. Z niego podgrzana o kilka lub kilkanaście stopni woda powędruje do wielkich jak beczki asenizacyjne zbiorników, z których po dogrzaniu parą z kotłowni trafi do rur na oddziałach szpitalnych. Zdaniem znawcy, przy małym jak teraz nasłonecznieniu, to zysk rzędu ok. 1 do 2 procent; w skali roku może to być ośmioprocentowa oszczędność na gorącej wodzie szpitala.
Mimo że w dniu naszych odwiedzin panował na dworze przenikliwy ziąb z powodu wiatru, około 6 st. Celsjusza, wskaźniki pokazywały 31 st. na panelach i niższą o 1 st. temperaturę w wymiennikach wewnątrz hali kotłowni. - Tam jest przyczyna... – na blady prześwit słońca na szarym niebie zwraca uwagę Cezary Frąckiewicz, starszy inspektor sekcji inwestycji i remontów Szpitala Wojewódzkiego w Łomży, od prawie 30 lat pracujący w dziale technicznym. Na wszystko – nie tylko w elektrowni słonecznej - ma baczenie Krzysztof Mroczkowski, jeden z pięciu dyspozytorów centrum systemu nadzorów, m.in., kontrolujący monitoring szpitalny, czujki przeciwpożarowe i działanie wentylacji.
Przez rok energii z paneli fotowoltaicznych, być może, popłynie 199 tysięcy kilowatogodzin prądu. Szpital potrzebuje około 3 mln kWh, zatem energia słoneczna maksymalnie da tylko 7 procent zapotrzebowania, ale podgrzanie wody do mycia przez kolektory słoneczne może okazać się nawet 10 razy większe.

Mirosław R. Derewońko

cz
wt, 13 października 2015 08:18

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0