czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Spełnianie marzeń Justyny Bargielskiej

Pierwszy wiersz napisała w wieku sześciu lat, po czym... zamilkła na kolejne 18. Kiedy już jednak wróciła do pisania, jej prozatorski debiut „Obsoletki” zdobył kilka nagród, był też nominowany do Nagrody Nike oraz Paszportu „Polityki”. Podobnie było z kolejnymi książkami i poetyckimi tomikami, w tym „Bach for my Baby”, nominowanym do nagród: Gryfia, Nike, Silesius i Szymborskiej. I to dzięki współpracy z Fundacją Wisławy Szymborskiej pisarka Justyna Bargielska przyjechała do Łomży. We wtorkowe przedpołudnie spotkała się z czytelnikami w
Miejskiej Bibliotece Publicznej, opowiadając im nie tylko o swojej twórczości czy marzeniach, ale też o rodzinnych związkach z Łomżą.

Justyna Bargielska
Justyna Bargielska

– Urodziłam się w Warszawie, duża część mojej rodziny pochodzi z Warszawy, mam tam groby swoich dziadków i pradziadków, ale druga część rodziny pochodzi stąd – mówi Justyna Bargielska. – Tutaj są dwie moje legendarne ciotki, o ile jeszcze są, ale tutaj się rozmnażały i jak się wejdzie w internet, gdzie jest największe skupisko nazwisk w Polsce, to Bargielskich jest najwięcej w Łomży!
I chociaż nikt z rodziny popularnej poetki i pisarki nie przybył na spotkanie, to humor jej dopisywał, inni uczestnicy też nie narzekali na jego brak, skwapliwie korzystając z okazji do rozmowy. Przeważały tematy dotyczące twórczości bohaterki „Warsztatów słowa”, bo pod takim hasłem Justyna Bargielska odwiedziła Jedwabne i Łomżę, a przede wszystkim źródeł natchnienia.
– Inspiracje staram się czerpać z zewnątrz, z tego co mnie spotyka, co widzę, języków, które mnie otaczają, które słyszę, z obrazów, notatek prasowych, itd. – wyjaśnia Justyna Bargielska. – Daje to dobry efekt, bo zbieram tego bardzo, bardzo dużo, a później to porządnie zapisuję z czego może powstać wiersz, a nawet coś większego.
Czytelnicy, zachęceni bezpośrednim stylem bycia i otwartością autorki, chętnie pytali też o jej życie osobiste, rodzinę, zainteresowania inne niż literackie albo o ulubione hobby. Odpowiedzi pisarki wprawiały ich czasem w zdumienie lub wręcz w zakłopotanie, kiedy dowiadywali się na przykład, że spełnienie marzeń jest czymś najgorszym, co może się przydarzyć!
– Zawsze chciałam mieć psa dużej rasy, który będzie mnie lizał po twarzy, będzie okazywał radość z widzenia mnie za pomocą machania ogonem – mówi Justyna Bargielska. – I spełniłam swoje marzenie, kupiłam setera angielskiego i nigdy w życiu nie byłam tak nieszczęśliwa. Nie słuchał mnie, skakał mi na plecy. Wydawałam pieniądze zamiast na swoje dzieci, na psychologów behawioralnych i po trzech latach postanowiłam poszukać mu dobrego domu.
Nie brakowało też tematów poważniejszych, jak – niezbyt dużego według Bargielskiej – spadku czytelnictwa czy wiary pisarki.
– Nigdy nie kryłam się z tym, że jestem katoliczką, która jeszcze w dodatku chodzi do kościoła – mówi Justyna Bargielska. – Ale to jest tylko jedna strona tego medalu, bo druga jest taka, że jestem osobą wierzącą i pewnie byłabym taką osobą będąc kimkolwiek innym: muzułmanką albo Żydówką, bo to jest integralna część mojego życia. 
I chociaż pisarka nie do końca czuje się wolna i spełniona w świecie ograniczeń czy umów śmieciowych, to jednak z optymizmem planuje dalsze poczynania:  od planowanego od trzech lat startu w biegu ulicznym, aż do napisania dłuższej książki.
– Myślę, że chodzi o to, żeby dojść do takiego momentu w swoim życiu, że patrzy się w przyszłość z nadzieją, ale gdyby to życie się teraz skończyło, to nie byłoby tragedii! – podkreśla Justyna Bargielska, dodając, że jedyny rodzaj higieny, o który trzeba dbać na co dzień, to żeby wciąż w naszym życiu pojawiały się nowe marzenia i pragnienia.

Wojciech Chamryk

161121091207.gif
mm
wt, 22 września 2015 18:40

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0