sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

„Głupi” koncert Tomasza Organka w Łomży

Zaczynał od fascynacji klasycznym rockiem, ale sławę zdobył z zespołem Sofa, grającym w stylu hip-hop, funky czy R&B. Współpracował z Kayah, Andrzejem Smolikiem czy Foxem, ale też studiował na wydziale jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach. Po czym wrócił do korzeni i nagrał debiutancką płytę solową pt. „Głupi”, dzięki której obwołano go odkryciem polskiego rocka.
Grupa Organek już w niedzielę 20 września zagra swój pierwszy koncert w Łomży, a o tym jak ważne dla jej muzyków są koncerty, co przygotowują dla łomżyńskiej publiczności i jak nieprzewidywalnym zjawiskiem jest rock 'n' roll rozmawiał z jej liderem Wojciech Chamryk.

Tomasz Organek (fot. Monika Lisiecka)
Tomasz Organek (fot. Monika Lisiecka)
Zespół Organek (fot. Monika Lisiecka)
Zespół Organek (fot. Monika Lisiecka)

Wojciech Chamryk: Praca w studio jest często nowym czy bardzo inspirującym doświadczeniem, ale wielu muzyków zdecydowanie preferuje koncerty, jako tę przyjemniejszą stronę grania i tak samo jest też chyba w waszym przypadku?
Tomasz Organek: Koncerty są meritum całego zajścia zwanego muzyką. Bezpośrednie spotkanie ze słuchaczem weryfikuje artystę, jego kompetencje, pozwala nawiązać niepowtarzalny kontakt z odbiorcą, wpłynąć na niego, uzyskać feedback, sprzężenie zwrotne, co jest podstawą całej sztuki. To wspaniały moment, zawsze inny, bo osadzony w innym miejscu i czasie. Praca w studio jest zupełnie czymś innym, to bardzo kreatywny czas, w którym muzyk poprzez pewną izolację od świata może na spokojnie popracować nad kształtem i formą treści, którą chce się podzielić z odbiorcą. To zupełnie dwie różne rzeczy, obie uwielbiamy i nie da się ich porównać.

W. Ch.: Brzmi to na żywo tym efektowniej, że w swej twórczości odwołuje się pan bezpośrednio do klasyki bluesa czy rocka lat 60. i 70., kiedy to koncerty były prawdziwymi wydarzeniami, wręcz misteriami muzycznymi. Stąd też ten powrót do korzeni pod nazwą Organek, do dźwięków, które były panu bliskie od dziecinnych lat, do surowego, rockowego grania?
Tomasz Organek: Tak,  po latach wypełnionych graniem muzyki mocno produkowanej, z udziałem samplerów i komputerów, zapragnąłem czegoś prostego i prawdziwego. Chciałem nagrać płytę prostą w formie i maksymalnie ekspresyjną w sferze przekazu, treści. Do tego doszła fascynacja piosenką, która posiada tekst, czytelną harmonię i melodię. Tak powstała ta płyta. Naturalnie, bez napięć na coś wielkiego. To muzyka, której słuchałem w dzieciństwie.

W. Ch.: To będzie wasz pierwszy koncert w Łomży. Przy tego typu okazjach wielu artystów przygotowuje przekrojową setlistę, ale póki co, dysponujecie materiałem tylko z debiutanckiego albumu, tak więc może być i tak, że usłyszymy coś z repertuaru zespołu Sofa czy covery?
Tomasz Organek: Bazę stanowią piosenki z płyty. Ponieważ to debiutancki materiał, chcemy pokazywać go ludziom na koncertach, szczególnie w miastach, w których gramy po raz pierwszy.  Mamy oczywiście jakieś niespodzianki w rękawie, po to, żeby w odpowiednim momencie z niego sypnąć, ale to zależy od atmosfery. Piosenek Sofy raczej nie grywamy, chociaż zdarzyło się, że wykonałem „Ona Movie” czy „Obrażenia wewnętrzne” tu i ówdzie. Napisałem te piosenki, więc czasami je wykonuję. Co się wydarzy w Łomży, tego nie wiem. Zobaczymy na miejscu. Tak jest najfajniej.

W. Ch.: Wiele utworów z płyty „Głupi”, np. „Nie lubię (Mizantropia)” czy „King Of The Parasites”, jest wręcz stworzonych do wykonywania na żywo w dłuższych, bazujących na improwizacjach, wersjach – zdarza się wam „odlatywać” na koncertach w taki właśnie sposób?
Tomasz Organek: Oczywiście, i takie odloty są bardzo często porywające. Dzięki temu każdy koncert jest inny. To psychodeliczna muzyka rodem z lat siedemdziesiątych, stworzona po to, żeby łamać formę, naginać piosenkę do granic możliwości.

W. Ch.: Zdarzają się też inne niespodzianki, np. przy wyjątkowo entuzjastycznym przyjęciu ze strony publiczności jakieś nieplanowane utwory, zaskakujące wykonania, etc.?
Tomasz Organek: Jasne, że się zdarzają. Czasami zupełnie zmieniamy koncert pod wpływem zachowania publiczności. Takie momenty są wspaniałe, uwielbiamy to robić, bo to część przedstawienia jakim jest koncert.

W. Ch.: Czyli jedno jest pewne: możemy spodziewać się w Łomży muzycznego wydarzenia z najwyższej półki, a cała reszta jest wielką niewiadomą, bo to przecież w końcu tylko rock 'n' roll?
Tomasz Organek: Dokładnie tak. To jest właśnie cała siła rock 'n' roll'a – to, że jest nieprzewidywalny i potrafi przenosić góry, jak wiara. In rock'n'roll we trust.

161121091207.gif
cz
śr, 16 września 2015 08:53

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0