sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 628

Złoty pociąg

Wojsko ma to głęboko w lufie i nie będzie nigdzie kopać. Takie są najświeższe doniesienia, dotyczące poszukiwań „złotego pociągu.” Złoty pociąg zgodnie z zasadą złotości to super, hiper, coś najlepszego. Jak „złoty chłopiec” czy „złota dziewczyna.” Taki ktoś, kim może być każdy z nas. Ktoś, kto ma niewyobrażalne szczęście, jest piękny, bogaty, skromny i wielkoduszny. Skarbem może być wszystko.

Skoro jednak okazuje się najczęściej, że ten wspaniały człowiek, bożyszcze gospodyń domowych, okazuje się zbokiem albo złodziejem, albo jednym i drugim, pojawia się vacat. Tymczasem oczekiwania są ogromne. Dzięki temu, popyt na cuda i skarby utrzymuje się ciągle na wysokim poziomie. To dlatego tak kochamy obietnice, wszystkie medalowe nadzieję, i całą masę  indywidualistów przekraczających granicę (z wyjątkiem działających solo obywateli Syrii). W tym tkwi właśnie fenomen złotego pociągu spod Wałbrzycha. W przypadku SS Pociongen jest jeszcze coś, co pobudza ekscytację.  To poczucie sprawiedliwości. W odniesieniu do wydarzeń sprzed ponad siedemdziesięciu lat i tego, co dzieje się dzisiaj. To tak, jakby cofnąć się w czasie. Jakby stojąc  za plecami esesmana, zaglądać mu przez ramię. Dość! Czas ściągnąć wodze wyobraźni. Wróciwszy do teraźniejszości przypomniałem  sobie „przewodnią rolę Niemiec” w zjednoczonej Europie. „Dobrze tak cwaniakom.” „Przynajmniej jeden pociąg nie dojechał.” „Nie wszystko poszło zgodnie z planem, co?!” Człowiek ma chociaż odrobinę satysfakcji  za krzywdzenie przodków. Wprawdzie robili to bliżej nieokreśleni naziści vel faszyści, więc może nie powinienem tak o Niemcach ostentacyjnie. Dobra! W tej chwili jest to mało ważne.  Ważne, żeśmy ten pancerskład znaleźli. My, czyli społeczeństwo. Jego dość przytomni przedstawiciele. O przytomności świadczy fakt, że sprawę załatwiają przez prawnika. Tymczasem wybrańcy narodu , w postaci samorządowców i rządowców różnego szczebla (naprawdę, coś musi być na rzeczy z tą spiskową teorią dziejów, bo  ten naród nie wygląda aż tak głupio, jak jego odbicie w lustrze elit) przechodzący samych siebie. Jedni się do pociągu przyznają, inni udają, że tematu nie ma. Starostowie, wojewodowie, żołnierze, ministrowie. Każdy z nich prędzej zająłby się problemami kosmosu, niż tego ciągle jeszcze ostatecznie niepotwierdzonego znaleziska. Nie wiadomo, czy ktoś to ochrania i kontroluje, czy będzie wydobywał, czy robi badania. A może szykujemy się do oddania śledztwa Rosji? Przecież musiało tam dojść do jakiejś katastrofy. Oni są najlepsi w wyjaśnianiu przyczyn. Zresztą, już i tak krzyczą, że pociąg należy do nich, bo byli w antyhitlerowskiej koalicji. Bez nich losy wojny potoczyłyby się zupełnie inaczej. Kongres Żydów też się o pociąg upomniał. Esesmański pociąg musiał przecież przewozić własność żydowską.  Już pojawiają się komentarze, że jednak nie powinniśmy tego pociągu wyciągać. Trzeba ociągać się w tej sprawie tak długo, jak długo się da. Może świat zapomni. W innym przypadku odkopiemy jeden pociąg, a oddać trzeba będzie kilka.

Mariusz Rytel
cz
cz, 03 września 2015 08:27
Data ostatniej edycji: 2015-09-03 08:29:54

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0