poniedziałek, 21 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 626

Granica

Kiedy człowiek staje się dorosły traci niewinność – przekonuje Sulejman swojego syna Mustafę w bijącym rekordy popularności serialu Wspaniałe Stulecie. Mniejsza o serial, chociaż ciekawe, a czasem refleksyjne teksty pojawiające się w sitcomie, to dowód na to, że jak się scenarzystom zapłaci: godnie plus premia, to są w stanie coś sensownego napisać.

Trzeba coś zrobić z tą niewinnością? Każdy, gdzieś tam w głębi duszy czuje, że stary arabski cesarz ma rację. Podobnie jak i my, padyszach przeszedł już swoje w życiu. Tak, naprawdę niewiele się różnimy. I król, i żebrak mają podobne dylematy, różni ich tylko skala zagadnienia. Weźmy za przykład bezpieczeństwo. Jeden może zginąć z zazdrości o bogactwo i władzę, drugi co najwyżej dostanie rozwolnienia po kradzionych jabłkach. Każdy z nich może mieć blisko sto lat. Czy to oznacza, że już dawno zapomnieli o niewinności? Że muszą być cyniczni i pogardliwi, bo ich tak stworzyła natura? Oczywiście, arabski cesarz ma wiele racji. Będąc młodymi ludźmi mamy mniej okazji do złego. To jak ze zrywaniem z nałogiem: jak człowiek śpi, to mu się nie chce palić. Nie chodzi jednak o to, żeby przespać kawał życia. Nie jest jednak prawdą, że starszy oznacza: z gruntu zły.
Na przykład ojciec dbający o własne dzieci, też jest dorosły. Karmi, ubiera, kształci – wszystko na odpowiednim dla nich etapie rozwoju i pod czujnym okiem kierowniczej roli matki. Załóżmy, że nie jest ksenofobem i rasistą, i powodzenia swoich dzieci nie uzależnia od krzywdy innych. A być może, w wielu przypadkach jest wręcz odwrotnie? Sobie od ust odejmuje, żeby innych nasycić. Niestety największy odsetek takich postaw znajduje w się Biblii. Dzisiejszy świat nie składania do altruistycznych postaw. Coraz rzadziej się więc ich doczekuje. Niezależnie od wieku człowieka nikt nie znalazł w nim możliwości wykrycia fizycznej granicy między świętością a grzechem. To wszystko sprawia, że trudno naprawia się system. Człowiek wszystko komplikuje. Ten sam bohater, który w stosunku do jednej rzeczy jest wielki, w innej sprawie okazuje się prostackim zdrajcą. To dlatego ojcowie biologiczni nie potrafią być ojcami narodu. Zresztą, w polityce z matkami też nie jest najlepiej. Kiedy bowiem dbają o własne interesy, nie są w stanie zadań o interesy czyjeś. Taki poseł, dajmy na to, jak oddycha to ciężko się mu skupić jest na czymś innym. To najłagodniejszy przykład. Bez odbudowania tkanki genetycznie zdolnej do społecznych poświęceń nie ma szans, żeby ktoś wcześniej wpadł na konieczność przygotowania się do suszy, albo kryzysu we frankach. Musi też umieć nas przekonać, że warto czasem myśleć o innych i do tego, że nie uciekł z psychuszki.

Mariusz Rytel

cz
cz, 20 sierpnia 2015 08:02

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0