piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Politolog z Waszyngtonu doradza w Łomży

- Ludzie opowiadają, co zapamiętali, w sposób specyficzny, ale nie należy się za to obrażać, tylko podejść krytycznie, a tu się okazało, że to antysemityzm – mówił historyk, politolog i sowietolog Marek Chodakiewicz z Institute of World Politics w Waszyngtonie, który w Łomży miał spotkanie w Centrum Kultury przy Sadowej na tematy różne: od zbrodni w Jedwabnem i groźbę wykupienia przez Żydów i Niemców polskiej ziemi, przez najlepszy wywiad świata z Watykanu po konflikty między USA, Rosją i Chinami oraz „kalifatyzm śmierci, zupełne zaprzeczenie wartości Zachodu”.

Spotkanie z naukowcem z Ameryki, który przedstawił się jako empirysta i logocentryk, przeciwnik postmodernizmu, trwało ponad dwie godziny i miało dwudzielny charakter. Najpierw opowiadał o nieprawdopodobieństwie, że Polacy spalili w czasie II wojny światowej 1600 Żydów w stodole w Jedwabnem – według niego, zrobili to niemieccy policjanci, z udziałem mieszkańców i rolników na oczach Polaków - i wielu towarzyszących temu zagadnieniach, które przedstawił w książce z 2005 r. „The Massacre in Jedwabne, July 10, 1941”, zaś w drugiej części – odpowiedzi na pytania z sali.

 

O Jedwabnem i hipotekach
Prof. Chodakiewicz wspominał, że pamięta Biebrzę i Łomżę sprzed 15 lat. Odwiedził Jedwabne, o którym zrobiło się dość głośno w Ameryce po publikacjach dziennikarza Andrzeja Kaczyńskiego w „Rzeczpospolitej” na temat książki Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi”. - Dlaczego w Polsce nie było ekshumacji, co to, państwo wyznaniowe?! - przywoływał ostre pytania swego znajomego i biegłego sądowego w rządzie Izraela Jana Jankowskiego oraz postać prof. Iwo Pogonowskiego, specjalisty od ropy naftowej, który dopytywał, czy była wtedy stacja benzynowa w Jedwabnem, bo do spalenia tylu ludzi potrzeba by było 5 tysięcy galonów nafty... Prof. Chodakiewicz podważał wiarygodność świadków, opowiadających o mordzie w Jedwabnem, ale – jak mówił w swoim kolokwialnym stylu - „najbardziej podpadła mi ta stodoła”, ponieważ była za mała, należąc do rolnika gospodarującego na 1 hektarze. - Czy strzelano, co zrobiono, ile osób? - stawiał pytania prof. Chodakiewicz, dodając, że przyszły prezydent „Andrzej Duda dwukrotnie wspominał Jedwabne”. - Powiedziałem, że jak będzie miał rząd normalny, niech to zrobi i cześć – wrócił do ekshumacji, przerwanej po protestach Żydów. - Jedwabne jest w Polsce i Polacy decydują. Bez ekshumacji jest od Annasza do Kajfasza.
Chodakiewicz jest autorem swojej wersji wydarzeń „After the holocaust” - „Po zagładzie”, jednak nie odnosił się już do pytań na temat szczegółów w sprawie Jedwabnego, wymagającej ekshumacji.
Gawędziarsko-publicystyczna stylistyka wywodów Chodakiewicza pełna była meandrów, w trakcie których nieoczekiwanie pojawiała się jego rodzina, sięgająca od Danii po Japonię, kiedy prelegent ilustrował rozmaite tezy ogólne realiami z obserwacji. Zwracał uwagę jego szacunek do Jana Pawła II, słynnego „Nie lękajcie się!” do Polaków z 1979 r., gdyż „trzeba się wyemancypować, nie bać się możnych tego świata”. Trzech politologów uznał za „jedyne nieideologiczne prostytutki: Richard Pipes, Adam Ulam i Robert Conquest, reszta to apoteoza Stalina”. Ostrzegał: - Będziecie błagać żydowskich prawników, aby Was bronili przed Niemcami – co było nawiązaniem do obszernego fragmentu, że amerykańskie firmy prawnicze kopiują hipoteki w Polsce. - Restytucja jest podstawą, bo cierpieliście pod komuną – mówił do kilkudziesięciu słuchaczy, z których i połowa komuny nie mogła pamiętać z racji około 20-letniego wieku. Sprzeciwiał się reprywatyzacji i wskazywał jako dobry wzór prawo przez zasiedzenie w USA. Apelował o to, aby wolontariusze prawnicy z Łomży i pewnie nie tylko z tego terenu zadbali o sprawdzenie w księgach wieczystych stanu własności, „co do kogo należało i kiedy”.

O świecie i Polsce
Wśród rozlicznych, ciekawych wątków łatwo było się pogubić, jednak znalazły się i takie, że Chiny chcą być imperium regionalnym, a na Filipinach i w Wietnamie jest tęsknota za przywróceniem baz wojskowych USA, zaś Chińczycy „obudzili” Japończyków do wyścigu zbrojeń. Na koniec profesor Chodakiewicz poświęcił sporo uwagi prezentacji układu sił na świecie, tworzonego prze trzy bloki: Zachodu, USA i Europy (globalizm, demokracja, wolny rynek), potęgi postkomuny: Rosja i Chiny oraz kalifatyzm, którego ekstremistyczna odnoga walczyła wpierw z muzułmanami, a wzięła się już za chrześcijan. - Misjonarze obalili niewolnictwo przy pomocy bagnetów angielskich i brytyjskich – dowodził prelegent, według którego niewolnictwo znalazło nową formę: kobiety się rozdaje, sprzedaje i porywa, ludzie są paleni żywcem czy 10-latek strzela w łeb wojskowym – „zupełne zaprzeczenie mięczactwa Zachodu, wesołego i zniewieściałego”, z którym trzeba zwyciężyć „jak nie na polu walki, to demograficznie”. - Kłopoty w Polsce są małe – ocenił profesor. - W Danii wszystkie białe dziewczynki to „dziwki”, bo chodzą w mini spódniczkach - ironizował, że chłopcy arabscy je policzkują, a biali chłopcy nie stają w obronie koleżanek, bo to takie różnice kulturowe, usprawiedliwiane w ramach multi-kulti. - Aiedy się dzieje krzywda, trzeba pomagać słabszym...

Mirosław R. Derewońko

cz
so, 15 sierpnia 2015 11:02

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0