piątek, 02 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Broniąc domu i niepodległości – wojna polsko-bolszewicka lat 1919-1920

11 listopada 1918 r. stało się to, co wydawało się niemożliwe – po 123 lata rozbiorów nastąpiło odrodzenie się Rzeczypospolitej Polskiej. Wydawało się to początkiem normalnego życia, we własnym niepodległym kraju. Rzeczywistość już niebawem miała okazać się jednak nie tak świetlana, a to za sprawą wydarzeń zachodzących na ogarniętym rewolucją terenie Rosji, z którą musiało zmierzyć się odradzające państwo polskie. Kulminacyjnym momentem wojny polsko-bolszewickiej była stoczona w dniach 13-15 sierpnia 1920 roku Bitwa warszawska zwana też „Cudem nad Wisłą”.

Prof. nadzw. dr hab. Krzysztof Sychowicz (fot. Marek Maliszewski)
Prof. nadzw. dr hab. Krzysztof Sychowicz (fot. Marek Maliszewski)

Bolszewicy po zawarciu w listopadzie 1918 r. tajnego porozumienia z wojskami niemieckimi stworzyli Armię Zachodnią, która zajęła Mińsk i Wilno. Sytuację dodatkowo skomplikował wybuch rewolucji w Niemczech oraz próba uzyskania wpływu na te wydarzenia przez Sowietów. W efekcie tego 12 lutego 1919 r. Armia Czerwona otrzymała rozkaz wykonania rozpoznania aż po rzekę Bug, rozpoczynając w ten sposób faktycznie konflikt z Polską. Wojnie sprzyjała też nie wyjaśniona kwestia przebiegu granicy między dwoma państwami (123 lata rozbiorów, nie uznawanie Rosji bolszewickiej przez zachód).

Za początek wojny uważa się starcie koło miasteczka Mosty na Białorusi, gdzie oddziały polskie powstrzymały dalszy marsz wojsk Frontu Zachodniego Armii Czerwonej. Na początku marca Wojsko Polskie przeszło nawet do akcji zaczepnej, zajmując Słonim i Pińsk, a następnie m.in. Wilno, Lidę i Baranowicze. W następnych miesiącach działania zbrojne zostały wstrzymane i prowadzono rozmowy pokojowe. Józef Piłsudski zdawał sobie sprawę, że po pokonaniu „Białych” (carskich generałów) bolszewicy skoncentrują wszystkie siły przeciw Polsce. Z tego też powodu po zawarciu sojuszu politycznego i wojskowego z przewodniczącym Dyrektoriatu Ukraińskiej Republiki Ludowej Symonem Petlurą, 25 kwietnia 1920 r. rozpoczął ofensywę na Ukrainie. W jej wyniku już 7 maja wojska polskie stanęły u bram Kijowa.
Wiemy dzisiaj, że Armia Czerwona planowała generalną ofensywę przeciw Polsce na wiosnę 1920 r., a polskie uderzenie na Ukrainie było dla niej dużym zaskoczeniem. Ostatecznie 14 maja na Białorusi wyprowadzone zostało uderzenie sowieckie siłami Frontu Zachodniego, które początkowo nie przyniosło spodziewanych rezultatów. Natomiast pod koniec maja oddziały 1 Armii Konnej pod dowództwem Siemiona Budionnego po kilku nieudanych natarciach znalazły lukę w polskiej obronie i przełamały ją, rozpoczynając działania na jej tyłach. Do historii przeszły zbrodnie dokonane przez tę jednostkę, jak m.in. wycięcie polskiego garnizonu w Żytomierzu, czy spalenie szpitala z sześciuset rannymi i siostrami Czerwonego Krzyża w Berdyczowie.
Działania te zmusiły wojska polskie do odwrotu i już w pierwszych dniach lipca, cofnęły się one o ok. 250-350 km na zachód. To w tym okresie, a dokładniej 2 lipca 1920 r.  Michaił Tuchaczewski wydał też dyrektywę zawierającą „sławne” stwierdzenie, iż „(...) po trupie Polski wiedzie droga do ogólnego wszechświatowego pożaru. Na Wilno, Mińsk, Warszawę — marsz”.
Dwa dni później o świcie ruszył Front Zachodni, który w swoim składzie posiadał około 270 tys. żołnierzy. W końcu lipca wojska bolszewickie stanęły na linii Bugu, pokonując w krótkim czasie ponad 400 kilometrów.

Obrona odzyskanej Ojczyzny
W związku z ofensywą bolszewicką do obrony przygotowywała się także Łomża, a wśród podjętych działań było prewencyjne aresztowanie miejscowych komunistów. Do Powiatowej Państwowej Komendy Uzupełnień zgłosiło się też 360 ochotników, głównie ze środowiska inteligencji oraz starsi harcerze. Natomiast 8 lipca 1920 r. oraz cztery dni później odbyły się zebrania, mające na celu powołanie Komitetu Obrony Narodowej, któremu przewodniczył ks. bp Romuald Jałbrzykowski. W jego skład weszli też m.in. notariusz Aleksander Cholewiński, dyrektor gimnazjum męskiego Wiktor Osiecki, właściciel ziemski Józef Jabłoński, rolnik Leopold Aliński, notariusz Stanisław Kurcjusz i z Rady Miejskiej Franciszek Hryniewicz. Ostatecznie uzyskując pełnomocnictwo Obywatelskiego Komitetu Wykonawczego Obrony Państwa jego przedstawicielem w powiecie łomżyńskim został Cholewiński. Realizując plany obronne naczelnego dowództwa z Łomży ewakuowano zarówno policję, żandarmerię jak i urzędy państwowe oraz niemal w ostatniej chwili dwa tysiące rekrutów i ozdrowieńców. W mieście pozostał jedynie zapasowy batalion 33 pułku piechoty dowodzony przez kpt. Mariana Raganowicza w sile około 600 żołnierzy, który przystąpił do organizowania obrony. Wsparty on został przez 101 pułk piechoty pod dowództwem płk Andrzeja Kopy z trzema bateriami artylerii. Siły te obsadziły wybudowane jeszcze przed I wojną światową forty w okolicach Piątnicy. 30 lipca do Łomży dotarło jeszcze pięć czołgów. Przeciwko tej liczącej około 1700 żołnierzy grupie nieprzyjaciel rzucił III Korpus Konny w sile 3 000 czerwonoarmistów.
Do pierwszego starcia doszło wieczorem 28 lipca, kiedy to oddział sowieckiej kawalerii usiłował przebić się drogą od strony Jedwabnego, atak ten został jednak odparty. Przez cały następny dzień nieprzyjaciel wspierany przez artylerię prowadził kolejne ataki na pozycje polskie, odpierane przez obrońców. W okresie tym według relacji kpt. Raganowicza, jak i ówczesnego prezydenta Łomży Władysława Świderskiego ten trudny egzamin zdali też jego mieszkańcy. Po początkowej panice zorganizowano zarówno milicję miejską, jak i 120 osobową pomoc sanitarną. Pierwszego dnia żywność dla żołnierz dostarczyły mieszkanki miasta. Ponadto przez cały okres walk obrońcy byli zaopatrywani w produkty żywnościowe także przez okoliczne wsie, w tym Szczepankowo i Jednaczewo, których gospodarze często bezpośrednio na forty dostarczali swoje produkty. Pomoc ta była niezwykle ważna dla zmęczonego walkami żołnierza. Najcięższe walki miały miejsce 31 lipca, kiedy to bolszewicy trzykrotnie przy wsparciu artylerii próbowali przełamać pozycje polskie.
To czego nie udało się osiągnąć w bezpośrednim ataku uzyskały wojska sowieckie przełamując obronę w okolicach Miastkowa i Nowogrodu, dziesiątkując ochotników z 7 kompanii 205 pp. W związku z zagrożeniem odcięciem od głównych sił załoga polska wieczorem 1 sierpnia 1920 r. opuściła Łomżę i udała się w kierunku Śniadowa.

Następnego dnia około godz. 4.00 rano pojawiły się pierwsze patrole bolszewickie. Wśród wkraczających oddziałów byli także komuniści niemieccy, skupieni w szeregach tzw. spartakusowców. Nastał okres „władzy robotniczej”, podczas którego rekwirowano na potrzeby zwycięzców obuwie, ubrania i żywność. Ogołocone zostały ogrody i sady, a w mieście zapanował głód. Próbowano także tworzyć pierwsze ośrodki lokalnych władz komunistycznych, jak komitety folwarczne i Powiatowy Komitet Rewolucyjny. Nastąpiły też aresztowania, których ofiarą padł bp Jałbrzykowski, a wśród zatrzymanych byli też chłopi łomżyńscy i Żydzi.
Pewni sukcesu bolszewicy utworzyli marionetkowy Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski, który 30 lipca w Białymstoku ogłosił odezwę o przejęciu władzy. W jego skład wchodzili Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski, Józef Unszlicht i Feliks Kon, którzy specjalnym pociągiem posuwali się za nacierającymi oddziałami sowieckimi, docierając do Wyszkowa. 10 sierpnia Tuchaczewski wydał rozkaz opanowania Warszawy, co miało nastąpić w wyniku sforsowania Wisły na północ od miasta, odcięcia zaopatrzenia z Gdańska i uderzenia od północy i zachodu. Los osamotnionego i zdradzonego dodatkowo przez Czechosłowację i Niemcy państwa wydawał się być przesądzony.

„Cud nad Wisłą”
Momentem przełomowym stały się walki obronne toczone pod Warszawą i kontrofensywa polska. Już 13 sierpnia nastąpiło gwałtowne uderzenie wojsk bolszewickich pod Radzyminem i przełamania utworzonej tam obrony. Następnego dnia ataki były kontynuowane wzdłuż wschodnich i południowo-wschodnich umocnień przedmościa warszawskiego. Wszędzie stawiano przeciwnikowi twardy opór, nie pozwalając na uzyskanie poważniejszych sukcesów. 15 sierpnia odzyskany został Radzymin i polskie oddziały wróciły na pozycje utracone przed dwoma dniami. W wyniku kontruderzenia znad Wieprza, określanego mianem „cudu nad Wisłą”, większa część wojsk sowieckich przeszła do nieskoordynowanego odwrotu, a inne nie mogąc się przebić na wschód przekroczyły granicę niemiecką i zostały internowane w Prusach Wschodnich.
Wycofujące się oddziały sowieckie zostały 21 sierpnia 1920 r. rozbite w okolicach Śniadowa przez żołnierzy 15 DP. W tym dniu przypuszczono również szturm na Łomżę, a po przejściu mostu również na obsadzone przez bolszewików forty. Do wieczora zarówno miasto, jak i wspomniane pozycje znalazły się w rękach polskich. Przeciwnik stracił około 2 tysiące jeńców oraz duże ilości broni i amunicji. Tego dnia zajęto także Zambrów. Dalszy atak poprowadzony w kierunku na Kolno doprowadził do starć z wycofującymi się Sowietami pod Porytem, Lemanem i Czerwonem. W ich efekcie jednostki Armii Czerwonej zostały zmuszone do przekroczenia granicy z Prusami Wschodnimi. Aresztowano też większość łomżyńskich komunistów próbujących uciec razem ze swymi mocodawcami, w tym Henryka Turalskiego i Józefa Remiszewskiego.

23 sierpnia 1920 r. przybył do Łomży Naczelny Wódz Józef Piłsudski, który podziękował mieszkańcom za zaangażowanie w walkę z bolszewikami oraz przedstawił aktualna sytuację na froncie. Nic już nie mogło odebrać zwycięstwa wojskom polskim, a we wrześniu Sowieci byli związani walkami na całym froncie. Po zwycięskiej bitwie niemeńskiej i dalszym marszu na wschód Wojsko Polskie wkroczyło ponownie do Mińska. Konflikt ten został zakończony 18 marca 1921 r. przez podpisanie w Rydze traktatu pokojowego, który wytyczył granicę polsko-sowiecką i obowiązywał do agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 r.

Walki mające miejsce w latach 1919-1920 toczyły się nie tylko o kształt granic odrodzonego państwa polskiego ale także o jego istnienie. Pokazały to najdobitniej działania bolszewików, dążących do ogólnoeuropejskiej rewolucji. Na drodze do realizacji tego planu stanęła im Polska i jej obywatele, ceniący z trudem odzyskaną wolność ponad wszystko. Wśród mających wówczas miejsce wydarzeń militarnych obok tego najważniejszego „Cudu nad Wisłą” należy przypominać te pięć dni walk na przedpolach Łomży, które opóźniając pochód agresora dały Józefowi Piłsudskiemu tak potrzebny czas na przygotowanie obrony i kontrataku.

prof. nadzw. dr hab.  Krzysztof Sychowicz


cz
pt, 14 sierpnia 2015 15:51

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0