czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 622

Plan

Jak się okazało, w łomżyńskim ratuszu, oprócz płytek na podłodze, „wyłożony” jest także projekt zagospodarowania przestrzennego miasta. To znaczy, nie na podłodze, tylko gdzieś tam w urzędzie projekt jest wyłożony. No chyba, że spadł. Sałatki nie było gdzie postawić. Nieważne... Oto wiekopomne dzieło, o potrzebie którego mówili wszyscy, a niewielu cokolwiek robiło w tej sprawie, ma szansę na zakończenie. Taki dokument dla miasta jest jak kopernikańskie „O obrotach sfer niebieskich”, tylko że na odwrót.

Powstanie takiego dokumentu zakończy jakiekolwiek obroty różnych sfer wokół urzędu. Wszystko będzie jasne. Im bardziej szczegółowe informacje na temat tego, co i w jaki sposób można budować, tym mniej zależności od decyzji urzędnika. Tak się właśnie powinno w prawdziwej demokracji walczyć z korupcją i kombinatorstwem. Tak właśnie powinno przywracać się wiarę w rządy ludu, dając ludowi realny wpływ na krajobraz wokół niego. Każdy bowiem mieszkaniec może przyjść i wyrazić swoją opinię w sprawie ewentualnych lokalizacji sklepów, fabryk, bloków wielorodzinnych, domów jednorodzinnych. Oczywiście, informacja: co można budować, mówi jednocześnie o tym, czego nie wolno. Warto się nad tym zastanowić szczególnie w okresie 60. rocznicy wybudowania w Warszawie Pałacu Kultury i Nauki. Nauczeni przykładem stolicy, łomżyniacy powinni dmuchać na zimne. Trzeba wprowadzić zapis, że żaden związek – radziecki, unijny czy partnerski nie będzie decydował o tym, co sami mamy stawiać za nasze pieniądze, żeby później straszyło. Sami sobie niech stawiają, jak chcą, i to jeszcze grzecznie o zgodę pytać powinni, jeżeli nie u siebie. Poza tym sama urbanistyka nie jest problemem. Problemem są szkodliwie oddziałujące na nasz umysł rodzime i zagraniczne pomysły na oprogramowanie społeczne. Być może, zasadnym byłoby wprowadzenie, na wzór specjalnych stref ekonomicznych, takiej specjalnej strefy umysłowej. Otoczona kordonem zakazów rozprzestrzeniania głupiego prawa, Łomża mogłaby być prekursorem działań w tej dziedzinie. Czy jest taka potrzeba?! Przecież na każdym kroku to widzimy. Biorąc pod uwagę tylko mnogość podatków i żyłowanie kierowców, to zwolnienie z części tych obciążeń w rok zrobiłoby z nas nadnarwiańską Lubekę z czasów świetności Unii hanzeatyckiej. Tymczasem pojawiają się nowe pomysły na „usprawnienie” nam doczesnego żywota. Ostatnio ministerstwo edukacji wpadło na pomysł żeby, tak jak sześciolatki zagoniono do szkół, dwulatki zapakować do przedszkoli. Oczywiście, może być trudno z wprowadzeniem obowiązku w tym wypadku, ale jak się kolanem dociśnie... Poza tym, kto by się tam przejmował rodzicami?! Tymczasem mogłoby to być zbawienne dla naszej trudnej sytuacji demograficznej. Otóż maleńkie dzieci w przedszkolu to wolne między innymi dla ogromnej rzeszy dziadków z obojga stron, którzy już nie będą potrzebni. Skoro tak, to można by wprowadzić ustawę o eutanazji. Odpowiedni program profilaktyczny i rozluźnienie więzi społecznych sprawi, że nie będzie ich jakoś mocno szkoda. Za to natychmiast wzrośnie odsetek osób w wieku produkcyjnym i społeczeństwo szybko odmłodnieje. Tak się rozwiązuje problemy! I znów inni będą mogli się od nas uczyć, tak jak walki z kryzysem.

Mariusz Rytel

cz
cz, 23 lipca 2015 09:01

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0