sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Godula: „chciałbym jeszcze wykorzystać na Narwi i Pisie swój potencjał wiedzy i doświadczenia”

W odniesieniu do ostatnich wydarzeń, a także wpisów i wypowiedzi różnych osób dotyczących wypowiedzenia przez RZGW Warszawa, oraz anulowania tegoż wypowiedzenia, na użytkowanie rybackie rzek Pisa i Narew Gospodarstwu Rybackiemu Łomża, wyjaśniam co następuje... „gospodarka rybacka prowadzona jest jak najbardziej racjonalnie”, ze względu na rekordowo niski poziom wód „duża masa ryb migruje w dół cieków do głębszych miejsc”, a „trzęsienia ziemi nad Narwią” to efekt działania konkurencji - pisze Mirosław Godula, mgr inż. rybactwa śródlądowego, współwłaściciel GRŁ.

1. Pragnę zdementować komentarze niektórych internautów stawiające moje gospodarstwo rybackie w niekorzystnym świetle. Osoby te być może nieświadomie (lub przeciwnie wręcz celowo) zakwestionowały racjonalne prowadzenie gospodarki rybackiej przez GRŁ. Odnosząc się do tego wyjaśniam, że gospodarka rybacka prowadzona jest jak najbardziej racjonalnie, wszystkie zarybienia oraz działania ochronne na rzekach prowadzone są w zgodzie z zapisami aktualnych operatów rybackich a związana z powyższymi działaniami dokumentacja jest dostępna dla kontrolujących moje gospodarstwo urzędów tj. Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego oraz Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie. Dotychczasowe kontrole nie wykazywały nigdy jakichkolwiek uchybień co do racjonalnego prowadzenia przeze mnie gospodarki rybackiej. Wszystkie wykonywane zarybienia dokumentowane są na bieżąco nie tylko w obecności wielu świadków (w tym samych wędkarzy) ale także sporządzana jest dokumentacja fotograficzna wykonanych zarybień dostępna m.in. na stronie internetowej GRŁ. Nieprzychylne wypowiedzi które pojawiają się w sieci, wynikają więc chyba tylko i wyłącznie z działań konkurencji lub też zawiści, zazdrości wypowiadających się prywatnych osób, które to osoby najczęściej na dodatek nie są dokładnie zaznajomione ze specyfiką prowadzonej działalności przez GRŁ.

2. Zarzuty internautów (bądź konkurencyjnych podmiotów reprezentowanych przez tych internautów) a dotyczące zmniejszającej się ilości ryb w użytkowanych przeze mnie rzekach nie znajdują pokrycia w rzeczywistości. Należy wyjaśnić nie znającym tematu a także początkującym wędkarzom, że nie zawsze występują brania ryb na wędkę (podobnie jak ludzie którzy 24 godziny na dobę także nie jedzą non-stop). Ponadto w ostatnich latach następują w przyrodzie nie notowane dotychczas zmiany, tak jak np. w roku bieżącym katastrofalnie niskie stany wód w rzekach co powoduje, że duża masa ryb migruje w dół cieków do głębszych miejsc. Okresowy spadek ilościowy wędkarskich połowów jak widać skrzętnie wykorzystywany jest przez konkurencję do zdyskredytowania GRŁ w oczach wędkarzy i nie tylko. Takim miejscem migracji ryb jest w przypadku rzeki Narew Zalew Zegrzyński, a w przypadku rzeki Pisy, Jezioro Roś. Niestety w obu tych akwenach prowadzona jest komercyjna gospodarka rybacka przez Polski Związek Wędkarski polegająca na gospodarczych sieciowych odłowach ryb prowadzonych przez wykwalifikowane brygady rybackie. Taki stan rzeczy funkcjonuje od dziesięcioleci pomniejszając tym samym dostępność dorosłych wymiarowych ryb dla większości wędkarzy wędkujących m.in. na rzekach Pisa o Narew. Nic więc dziwnego, że Gospodarstwo Rybackie Łomża, które nastawione jest tylko i wyłącznie na dochody pochodzące z dystrybucji zezwoleń na wędkowanie nie jest mile widziane przez konkurencję w środkowym biegu rzeki Narew. Tak więc każda możliwa stosowana taktyka (nie wyłączając ostatniego „trzęsienia ziemi nad Narwią”) aby w celu uzyskania własnych korzyści majątkowych mnie zastraszyć np. rozwiązaniem umów użytkowania lub uszczuplić dochody Gospodarstwa Rybackiego Łomża lub też całkowicie je zlikwidować, jest przeze mnie zrozumiała, co przedstawię w kolejnym punkcie.

3. Działania konkurencji, a także dawnej pozostałej na terenie Łomży delegatury-koła PZW, od samego początku zaistnienia GRŁ polegały na wielokierunkowych działaniach torpedujących lub uniemożliwiających mi jeszcze bardziej efektywne gospodarowanie. GRŁ od samego początku swojego zaistnienia nie stosowało gospodarczych odłowów sieciowych, a efektywność fachowo wykonywanych zarybień (szczególnie szczupakiem, który jest w Narwi atrakcyjną dla wędkarz rybą) doprowadziła do obfitości rybostanu Narwi i Pisy. Kiedy okazało się, że wzrost sprzedaży licencji GRŁ oraz stan ilościowy rybostanu w Narwi i Pisie zaczął od 2008 roku przewyższać poziom dopuszczalny przez sąsiada (PZW), jeden z dotychczasowych wspólników dał się przekonać konkurencji, widząc zysk z takowych działań, doprowadził do rozbicia i podziału gospodarstwa, które w tamtym okresie dzierżawiło także ponad 3000 ha jezior wokół Olsztyna w woj. warmińsko-mazurskim, oraz doprowadził do tej sytuacji, którą mamy obecnie w GRŁ. Polega ona na tym, że jeden z trzech współużytkowników Narwi i Pisy nie ingeruje i nie interesuje się gospodarstwem, a jedynie liczy na dywidendy, drugi współużytkownik jest tzw. „szarą eminencją” jedynie inkasującą zyski z gospodarstwa i mającą poparcie w sobie tylko wiadomej i przez siebie stworzonej i wciąż tworzonej „strukturze’’, natomiast ja, jako mgr inż. rybactwa śródlądowego, miałem być trzonem gospodarczym, który pracuje biurowo, zarybia, ochrania rzeki przed kłusownictwem zgodnie ze zobowiązaniami zapisanymi w operacie rybackim (który stanowi, że Mirosław Godula jako jedyny odpowiedzialny jest za prawidłowe prowadzenie gospodarki rybackiej na rzekach Narew i Pisa i ponosi w związku z tym wszelkie koszta związane z tą gospodarką, czyli zarybia, ochrania wody przed kłusownictwem oraz wnosi do RZGW 100% opłat czynszowych). Natomiast według niedawnego orzeczenia RZGW wszyscy trzej panowie mogą sprzedawać zezwolenia dla wędkarzy, pomimo że takie działania sprzeczne są u swych prawnych podstaw z zapisami aktualnych operatów rybackich. W taki oto sposób stałem się w sposób pośredni jako wykształcony fachowiec od rybactwa „czyimś wyrobnikiem”, który w tej chwili nie ma nic do stracenia i po prostu walczy o przetrwanie swojego mocno okrojonego gospodarstwa i zabiega o swoją niezależność. Jednak do dnia dzisiejszego pieniądze wydawane przez łomżyńskich wędkarzy na konkurencyjne, niższe cenowo „z tej samej niby firmy” zezwolenia  nie wspierają wód Narwi i Pisy... Emitujący je wspólnik nie inwestuje bowiem we wspomniane akweny.

Taki stan jak widać odpowiada tej „strukturze” lecz mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni wraz z nadchodzącymi zmianami politycznymi. A ja, jako pasjonat przyrody, ekologii i ryb, tak bardzo chciałbym jeszcze wykorzystać na Narwi i Pisie swój potencjał wiedzy i doświadczenia zawodowego, czego dotychczas wszelkimi sposobami (w tym ekonomicznie) mi się uniemożliwia. Tego właśnie życzę wszystkim wędkarzom i sobie.

Mirosław Aleksander Godula
mgr inż. rybactwa śródlądowego

cz
pon, 20 lipca 2015 12:27
Data ostatniej edycji: 2015-07-20 12:30:14

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0