czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Wielka gala z awarią w tle

Jacek Szymański i 6. innych śpiewaków wzięło udział w wielkiej gali operowej „Żyję sztuką, żyję miłością” podczas XXII Międzynarodowego Festiwalu Muzyczne Dni Drozdowo-Łomża. Artyści scen gdańskich, wrocławskich i poznańskich zaśpiewali w auli Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości najsłynniejsze operowe arie takich mistrzów jak: Verdi, Puccini, Donizetti, Rossini czy Bellini. Nie przeszkodziła im w tym nawet awaria fortepianu, zalanego wodą wyciekającą z klimatyzacji, który odmówił posłuszeństwa już po pięciu utworach.
– Okazuje się, że pod dachem może również kapać woda – mówi Jacek Szymański. – Ale pan Marek Szumowski był na miejscu i szybko podmienił ten mechanizm młotków z dźwigniami, które powinny być absolutnie suche i koncert mógł trwać dalej!

Koncert z cyklu ,,Bel canto – amore mio” zaczął się zgodnie z planem. Za fortepianem zasiadła Olena Skrok, na co dzień korepetytorka solistów Teatru Wielkiego w Poznaniu, a na scenie pojawili się kolejno: sopranistka Beata Dunin-Wąsowicz, tenor Jacek Szymański, mezzosopranistka Alicja Rumianowska, bas Rafał Korpik i sopranistka Bogna Forkiewicz, prezentujący najpiękniejsze fragmenty takich oper jak: „Traviata”, „Trubadur” czy „Makbet”. Pianistka już wcześniej sygnalizowała problemy z instrumentem, nad którym na suficie ciemniała coraz większa plama, aż w końcu fortepian odmówił posłuszeństwa. Zaimprowizowana 10-minutowa przerwa niewiele pomogła, dlatego zarządzono regularną, trwającą kolejny kwadrans przerwę techniczną, w czasie której stroiciel Marek Szumowski zdołał zniwelować skutki tego fatalnego wycieku na tyle, że koncert nie musiał być przerwany.
– Już wyjście na koncert na żywo jest dla mnie szczególną sytuacją – mówi Olena Skrok. – A jeszcze takie rzeczy, i nie tylko, się dzieją. Na szczęście udało mi się w miarę szybko zareagować, bo bez tej przerwy prawdopodobnie skończyłoby się to tym, że ktoś by nie mógł zaśpiewać – te klawisze „odpadały” po cichutku i było ich coraz mniej.
– Takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko – dodaje Marek Szumowski. – Kiedy były koncerty jazzowe organizowane przez Mirosława Dziewę, to raz mi się zdarzyło, że pękła dźwignia w środku fortepianu i też musiałem go rozbierać. Tutaj dźwignie zamokły i nie działały klawisze, teraz to już tylko kwestia wysuszenia tego wszystkiego.
Dalej już koncert potoczył się zgodnie z programem, a entuzjastycznie reagująca publiczność oklaskiwała kolejne arie, w tym również zaśpiewane przez kolejnych solistów, tenorów Bartłomieja Szczeszka i Marka Szymańskiego. W programie poza operowymi szlagierami nie brakowało też ciekawostek, była też zapowiedź dzisiejszego koncertu trzech tenorów w Czartorii.
– Mało kto wie o tym, że Robert Schumann, oprócz tego, że komponował na różne instrumenty i pisał pieśni, napisał też operę, która ma tytuł „Genowefa” – wyjaśnia Jacek Szymański, pomysłodawca nie tylko tego koncertu, ale całego festiwalu Drozdowo-Łomża. – Rzecz opowiada o św. Genowefie, a duet Małgorzaty i Golo na mezzosopran i tenor jest bardzo dramatyczny. Do tego w programie największe arie operowe największych kompozytorów, twórców, którzy mieścili się w tej formie belcanto. Tak naprawdę Puccini zamykał ten okres, a jego twórcami byli Rossini, Donizetti czy Bellini.
Łomżyńskiej publiczności przypomniał się też Rafał Korpik, biorący udział dwa lata temu w wystawieniu „Makbeta” Verdiego w kościele Krzyża Świętego.
– Na co dzień nie śpiewam koncertów, tylko przebieram się za kogoś i pracuję w teatrze – mówi Rafał Korpik. – I wtedy mniej się stresuję taką pracą, bo gdyby coś się stało to na mnie to nie idzie, to nie moja wina, tylko tamtej postaci. Są jakieś takie psychiczne uwarunkowania w naszym zawodzie, a tutaj jest to trudniejsza sprawa jak śpiewamy koncerty, bo wychodzę jako ja, jako Rafał Korpik, sam stoję na scenie i wszystko zależy ode mnie.
– Okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak dawnymi czasy mawiał Henryk Czyż, gdy prowadził koncerty symfoniczne w taki edukacyjny sposób – dodaje Jacek Szymański. – Opowiadał na żywo co się dzieje w muzyce i orkiestra to ilustrowała. Moim obowiązkiem jest również taka edukacja, wychodzenie do ludzi, bo my artyści jesteśmy powołani po to, aby to piękno ludziom prezentować. I okazuje się, że ta opera wcale nie jest trudna, pod warunkiem, że człowiek się skoncentruje i przynajmniej raz usłyszy ją na żywo!

Wojciech Chamryk


Jacek Szymański
Beata Bunin-Wąsowicz
Jacek Szymański
Alicja Rumianowska
Olena Skrok
Rafał Korpik
Bogna Forkiewicz i Olena Skrok
Marek Szumowski i Jarosław Cholewicki wyciągają klawiaturę z fortepianu a Jacek Szymański prowadzi koncert
Jarosław Cholewicki, Marek Szumowski, Piotr Łukaszczyk i Marek Szymański
Mokra plama na suficie
Marek Szumowski, Marek Szymański, Olena Skrok i Piotr Łukaszczyk
Bartłomiej Szczeszek
Alicja Rumianowska i Jacek Szymański
Olena Skrok
Marek Szymański
Beata Bunin-Wąsowicz i Olena Skrok
Rafał Korpik i Olena Skrok
Aula PWSIiP w Łomży
cz
wt, 07 lipca 2015 07:47
Data ostatniej edycji: 2015-07-09 10:32:21

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0