środa, 07 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Krwawa bitwa w Czerwonym Borze

Kilka tysięcy mieszkańców Łomży, Zambrowa i okolicy obserwowało rekonstrukcję epizodu bitwy jaka w czerwcu 1944 roku rozegrała się w Czerwonym Borze. W role polskich partyzantów, którzy 71 lat temu szykowali się w tutejszych lasach do ataku na więzienie w Łomży i otaczających zgrupowanie, z zamiarem zniszczenia go, niemieckich żołnierzy, wcielili się członkowie siedmiu grup rekonstrukcyjnych zaproszonych przez łomżyńską GRH „Narew”.
- Bitwa w Czerwonym Borze, wraz z odejściem jej uczestników, zaczęła zamierać w pamięci mieszkańców stąd pomysł, aby poprzez rekonstrukcję tę pamięć odświeżyć. Jesteśmy to winni jej uczestnikom – mówi Dariusz Syrnicki jeden z organizatorów niedzielnego pikniku militarnego w Czerwonym Borze.

Historyczne wydarzenie rozegrało się 23 czerwca 1944 roku. Kilka dni wcześniej w lasach Czerwonego Boru zaczęli zbierać się partyzanci z oddziałów Armii Krajowej, Narodowej Organizacji Wojskowej i grupy Narodowych Sił Zbrojnych. Koncentracja polskich oddziałów miała doprowadzić do ataku na Łomżę i odbicia więźniów z tutejszego więzienia. Niestety działania nie uszły uwadze Niemców którzy ściągnęli dodatkowe siły i 23 czerwca 1944 roku przystąpili do okrążenia północnej części Czerwonego Boru. Polskich partyzantów było około 250. Niemców - żandarmów i żołnierzy z Łomży i Zambrowie oraz ściągnięty specjalnie na pociąg z żołnierzami z Ostrołęki - było w sumie nawet do 5000.
Zdaniem historyka Leszka Żebrowskiego, którego ojciec był dowódcą jednego z oddziałów zaangażowanych w bitwę w Czerwonym Borze, takie rekonstrukcje historyczne to objaw „nowoczesnego patriotyzmu”.
- To jest w tej chwili najlepsza rzecz dla ludzi z młodego pokolenia – mówi Żebrowski. - Nie wszyscy interesują się poważnymi opracowaniami historycznymi, gdzie jest bardzo solidny wykład. Natomiast tu jest to podane w formie przystępnej z emocjami, ze strzelaniem, ludzie w mundurach. Przez to, że młodzież angażuje się w różnych grupach rekonstrukcyjnych i nawiązuje do tych tradycji, to można powiedzieć, że to jest znakomity objaw nowoczesnego patriotyzmu. Jeszcze Polska nie zginęła i teraz nie zginie, to już jest nieodwracalne – dodaje.

Sama bitwa w Czerwonym Borze i jej ocena nie jest już tak piękna i jednoznaczna. Historyk  zwraca uwagę, że tu 71 lat temu rozegrała się tragedia, w której zginęło około stu polskich partyzantów. Podkreśla też, że tej bitwy mogło w ogóle nie być. Zgrupowanie zostało zorganizowane po to, aby odbić więzienie w Łomży, ale kilka dni wcześniej oddziały Narodowych Sił Zbrojnych wzięły do niewoli grupę oficerów niemieckich i zarządcę majątku majątku Lachowo, i po kilkudniowych negocjacjach dokonano wymiany tych niemieckich oficerów za więźniów z łomżyńskiego więzienia.  
- Zgrupowanie AK-owskie było za długo w jednym miejscu, nie było odpowiednich wart i ubezpieczeń. Było też ostrzegane, że Niemcy się zbliżają, że zacieśniają swoje siły no i doszło do tragedii – mówi Leszek Żebrowski. - Dowódca tego zgrupowania kapitan Jan Buczyński pseudonim „Jacek” nie zdał egzaminu na takim stanowisku. Z rozmów, które pamiętam, to pułkownik Winiarski mówił, że on po wojnie, gdyby była normalna Polska byłby za to oddany pod sąd wojenny. Natomiast gdy rozpoczęła się ofensywa niemiecka, gdy Niemcy zamknęli pierścień wokół wtedy doraźnie z siatki partyzanckiej zostały powołane dwa oddziały jeden kapitana Antoniego Kozłowskiego ps. „Biały” i drugi to grupa mojego ojca Franciszka Żebrowskiego. Obie grupy uderzyły na Niemców z drugiej strony i Niemcy rozerwali ten pierścień obronny bo myśleli, że zgrupowanie ma dwie części i odwrócili front walki  w związku z czym te szyki zostały rozluźnione i dzięki temu część zgrupowania się uratowała.
W ataku na Niemców w Czerwonym Borze zginął m.in. kapitan „Biały”. Historyk podkreśla, że nie ma dokładnych danych, ale w bitwie mogło zginąć nawet do 140 osób.  - Tragedią było też to, że Niemcy wszystkich, których wzięli do niewoli i rannych dobijali na miejscu łącznie z kobietami, nie było litości – dodaje historyk.

Poza rekonstrukcją epizodu bitwy sprzed 71 lat w Czerwonym Boże był także cieszący się ogromną popularnością Zlot Pojazdów Militarnych. Można było nie tylko oglądać czołgi, wozy bojowe czy amfibie, ale także skorzystać z możliwości przejażdżki po lesie... na czołgu.


cz
pon, 29 czerwca 2015 08:50
Data ostatniej edycji: 2015-06-29 09:09:33

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0