czwartek, 17 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Wiecznie młody Alosza

Alosza Awdiejew, najwybitniejszy językoznawca występujący na scenie oraz artysta estradowy z największym dorobkiem naukowym, ponownie wystąpił w Łomży.
– To promocja mojej najnowszej płyty koncertowej, poza tym w tym roku kończę 75 lat i to taka jubileuszowa trasa! – mówi Alosza Awdiejew, dodając, że nie wyobraża sobie życia bez sceny i kontaktu ze swymi słuchaczami.
Poza rosyjskimi romansami, pieśniami cygańskimi czy ponadczasowymi balladami Awdiejew uraczył też publiczność niewiarygodną wręcz dawką humoru. Żartobliwie poruszał też poważne tematy, jak tworzenie się Związku Radzieckiego 2 czy mania wielkości prezydenta Putina.

Chociaż profesor nauk humanistycznych Alosza Awdiejew mówił w czasie koncertu, że „czuje się jak stary Cygan – do tyłu nie chce się już oglądać, a z przodu nic już nie widać”, to energii i scenicznej formy mógłby mu pozazdrościć niejeden młodszy wykonawca. Dlatego w sali Centrum Kultury przy Szkołach Katolickich był nadkomplet zróżnicowanej wiekowo publiczności.
– Mam w sobie jeszcze troszkę energii, poza tym najważniejszym elementem motywacyjnym jest dla mnie publiczność która mnie lubi i domaga się, żebym się pojawiał – mówi Alosza Awdiejew. – Pytają: dlaczego pana tak długo nie było? Może by pan jeszcze raz przyjechał, itd.
Alosza Awdiejew, gitarzysta Marek Piątek i basista Kazimierz Adamczyk wykonali w niedzielny wieczór aż 19 piosenek udowadniając, że są niezrównanymi mistrzami nie tylko rosyjskich romansów, ale też pieśni cygańskich czy żydowskich. Zabrzmiały też egzystencjalne pieśni jak „Jestem tutaj”, przybliżająca lata 20. minionego wieku „Bei mir bistu szejn”, rzewna „Bradiaga” czy na finał przejmująca „Modlitwa” Bułata Okudżawy. Artysta chętnie wracał też w pieśni i słowie do swej ukochanej Odessy, a obecna sytuacja Ukrainy znalazła odbicie w jego scenicznych żartach i komentarzach. Kilkakrotnie dostało się więc Władimirowi Putinowi, a Awdiejew podkreślał, że „trudno być optymistą, kiedy na Ukrainie zabijają ludzi”. Stąd też liczne przykłady czarnego humoru czy ponurych, dość refleksyjnych piosenek. Artysta chętnie wdawał się też w dialogi ze słuchaczami, uważnie obserwował ich reakcje i nierzadko improwizował.
– Wiele moich tekstów powstało na takiej zasadzie – potwierdza Alosza Awdiejew. – Ludzie przychodzą i mówią: Alosza, opowiem panu kawał, którego pan nie zna! I czasem okazuje się, że jest to bardzo cenny materiał. Mój program powstaje spontanicznie: zdarza się, że zaczynam improwizować w czasie koncertu, kiedy wpadnę na coś dobrego i wtedy staram się to zostawiać, żeby rozśmieszać innych.
Okazji do śmiechu nie brakowało, ale inaczej być nie mogło, skoro Awdiejew jest bowiem nie tylko pieśniarzem, ale też niezrównanym gawędziarzem, co potwierdza od kilkudziesięciu lat na scenach w całej Polsce. Obecna trasa koncertowa – siedem koncertów pod rząd dzień w dzień – promująca koncertową płytę nagraną w studio Programu 3, w ramach serii „Koncerty w Trójce...” potwierdza, że Alosza Awdiejew to wciąż wulkan energii, a scena jest jego prawdziwym żywiołem – zresztą sam mówi o tym, że nie dla niego życie emeryta.
– Spotkania z ludźmi na koncertach to jest najlepsze co mam w życiu – mówi Alosza Awdiejew. – Spotkanie dobrego człowieka, pogadanie z nim jest moją największą radością i największym kapitałem życiowym, tym bardziej, że są to osoby przyjaźnie nastawione i tolerujące moją twórczość. Ludzie mi mówią: mój kolega chciał przyjść na pana koncert, ale nie dożył. Dlatego póki mam siłę nie rzucę występowania, bo takich kolegów, którzy chcą mnie wysłuchać na żywo jest jeszcze paru!

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka Chamryk


cz
pon, 15 czerwca 2015 08:36

 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0