sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Pożegnanie biskupa

W kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wystawiono trumnę z ciałem zmarłego w poniedziałek biskupa Tadeusza Zawistowskiego. Hołd biskupowi oddają kapłani i wierni. Wśród modlących się był m.in. abp Celestino Migliore, Nuncjusz Apostolski w Polsce.
Biskup Tadeusz Zawistowski odszedł do Pana w 85. roku życia, w 60. roku kapłaństwa i 42. roku biskupstwa.

W czwartek około godziny 16. trumna z ciałem zmarłego biskupa została wniesiona do świątyni i stanęła przed głównym ołtarzem. Wokół zebrali się księża i wierni, którzy modląc się oddawali hołd Zmarłemu biskupowi. Odprawiono nieszpory, po czym Biskup Łomżyński Janusz Stepnowski, w towarzystwie kilku biskupów i wielu księży, sprawował Mszę świętą w intencji śp. biskupa Tadeusza. Zmarły biskup cieszył się szacunkiem i uznaniem wśród wiernych i współpracowników. 

„Zachwycał pokorą i podejściem do cierpienia...”
Ks. infułat Jan Sołowianiuk, profesor łaciny i liturgiki Wyższego Seminarium Duchownego  Łomży oraz w latach 1998 – 2015 wikariusz biskupi w Diecezji Łomżyńskiej podkreśla, że biskup Tadeusz był dla niego wielkim przyjacielem. 
- W 1962 roku przyszliśmy razem do Wyższego Seminarium Duchownego: on na profesora, a ja na kleryka – wspomina ks. infułat Jan Sołowianiuk. - Biskup Tadeusz najpierw uczył łaciny, i to w dużym wymiarze sześciu godzin tygodniowo, mieliśmy na roku godzinę łaciny dziennie. O naszym siedmioosobowym roczniku mówił z dumą: „Mój pierwszy owoc pracy pedagogicznej”. Z ogromną życzliwością odnosił się do mnie, cenił i szanował za postępy w nauce języków. Wszyscy księża wiedzieli, kogo ma na myśli, mówiąc: „Mój uczeń”.
Przed 42 laty otrzymał sakrę biskupią w Bazylice Watykańskiej z rąk błogosławionego Pawła VI, w 10. rocznicę pontyfikatu papieża, razem z dziewięcioma biskupami świata. Już wtedy wiedział, że o pokoju trzeba mówić i o pokój się upominać. Kiedy w 1973 r. został biskupem pomocniczym, biskup Mikołaj Sasinowski zapytał, kogo widzi na swego następcę w WSD, bez zastanowienia odpowiedział: „Tylko ksiądz Jan Sołowianiuk”. Dzięki życzliwości biskupa Tadeusza poszedłem na studia, na filologię klasyczną KUL, mimo że pięć lat pracowałem na parafii i odpowiadała mi praca duszpasterska. Jednak obaj biskupi: Mikołaj i Tadeusz pragnęli, żebym został wykładowcą łaciny i liturgiki w tutejszym Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży. I tak się stało... Spoglądając w przeszłość, widzę, że cechowała go głęboka wiara, rozmodlenie i walory duchowe, nadprzyrodzone. Miał ogromną życzliwość nie tylko dla kapłanów, ale i dla przeciętnego człowieka. Miał w sobie wielką pogodę ducha... Biskup Tadeusz był doskonałym kaznodzieją. Mocne kazania na temat międzyludzkiej zgody, wojennych perypetii polskich partyzantów, problemów Wschodu i Polaków zesłanych na Syberię. Można śmiało powiedzieć, że temat patriotyzmu, miłości do Boga i Ojczyzny to był jego temat „dyżurny”. Często bierzmował i w kazaniach do młodzieży podkreślał: „Trzeba, abyście w centrum życia postawili Boga. Tylko On jest w stanie rozwiązać wszystkie problemy człowieka”. Zachwycał ogromną wiedzą, oczytaniem i znajomością historii i realiów polityki dawno minionej oraz współczesnej. Miał trzeźwe spojrzenie na trudną ojczyźnianą rzeczywistość. Wierzył w to i często powtarzał, że Polacy pokonają kiedyś podziały i układy i zaczną kierować się mądrością Bożą: sprawiedliwością i pokojem. Z kolei z wielkim niepokojem mówił o działaniach wojennych w: Czeczenii, Afganistanie, Iraku, Ziemi Świętej, Syrii, Ukrainie... Potępiał przemoc, która nie daje szans równego rozwoju państwom i narodom. Temat pokoju tak głęboko zapadł w jego sercu, że jako zawołanie biskupie wybrał słowa: „Chwała Bogu – pokój ludziom”... Zachwycał pewnie nie tylko mnie swoją cichą pokorą i podejściem do cierpienia. Miał cierpliwość w zdrowiu i w chorobie. Nie skarżył się i nie narzekał, dlatego często widzieliśmy uśmiech na twarzy biskupa.

„Człowiek wielkiej energii i niezłomnego charakteru”
- Biskup Tadeusz Zawistowski zawsze podkreślał swoją wiarę w Zmartwychwstanie Chrystusa, a tym samym w nasze życie wieczne po śmierci ziemskiej. Najlepszym sprawdzianem światopoglądu, który odważnie niósł przez całe życie, była jego niezłomność w czasach stalinowskich i za komuny, PRL-u. A ostatecznym sprawdzianem okazała się pokora w chorobie i cierpieniu jego ostatnich dni - wspomina Zmarłego ks. dziekan Marian Mieczkowski, proboszcz parafii katedralnej w Łomży. 
- O biskupie Tadeuszu Zawistowskim usłyszałem 42 lata temu. Mając 16 lat, byłem ministrantem w moim rodzinnym Kolnie – opowiada ks. Mieczkowski. - Nasz ksiądz obwieścił radosną nowinę, że Ojciec Święty ustanowił nowego biskupa pomocniczego Diecezji Łomżyńskiej i że na święcenia pojedziemy razem do Łomży. Po kilku dniach, ku memu rozczarowaniu, okazało się, że konsekracji biskupiej w Łomży nie będzie, gdyż biskup Tadeusz będzie konsekrowany w Bazylice św. Piotra w Rzymie przez papieża Pawła VI z okazji 10. roku jego pontyfikatu, i to z dziewięcioma biskupami z całego świata. Następne spotkanie było dopiero w WSD, gdy zostałem klerykiem. Biskup Tadeusz miał lektorat z języka greckiego, wprowadzał nas pilnie w tajniki języka i kultury antycznej. Odkąd zostałem proboszczem w Katedrze, często spotykaliśmy się tu na przecięciu naszych codziennych dróg. Biskup Tadeusz lubił spacery po placu katedralnym i wokół świątyni, której losy i renowacja stały się mu bardzo bliskie. Biskupa Tadeusza zawsze postrzegałem jako autentycznego człowieka, gorliwego kapłana, zatroskanego o dobro Kościoła. Widział go z perspektywy ludzkiej, ale w Bożej perspektywie. Postrzegał Kościół metafizycznie, nie tylko jak wspólnotę niebiańską, ale także jako wspólnotę ziemską. Mocno leżały mu na sercu dobro narodu i Ojczyzny. Był człowiekiem wielkiej energii i niezłomnego charakteru: nie rozczulał się nad sobą, nawet gdy najbardziej w bólu cierpiał. Do tej pory z lekkim wzruszeniem, otwierając greckie teksty Nowego Testamentu przypominam sobie tamte czasy mojej młodości seminaryjnej i zajęć z wyrozumiałym biskupem Tadeuszem. 
Promował mnie na probostwo z Lelisa do parafii św. Franciszka w Ostrołęce – wówczas biskupem ordynariuszem został dopiero co Stanisław Stefanek,  więc obowiązki w 1996 r. sprawował jeszcze biskup Tadeusz. - Mianowicie, księże Marianie, co tam słychać u mego kolegi z Domu Wspólnoty Kapłańskiej – dopytywał o kolegę kursowego Tadeusza Makowskiego, u którego byłem wikarym w Rutkach. W początkowych latach biskup Tadeusz często tam gościł, więc miałem okazję posłuchać dyskusji nie tylko o religii i polityce, ale też z życia osobistego... Gdy go odwiedzałem po operacji w Aninie, a ostatnio w łomżyńskim szpitalu, gdzie trafił po udarze, zastanawiałem się, jak aktywny i energiczny biskup będzie leżał dniami i nocami w łóżku, niesamodzielny, zdany na pomoc innych. Pan Bóg jednak zabrał go szybko do siebie po udarze, jakby chciał oszczędzić dalszego cierpienia...

Opr.: Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
mm
cz, 04 czerwca 2015 19:33
Data ostatniej edycji: 2015-06-04 20:35:19

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0