sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Karuzela, wata cukrowa i Fruitcakes na Dzień Dziecka

Dlaczego dorośli wymyślili dzieciom Dzień Dziecka? Mali bohaterowie święta najmłodszej części ludzkości na Starym Rynku odpowiadali 1. czerwca różnie, zajadając się a to lodami, watą cukrową (za darmo) czy krówkami od wiceprezydenta Łomży Andrzeja Garlickiego. Uczniowie klasy 1. ze Szkoły Podstawowej nr 2 mieli zdania podzielone, ale jak w soczewce ujął je 8-letni Jakub Rychter: - Po prostu dzieci lubią się bawić, to ich żywioł! Dlatego od godziny 10. do 20. Stary Rynek zatętnił życiem. Nieudawanym, bo życie – jak na prawdziwym festynie – nie ograniczało się tylko do sceny.

Od samego początku Dnia Dziecka zapowiadało się tu jak najlepiej: stoisk z łakociami i zabawkami oraz stoiskami potrzebującymi prądu – jak dawno niewidziana na starówce mała, poczciwa karuzela talerzowa – było w bród, tak że chwilowo aż zabrakło prądu do nadmuchania bramki, gdzie przyszli królowie strzelców mogli umieścić wymarzonego gola, oraz do postawienia wielkiego niby zegar na łomżyńskim ratuszu darta, czyli tarczy, z tą różnicą, że nie na lotki, a na woreczki z grochem i na rzepy. Marcin Marzec (lat 35) z kolegami z MOSiR-u szybko pokonał trudności i przyczynił się do uciechy, jakiej dorośli ze skakania i obijania się o ściany w mini zamku nie są chyba w stanie pojąć.

Śpiewają, tańczą i grają jak w teatrze
O wacie cukrowej bez wyciągania od rodziców grosza można powiedzieć tyle, że przez cały dzień od kręcącej ją maszyny do nozdrzy docierał taki słodki zapach, że cukiernikowi skończyło się 1300 patyków. Dzieci powracały po kilka razy, jak Mateusz Niksa, który ze Studiem Wokalnym eMDeK zaśpiewał po południu, a pod wieczór z tatą zjawił się raz jeszcze, żeby posłuchać doświadczonych kolegów z zespołu The Fruitcakes z Trójmiasta, którzy zaprezentowali słodkie piosenki w klimacie rockandrolla z lat 60., podobne do twórczości równie utalentowanej czwórki z The Beatles, Paula Anki czy Beach Boys. Zagrali materiał z debiutanckiej płyty „Cukier, ciastka, miłość!”. Szał wśród dziewcząt wywoływał wokalista i gitarzysta Tomasz Ziętek (lat 26), aktor znany z roli „Rudego” w ubiegłorocznej ekranizacji „Kamieni na szaniec”, który z kolegami wystąpi na Festiwalu w Opolu.  
Dzień Dziecka wypełniły jednak popisy na scenie i na polbruku Starego Rynku, gdzie występowali, m.in., śpiewający ze studiów wokalnych: Śpiewam! i eMDek Magdy Sinoff oraz PopArt Bernarda Karwowskiego, a także tancerze grup prowadzonych przez Marka Kisiela: Skrecz w B.K. Step i CTGroup w MDK-DŚT, którego dyrektor Roman Borawski i akustycy: Andrzej i Łukasz Majewscy z oświetleniowcem Jerzym Chaberkiem czuwali od poranka do zmierzchu nad programem sceny. Magda Sinoff dwoiła się i troiła, żeby dzieciom i nauczycielom było słonecznie i radośnie, a po niej pałeczkę z powodzeniem przejęła Ewa Listowska, prowadząc zabawy, gry i konkursy odpowiednie do okazji i wieku uczestników. Zaroiło się od balonów, których przygotowano przynajmniej tysiąc i chyba żadne dziecko, jeśli samo czy z pomocą dorosłych się rozejrzało, nie zostało bez kolorowego atrybutu radości nad głową. Teatr Aktywny Joanny Klamy pokazał wyniszczającą walkę klownów z urzędnikami, w której wodził rej maturzysta II LO Alan Al-Murtaha w czarnym fraku i cylindrze. - Zmagaliśmy się z komediantami, żeby postawić biurowiec z pudeł, choć oni chcieli placu zabaw – streszcza fabułę autorstwa i reżyserii opiekunki TA. - Nagrodą dla nas była radość dzieci i widzów.

Dzieckiem dla rodziców jest się zawsze
Marszowe melodie i talenty poruszania się w tańcu z pałeczkami pomogły mażoretkom z formacji Swing Marzanny Rutkowskiej rozbawić i rozruszać podziwiającą harmonię występów publiczność. Ale największym sukcesem tegorocznego Dnia Dziecka było wciągnięcie gości do zabaw i gier, w których z biernych obserwatorów stawali się aktywnymi uczestnikami. Zasługą Moniki Orłowskiej (lat 26) i zabawnie i barwnie przebranych animatorek z prowadzonej przez nią Agencji emclat było, że dzieci przypomniały sobie o grze w klasy, w chłopa, w gumę, w rzucanie do wiader i ściganie się  we wkładaniu szarf czy kręceniu hula hop. Niewydumane zabawy z podwórkową, bliską rodzicom tradycją trwały do wieczora i przyniosły więcej zdrowych emocji na świeżym powietrzu niż komp.
O dziwo, mimo że większa część przedszkoli i szkól miała swoje atrakcje piknikowo-wycieczkowe, na Starym Rynku ciągle coś ciekawego dla małego i dużego dziecka się działo. Marcin Białczak i Dawid Nasur przybyli w cytrynowych kamizelkach odblaskowych, tak jak Ania Prusaczyk i Maja Kalisz pod opieką Joanny Kossakowskiej (lat 52). Pierwszakom towarzyszyły mamy dziewczynek: Renata (lat 44) i Agnieszka (lat 38). Maja pamiętała niedawno narysowaną laurkę na Dzień Matki z tulipanami i różyczkami. To utalentowane dziecko nie lubi nudy, dlatego chętnie zaczyna rymować. „Serduszko dla mamy, serduszko dla Ciebie. Mama Cię przytuli i będzie jak w niebie” - żartował z Mają jeden z panów na ławce, okupowanej zwykle przez podchmielone towarzystwo spod arkad. Marek Kisiel (lat 35) wstał o poranku i ucieszył się z pięknej pogody. - Słoneczko na dworze, więc otworzyłem okno, aby wpuścić do pokoju Natalki więcej świeżego powietrza – opowiada, pilnując przygotowań do występu grup tanecznych z B.K. Step. - Przytuliłem, pocałowałem i złożyłem jej życzenia: - Wszystkiego najlepszego, Kochana Córeczko, z okazji Twojego Dnia Dziecka. Natalka ma już 12 i pół roku, więc zamiast czekolady dostała ode mnie pieniążki, na co tylko sobie zechce.
Wychowanek Marka Kisiela z brekadance'owej CTGroup 18-letni Kacper Zientalski również został o poranku 1. czerwca przywitany serdeczniej niż zwykle przez swoją mamę Aldonę. - Mamo, a dasz mi na... paliwo? – zapytał i aż wyskoczył z łóżka, gdy zamiast czekolady mama podała mu 100 zł. - Byłem totalnie zaskoczony! A mama mówi, że to od razu z prezentem na Dzień Dziecka. Kochana!

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
wt, 02 czerwca 2015 09:57
Data ostatniej edycji: 2015-06-02 11:41:12

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0