niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

ŁKS (trochę) bezpieczniejszy

Zarząd, piłkarze, trenerzy i kibice Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 mogą w końcu trochę odetchnąć. W minioną sobotę w arcyważnym dla układu tabeli meczu łomżanie pokonali na własnym boisku jednego z rywali w walce o utrzymanie, Dąb Dąbrowa Białostocka 2:1 i dzięki temu "uciekli" drużynie prowadzonej przez Roberta Speichlera na sześć punktów.

Krystian Pomorski (przy piłce) w starciu z Dębem zdobył drugiego gola dla ŁKS-u
Krystian Pomorski (przy piłce) w starciu z Dębem zdobył drugiego gola dla ŁKS-u

W starciu ŁKS-u z Dębem bardzo trudno było wskazać faworyta. Za tymi pierwszymi przemawiał atut własnego boiska, ale z kolei gracze z Dąbrowy pod wodzą byłego szkoleniowca ŁKS-u spisują się z meczu na mecz coraz lepiej. Dodatkowo wydawało się, że przewaga kondycyjna może być stronie gości, gdyż łomżanie w środę rozegrali 120 minut w Okręgowym Pucharze Polski. Pierwsze 45 minut było bardzo wyrównane. Obie ekipy stworzyły sobie po kilka okazji do zdobycia gola, ale bez efektu. Zdecydowanie bliżej celu byli goście, którzy tuż przed przerwą trzy razy  próbowali umieścić piłkę w siatce z najbliższej odległości po rzucie wolnym i drużyn zamieszaniu w polu karnym. Niestety dla nich za każdym razem ich uderzenie były blokowane przez defensorów gospodarzy.

Druga połowa rozpoczęła się bardzo dobrze dla miejscowych. Z rzutu rożnego dokładnym dośrodkowaniem popisał się Krystian Pomorski, a najlepiej w polu karnym zachował się Joao Carlos kierując piłkę do bramki z najbliższej odległości. Po stracie gola trener Speichler zdecydował się na wpuszczenie na murawę dwóch bramkostrzelnych napastników - Piotra Bondziula i Macieja Orpika. Po ich wejściu kilka razy zrobiło się gorąco pod bramką strzeżoną przez Piotra Lipkę. Jednak to grający w drugiej odsłonie nieco agresywniej w odbiorze piłki w 63. minucie podwyższyli prowadzenie. Świetnym przechwytem popisał się rozgrywający bardzo dobre zawody Albert Rydzewski, szybko podał do Michała Sadowskiego, a ten do Pomorskiego i wypożyczony z Wisły Płock ofensywny pomocnik pokonał Norberta Jendruczka. Wydawało się, że kolejne trafienia dla ŁKS-u są tylko kwestią czasu, ale to goście w końcu dopięli swego. W 68. minucie po rzucie rożnym gola kontaktowego zdobył Michał Łabieniec. Od tego momentu gra z obu stron bardzo się zaostrzyła. Arbiter często musiał używać gwizdka, a nierzadko też sięgać po kartki. W jednej tylko sytuacji w 80. minucie, w której faulowany Przemysław Olesiński zbyt emocjonalnie zareagował i odepchnął bez piłki swojego rywala sędzia pokazał 3 żółte i jeden czerwony kartonik. Ostatnie kilkanaście minut gospodarze musieli więc radzić sobie w dziesiątkę. Na szczęście, mimo kilku okazji gościom nie udało się zdobyć drugiej bramki i to ełkaesiacy mogli po meczu cieszyć się z cennych trzech punktów.

- Założyliśmy sobie, że w pierwszej połowie spokojnie poczekamy na przeciwnika, a jakieś sytuacje na pewno stworzymy. Po przewie wyszliśmy mocniej zmobilizowani, bo wiedzieliśmy, że ŁKS grał w środę 120 minut i tylko kwestią czasu będzie kiedy "odetnie im tlen". Stwarzamy sobie sytuacje, ale to przeciwnicy zdobywają bramki po naszych błędach indywidualnych. Próbowaliśmy odrobić straty, ale zdobyliśmy tylko jedną bramkę - ocenił trener Speichler - Szkoda wyniku, bo uważam i podkreślam z pełną odpowiedzialnością, że w dzisiejszym meczu byliśmy drużyną lepiej zorganizowaną. Niestety mamy problemy jakościowe w ataku. Gratuluję ŁKS-owi ważnego zwycięstwa, a my się nie poddajemy i w kolejnych meczach będziemy walczyć.

- Lepiej w ten mecz wszedł Dąb, ale uważam, że po ich dobrym początku to my kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku. Powinniśmy już do przerwy zdobyć minimum jednego gola i w drugiej połowie byłoby łatwiej - mówi trener Miłoszewski - Przy wyniku 2:0 gra nam się zaczęła fajnie zazębiać i niestety wtedy głupio tracimy bramkę i do końca meczu jest nerwowo. Mimo to myślę, że w przekroju całego meczu to my byliśmy lepsi i zasłużenie zdobyliśmy trzy punkty, które były dla nas najważniejsze.

Teraz zespół ŁKS-u czeka zaległy mecz ze Startem Działdowo, który odbędzie się w środę 13 maja o godz. 17.30 w Łomży.

 

is

161121091207.gif
cz
pon, 11 maja 2015 12:29

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0