niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Iwony Wojewody-Jedynak powrót do Łomży

– Miałam małą twórczą przerwę, bo trójka dzieci to są obowiązki, ale teraz wracam do świata żywych! – mówi Iwona Wojewoda-Jedynak. – Od 2-3 lat maluję bardzo intensywnie i było wiele próśb od osób, którym ciężko dotrzeć do Warszawy, żeby zorganizować moją wystawę w Łomży.
Z panem Przemysławem Karwowskim spotkaliśmy się prawie 20 lat wcześniej, bo byłam u niego na praktykach w teatrze lalek, bardzo miło wspominałam jego osobę i pomyślałam: odezwę się.
I udało się dość szybko tę wystawę zorganizować!
Najnowsze obrazy i rysunki urodzonej w Łomży malarki zaprezentowano w piątkowy wieczór w
Galerii Pod Arkadami na Starym Rynku. Zaskoczeniem dla wielu gości wernisażu było to, że artystka stosuje znaną od tysięcy lat, ale obecnie rzadko wykorzystywaną, technikę malarską.

Iwona Wojewoda-Jedynak z synami
Iwona Wojewoda-Jedynak z synami


– Staram się pokazać każdego roku przynajmniej jedną – dwie osoby, które pochodzą z Łomży, albo do niej wracają – podkreśla kierownik galerii Przemysław Karwowski. – W przypadku Iwony Wojewody-Jedynak tak nie jest, bo pochodzi stąd, ale obecnie mieszka i pracuje w Warszawie i pokazuje się tu po latach. Szczególnie zainteresowała mnie technika malarska, którą uprawia. Jest to tempera jajowa, jedna z najstarszych technik malarskich, znana od czasów malarstwa pompejańskiego, a może nawet i starsza, używana też przy pisaniu ikon. 
Technika wykorzystywana przez Iwonę Wojewodę-Jedynak wymaga nie tylko samodzielnego wykonywania farb, które później latami schną, ale też ogromnej cierpliwości i nakładu pracy.
– Sama muszę przygotować podobrazia, sama je zbijam, naciągam, zaklejam żelatyną, potem przygotowuję grunt w moździerzu i ten proces nieco wszystko spowalnia – mówi Iwona Wojewoda-Jedynak. – Ale chociaż nie maluję, to tworzę ten obraz w głowie, cały czas myślę o tym, co i gdzie na tym płótnie się pojawi. Potem płótna jakieś 2-3 tygodnie „dojrzewają” i jest możliwość malowania. Trzeba mieć tu dokładnie opracowaną koncepcję, bo technika tempery żółtkowej wymaga dokładnego rozrysowania i naniesienia na płótno rysunku, potem robimy warstwy podmalówki, a potem laserunki. 
Połączenie archaicznej techniki ze współczesnym podejściem w przypadku absolwentki 
Liceum Plastycznego w Supraślu i Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie zachwyca efektami.
Podobnie jak na obrazach dawnych mistrzów mamy tu bowiem do czynienia z sytuacją, że światło dodaje poszczególnym kompozycjom dodatkowej głębi czy wręcz metafizycznego wymiaru. 
Jest to doskonale widoczne zarówno na portretach dzieci artystki, jak też w opartych na kontrastach między światłem a cieniem przedstawieniach wnętrz czy motywów architektonicznych.
– Urodziłam się tutaj, chociaż może bardziej jestem związana z miejscowością Pniewo i stamtąd też pochodzi wiele motywów: stodoły, piwnice, domy – wyjaśnia Iwona Wojewoda-Jedynak. –  
A kiedy byłam w Warszawie dopiero zatęskniłam za korzeniami, bo jak się jest w danym miejscu to się tego nie ceni, a gdy się coś traci, to człowiek  coś sobie przypomina i widzi to w innym świetle.
– To bardzo osobiste malarstwo – ocenia Przemysław Karwowski. – Wykorzystujące dawną technikę, ale na wskroś współczesne. Często zachwycamy się dawnym malarstwem właśnie dlatego, że artyści sami robili pigmenty, ucierali je z żółtkami, ale dzięki temu te farby mają większą głębię, można nakładać laserunki, żeby eksponować ten efekt głębi, biel jest bardziej świetlista, a cienie głębsze – tak jak na obrazach Iwony Wojewody-Jedynak.

Wojciech Chamryk

161121091207.gif
mm
so, 18 kwietnia 2015 15:03
Data ostatniej edycji: 2015-04-18 15:07:24

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0