niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Głos mądrej łomżynianki w Polskim Radio Białystok

Jej radosny, ciepły głos rozbrzmiewa od rana, przypominając śpiochom, że warto spojrzeć w oczy słońcu za oknem, uśmiechnąć się do ludzi mijanych po drodze, porzucić myśli dręczące i złe. W niedziele prowadzi przedpołudniowe zacne „Podróże po kulturze”, magazyn dobrych wieści z galerii, scen i pracowni twórców w województwie podlaskim. Absolwentka „Siódemki” i I LO w Łomży nie stoi w miejscu i nie zasypia nad mikrofonem, chociaż wstaje o czwartej rano. Właśnie wydała świetny zbiór reportaży, pisanych o ludziach bliskich jej sercu, „Dźwiękoczuli”. Pragnęła zachować ślad...

Dorota Sokołowska
Dorota Sokołowska
Sala na poddaszu MBP w Łomży
Sala na poddaszu MBP w Łomży
Dorota Sokołowska
Dorota Sokołowska
Olga Gordiejew - Pobot
Olga Gordiejew - Pobot

Słuchanie jej wypowiedzi, refleksji i przemyśleń w audycjach Polskiego Radia Białystok wprawiać musi w błogi nastrój i Polaka, i polonistę, czułego na płynność mowy i staranną dykcję, bogactwo słownictwa i różnorodność składni języka ojczystego. A jednak to wrażliwość na ludzi, z którymi rozmawia i o których opowiada, dzieląc się hojnie swoimi spotkaniami i przeżyciami, powoduje, że chcielibyśmy w łagodnym nurcie wspomnień i przypomnieć zanurzyć się dokumentnie. Dokument to adekwatne słowo dla tekstów zgromadzonych w liczącym ok. 150 stron zbiorku „Dźwiękoczuli”, bo jest tam moc informacji biograficznych o bohaterach, takich jak: mistrzyni i nauczycielka wielu dziennikarzy i reporterów radiowych Teresa Kudelska; Stanisław Bukowski, który zaprojektował serię gmachów reprezentacyjnych Białegostoku z odbudowanym po wojnie pałacem Branickich na czele czy Domem Partii, zaprojektowanym tak, aby po upadku komuny – w co Bukowski w latach 50. już wierzył – można było łatwo zamienić go na uczelnię, a co się urzeczywistniło za demokracji w postaci Uniwersytetu w Białymstoku. Ojciec Piotr Sawicki – twórca teatralny i syn fotograf Piotr Sawicki, autor kilkunastu albumów... Subtelny poeta nieżyjący i współautor „Podróży...” oraz juror konkursu im. Jana Kulki w Łomży Wiesław Szymański... Nie ma tu miejsca na streszczanie historii tak fascynujących i z polotem, lekkością i swobodą przez Dorotę Sokołowską podanych, że dech z podziwu w piersi zapiera. Tylko zazdrości leciutkiej nie da się ukryć, że ta utalentowana reporterka z Łomży rodem, nad Narwią zrodzona w lutym 1968 roku, nie poświęciła książki rodzinnej krainie.

„Łomża jest moim pierwszym miejscem na ziemi...”
- Ależ nic podobnego, ja mam dużo reportaży radiowych, poświęconych bliskim sercu okolicom i ludziom – broni się mistrzyni słowa i polemiki, doskonale rozumiejąc, że mowa o reportażu prozą. - 400 lat najstarszej szkoły średniej, gdzie miłości do literatury uczyła profesor Danuta Zawadzka; Katedra, w której cieniu wzrastała moja wiara, i cudowny cmentarz katedralny, o który walczyła konserwator zabytków Wiesława Szymańska; księżna Łomży Donata Godlewska, mistyk fotografii Gabor Lorinczy, twórca czarnego teatru Tomasz Brzeziński, abp Józef Michalik - mama mego taty Ludwika Żelechowskiego i mama arcybiskupa były siostrami. Św. Brunon z Kwerfurtu – 1000 lat... Ja o Łomży w Białymstoku nie zapomniałam i mam więcej materiałów z tych pięknych życia stron.
Gdy słyszy, że jest najbardziej rozpoznawalną łomżynianką w Białymstoku, natychmiast oponuje, iż splendor przynależy się niezapomnianej aktorce Hance Bielickiej, która też zasłużyła na reportaż. - Łomża jest moim pierwszym miejscem na ziemi, tu mam ludzi, którzy mnie kochają: mamę, braci, wujów, przyjaciółki – wylicza w serdecznym uniesieniu Dorota Sokołowska. - Aż się boje, że to się skończy... Białystok, gdzie studiowałam polonistykę, był długo nielubianym przez mnie miastem, ale tu się rodziły dzieci, tu mając 25 lat znalazłam pracę w rozgłośni, tu tworzyłam i się rozwijałam. Stąd wszystko, co najlepsze, wyniosłam: wiarę z marzenia i modlitwy w Katedrze i Wzgórza św. Wawrzyńca, miłość do bliskich i literatury, szacunek dla słowa mówionego i pisanego i dla ludzi, którym jest bliskie przez pokolenia... Kiedyś Łomża była piękniejsza od Białegostoku, po utracie statusu województwa w 1999 r. przestała być nowoczesna w swojej dawności... Bardzo się martwię, że po wyborach w 2014 r. Łomża nie ma przedstawiciela w zarządzie województwa podlaskiego...

„Intryguje mnie granica, za którą znikają ludzie...”
Nie sądziła, że przytrafi się jej pisanie po latach od debiutu w dodatku dla dzieci „Kontaktów”, gdy jej pierwociny o nieszczęśliwej dziewczyńskiej miłości nastolatki czytała red. Maria Tocka. Impuls do tworzenia przyszedł dopiero po latach, gdy napisała reportaż na konkurs Stowarzyszenia Stopka pt. „Narew” i wygrała główną nagrodę 20 tys. zł. Przemierzyła z fikcyjnym 40-latkiem rzeczywisty szlak rzeki, odwiedzając nietuzinkowych bohaterów, jak poeci: Henryk Gała z Drozdowa i Jarosław Choromański w Grądów Nowogrodzkich. Cała trójka przybyła na spotkanie autorskie w Miejskiej Bibliotece Publicznej, które prowadziła uważnie koleżanka z PR Białystok Olga Gordiejew-Pobot. Nie żałowali kwiatów, gratulacji i uśmiechu, o który co dnia zabiega u słońca mądra łomżynianka.
Debiutancka książeczka Doroty Sokołowskiej nie jest opasła, więc nie onieśmiela rozmiarami, ale już lektura pierwszych zdań zapowiada nie lada przygodę z autorką o wielkim szacunku dla słowa, bacznym obserwatorem, wnikliwym słuchaczem opowieści z bliższej i dalszej przeszłości, a przede wszystkim: urodzonym gawędziarzem, który z epizodów w życiu własnym lub swoich rozmówców potrafi wyłuskać perełki i w szlachetnej oprawie ukazać je zadziwionemu kunsztem światu. To siła prozy Doroty Sokołowskiej, która podkreśla, że: - Moja estyma do literatury i ojczystego języka, polskości i tradycji zostały wypielęgnowane na brzegu Narwi, opływającej zakolami Łomżę. Gdyby  nie bociany tu wiosną, latem zapach łąk, jesienią liści złoto i oddech zimy, umarłabym z tęsknoty... Wierzę w styk świata widzialnego i niewidzialnego. Intryguje mnie granica, za którą znikają ludzie, którzy nas znali całe życie, chociaż ich fizycznie nie ma, to przecież nadal są, czasami nam się śnią. Obiecuję: jeśli wena i siły nie opuszczą, napiszę reportaże o ukochanej Łomży. Nie umiem się lenić.
Zawsze w biegu: ściga się z czasem w eterze i na rowerze. Bezpośrednia, pogodna, sentymentalna... - W torebce mogę nie mieć szminki, a mikrofon mam zawsze – kończy. - Chciałabym nagrać życie.

Mirosław R. Derewońko

cz
śr, 15 kwietnia 2015 13:20
Data ostatniej edycji: 2015-04-15 13:53:52

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0