sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Echa Katynia w pamięci i filmie

Stawali nad masowymi grobami ze skrępowanymi rękami, gdzie strzelano im w potylicę i przebijano bagnetami, mordowano ich też w sowieckich więzieniach. Zginęli tylko dlatego, że byli „zatwardziałymi i nie rokującymi nadziei poprawy wrogami władzy radzieckiej”.
– Katyń to słowo symbol, określające zbrodnię ludobójstwa, której na rozkaz najwyższych władz sowieckich dopuścili się funkcjonariusze NKWD wiosną 1940 r., mordując niemal 22 tysiące obywateli Rzeczpospolitej: oficerów wojska, policjantów, urzędników państwowych, księży i innych przedstawicieli elit społeczeństwa – mówi Karol Usakiewicz z białostockiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.
W ramach obchodów 75. rocznicy zbrodni katyńskiej w Muzeum Północno-Mazowieckim podczas przeglądu „Echa Katynia” zaprezentowano filmy dokumentalne: „17 dni września” oraz „Śmierć ich połączyła. Kapelani katyńscy”.

Kadr z filmu
Kadr z filmu
Karol Usakiewicz
Karol Usakiewicz

Do dziś trwają spory, dlaczego władze sowieckie tak nagle w marcu 1940 r. podjęły decyzję o zgładzeniu jeńców wojennych przetrzymywanych w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Historycy skłaniają się do wersji, że była to zaplanowana akcja wyniszczenia polskich elit i inteligencji podyktowana walką z „pańską” Polską, mówi się też o zemście za porażkę w 1920 r. Za planowym działaniem przemawia fakt bardzo precyzyjnego zorganizowania całej operacji, bowiem w kilka tygodni wymordowano ponad 20 tys. ludzi. Było wśród nich również wielu oficerów stacjonującego w Łomży 33. Pułku Piechoty. Oficerowie – więźniowie Kozielska zginęli w Katyniu, policjantów, strażników więziennych i pracowników wywiadu/kontrwywiadu z Ostaszkowa zastrzelono w Kalininie (obecnie Twer) i Charkowie, a pochowano w Miednoje i Piatichatce. O ich tragicznych losach opowiadają filmy zaprezentowane w czasie spotkania. „17 dni września” Józefa Gębskiego to przejmująca relacja o tułaczce po wybuchu II wojny światowej rodziny policjanta Edmunda K. z Kielc, oparta na jego dzienniku. Zapiski zachowały się tylko dlatego, że ukrył je w bucie i odnaleziono je podczas ekshumacji w Miednoje.
Film pt. „Śmierć ich połączyła. Kapelani katyńscy” Tomasza Bardorscha przybliża, na przykładzie ks. majora Jana Leona Ziółkowskiego (1889-1940), losy kilkudziesięciu kapelanów katolików, prawosławnych, protestantów i Żydów, którzy również trafili do niewoli i zostali zamordowani w Katyniu, pełniąc swą kapłańską posługę do końca . Ks. Ziółkowski, kapłan od 1913 r., a kapelan od momentu odzyskania przez Polskę niepodległości, nie skorzystał z możliwości ucieczki kiedy prowadzono ich do niewoli, tłumacząc, że w obozie będzie bardziej potrzebny żołnierzom. W Kozielsku kapelani zostali uznani  przez Sowietów za element wyjątkowo wrogi i niebezpieczny, dlatego 24 grudnia 1939 zostali wywiezieni. Pozostał tylko ks. Ziółkowski, akurat skazany na siedem dni karceru za odprawienie nabożeństwa.
– Odprawiał te tajne msze, a jednocześnie spowiadał oficerów, spacerując z nimi po obozowych dróżkach – opowiadała w filmie bratanica kapłana Barbara Tarkowska. – To była jedyna forma spowiedzi taka, która nie rzucała się w oczy władzom obozowym.
Według zachowanych zapisków jednego z oficerów ostatnia msza św. w obozie w Kozielsku odbyła się 7 kwietnia, tego samego dnia księdza wywieziono na miejsce kaźni. W Katyniu zamordowano również wielu innych kapelanów, w tym naczelnego kapelana wyznania prawosławnego ppłka Szymona Fedorońko i naczelnego rabina majora Barucha Steinberga.
I chociaż już 25 lat temu strona rosyjska przyznała, że to władze sowieckie były odpowiedzialne za tę zbrodnię, to wciąż podważa liczbę ofiar i piętrzy trudności w poznaniu całej prawdy o niej.
– Zbrodnia katyńska z wiosny 1940 r. stanowiła punkt kulminacyjny wrogich działań sowieckich wobec Rzeczpospolitej i jej obywateli – ocenia Karol Usakiewicz. – Jednak jeszcze przed wybuchem II wojny światowej różne represje dotknęły Polaków, którzy mieszkali za jej wschodnią granicą. Naszych rodaków z terenów Białorusi i Ukrainy począwszy od roku 1936 wywożono na Ssyberię i do Kazachstanu, a na podstawie rozkazu komisarza spraw wewnętrznych Mikołaja Jeżowa z 11 sierpnia 1937 r. rozpoczęły się także aresztowania i egzekucje. Historycy szacują, że w latach 1937 – 1938 zginęło w ramach tej operacji ponad sto tysięcy osób. Wybuch II wojny światowej sprawił, że także obywatele mieszkający w Rzeczpospolitej stali się ofiarami sowieckich represji, kiedy to Armia Czerwona wtargnęła na ziemie polskie.

Wojciech Chamryk

161121091207.gif
cz
wt, 14 kwietnia 2015 07:56

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0