piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

A my znów o historii

Przypominanie wydarzeń, które miały miejsce w przeszłości i związane są często z tragiczną historią Polski, wielu osobom wydaje się bezsensowne. Ja do nich się nie zaliczam. Uważam, że właśnie z nich powinniśmy czerpać naukę na przyszłość. Często też to właśnie pamięć jest jedyną rzeczą, jaka nam pozostała po wspaniałych, kochających ten kraj ludziach, którzy w jego obronie oddali swe życie. Dziś w przeddzień 75. rocznicy zbrodni katyńskiej tak właśnie należy oceniać pomordowanych strzałem w tył głowy, przez sowieckich czekistów w Katyniu, Piatichatkach czy Twerze, polskich oficerów wojska, policji i KOP. Skala tej zbrodni, ale także fakt, że przez 45 lat, w majestacie państwa i prawa, była ona przemilczana i fałszowania, każe postawić ją wśród najważniejszych wydarzeń historii Polski - pisze historyk, profesor Krzysztof Sychowicz.

prof. nadz. dr hab. Krzysztof Sychowicz
historyk, wykładowca PWSIiP w Łomży oraz pracownik naukowy Instytutu Pamięci Narodowej. o. Białystok
prof. nadz. dr hab. Krzysztof Sychowicz historyk, wykładowca PWSIiP w Łomży oraz pracownik naukowy Instytutu Pamięci Narodowej. o. Białystok

1 września 1939 r. rozpoczęła się II wojna światowa od ataku wojsk niemieckich na Polskę. Dwa i pół tygodnia później, 17 września od wschodu zaatakowała Armia Czerwona. Zdezorientowane polskie Naczelne Dowództwo nakazało żołnierzom nie strzelać do Sowietów, chyba, że będą chcieli rozbrajać. W wyniku tego błędu na kresach wschodnich podczas kampanii wrześniowej do sowieckiej niewoli trafiło około 230 tys. polskich żołnierzy, w tym tysiące oficerów.
Według różnych danych, na koniec 1939 r. w obozach przebywało: w Kozielsku 4727 osób, w Starobielsku niedaleko Charkowa 3964 jeńców, zaś w ostaszkowskim 5296 osób. Byli to funkcjonariusze Policji Państwowej, żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza, funkcjonariusze straży więziennej i żandarmerii wojskowej. Od początku pobytu w sowieckiej niewoli polscy oficerowie stali się przedmiotem szczególnego zainteresowania NKWD. Przesłuchiwano ich w oparciu o jednolity kwestionariusz, a enkawudzistów interesowało ich uczestnictwo w wojnie polsko - bolszewickiej 1920 r., poglądy polityczne, stosunek do komunizmu i Związku Sowieckiego. Nikt z nich nie mógł przypuszczać, że od tych odpowiedzi będzie zależało ich życie. Bezpośrednią przyczyną tragedii sprzed 75 lat stał się wniosek Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRS Ławrientija Berii z 5 marca 1940 r., który na podstawie informacji o tych wywiadach ocenił, że „wszyscy oni są zawziętymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego” i wystąpił o zastosowanie wobec Polaków kary śmierci bez wyroków sądów. Od 3 kwietnia do 19 maja tego roku nastąpiła fizyczna likwidacja, czyli rozstrzelanie przebywających w obozach jeńców. Byli oni mordowani strzałem w tył głowy w Katyniu koło Smoleńska (4421 oficerów), w Piatichatkach pod Charkowem (3820 oficerów), a policjanci i oficerowie z Ostaszkowa w Twerze (spoczęli w Miednoje). Wśród rozstrzelanych było dwunastu polskich generałów.

Kolejnym etapem dokonanej przez Sowietów zbrodni katyńskiej stał się rozkaz Berii, nakazujący wysiedlenie członków rodzin mordowanych oficerów i policjantów. 13 kwietnia 1940 r. wyrzucono ich z mieszkań, załadowano do pociągów towarowych i wywieziono w głąb ZSRR, głównie do północnego Kazachstanu. Był to też początek zacierania pamięci o sowieckich ofiarach. Następnymi etapami stały się podjęte, po ponownym zajęciu tych terenów przez Sowietów, prace „komisji specjalnej do ustalenia i zbadania okoliczności rozstrzelania przez niemieckich najeźdźców faszystowskich w lesie katyńskim jeńców wojennych - oficerów polskich”. Jej przewodniczącym był N. Burdenko, członek Akademii Nauk, a w jej skład wchodzili m.in. pisarz A. Tołstoj oraz metropolita prawosławny Mikołaj. Sprawa zbrodni katyńskiej odżyła potem dopiero w trakcie Procesu Norymberskiego, jednak mimo starań Związku Radzieckiego, nie udało się im  wmówić uczestnictwa w mordzie Niemcom.

W związku z zajęciem Polski przez komunistów, walka o pamięć z tzw. kłamstwem katyńskim była toczona przede wszystkim przez Polonię. W kraju w sprawie tej kłamali zarówno Zygmunt Berling, Karol Świerczewski, Wanda Wasilewska, Aleksander Zawadzki, jak i Władysław Gomułka. W latach pięćdziesiątych temat ten stał się ponownie elementem szerszej dyskusji, z powodu działalności komisji Kongresu USA i oficjalnemu „oburzeniu”  na łamach „Trybuny Ludu” na wyniki jej prac, jednoznacznie przypisujące zbrodnię Sowietom. W ukazujących się w następnych latach publikacjach w PRL zbrodnię tę określano jako element prowokacji przeciwko ZSRS, a podejmowane próby jej wyjaśnienia jako  działania podjęte przez „grupki oszalałych reakcyjnych polityków”.

Na dobre sprawa Katyńska odżyła pod koniec lat 80-tych XX wieku w związku z upadkiem komunizmu i zmianą sytuacji politycznej w Polsce i krajach Europy Wschodniej, a zwłaszcza ogłoszeniem „pierestrojki” w Związku Sowieckim. 9 października 1989 r. Prokurator Generalny RP Józef Żyto wystąpił do Prokuratora Generalnego ZSRS Aleksandra Suchariewa o wszczęcie śledztwa w sprawie katyńskiej. Dziś już nikt nie kwestionuje faktu, że Polaków rozstrzelali NKWD-ziści. Niemniej, pomimo upływu dziesiątków lat, nie poznaliśmy jeszcze pełnej listy ofiar tej nieludzkiej zbrodni. Na szczęście w Polsce doceniliśmy ofiarę pomordowanych i przywróciliśmy ich zbiorowej pamięci. Swój udział w tym ma także Instytut Pamięci Narodowej. Jednym z elementów prowadzonych przez niego działań był projekt edukacyjny „Katyń”, składający się z trzech etapów: spotkań edukacyjnych z uczniami, wyjazdu edukacyjnego do Katynia i podsumowania projektu wraz z prezentacją prac przygotowanych przez uczniów.

prof. nadz. dr hab. Krzysztof Sychowicz

161121091207.gif
cz
cz, 09 kwietnia 2015 11:30

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0