niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Pasja - pierwsza taka w Polsce

Niemożliwe stało się faktem: „Pasja” Michela de Ghelderode została zrealizowana w łomżyńskim Teatrze Lalki i Aktora. Jest to pierwsze wystawienie całości tekstu belgijskiego dramaturga w Polsce i dopiero drugie w Europie. Reżyserem i autorem inscenizacji jest wybitny twórca teatralny Wiesław Hejno, za niezwykle efektowne rzeźbione lalki odpowiadają scenograf Przemysław Karwowski i rzeźbiarz Andrzej Sulewski, a poruszającą muzykę skomponował Bogdan Szczepański.
– Mogłem to przedstawienie wystawić razem ze znakomitymi aktorami w teatrze, który podjął takie ryzyko powrotu do zamierzchłych czasów, przypomnienia najpiękniejszego mitu i tworzenia się prawdy religijnej na scenie – w sposób nieco wyestetyzowany, ale wydaje mi się, że w jakimś sensie potrzebny i na pewno prawdziwy! – mówi reżyser Wiesław Hejno.


„Pasja. Misterium Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa ze wszystkimi osobami zrekonstruowane dla teatru marionetek według ludowego widowiska” została odtworzona przez Michela de Ghelderode w roku 1924 z ludowych przedstawień. Dramaturg zachował  charakter pierwowzoru i archaiczną formę całości, nadając zarazem „Pasji” uniwersalną wymowę. Wiesław Hejno zmierzył się już raz z tym tematem, wystawiając w roku 1972 „Świątki” – połączenie  „Spowiedzi w drewnie”Jana Wilkowskiego oraz „Pasji”.
Wystawienie całości przedstawienia dało wybitnemu reżyserowi zupełnie nowe możliwości, dlatego łomżyńska „Pasja” okazała się nie tylko obrazem  męki i śmierci Jezusa Chrystusa, ale też uniwersalną opowieścią o ludziach i kolejach ich losów. 
– To była możliwość niezmiernie twórczej i poznawczej pracy – podkreśla Beata Antoniuk. – Pracując nad „Pasją” dowiedzieliśmy się, jak naprawdę niewiele wiemy na tematy, które są oczywiste. Dlatego studiowaliśmy dosłownie Biblię, przygotowywaliśmy się duchowo i pod każdym względem.  
– To sztuka związana z Jezusem Chrystusem, o którym chyba każdy na świecie słyszał – dodaje Tomasz Bogdan Rynkowski. – Dlatego odegranie i uczestniczenie w tym, co Chrystus przeżył, to jest to coś w rodzaju spowiedzi, mimo tego, że grałem Judasza. 
W spektaklu nie został zachowany ścisły czas akcji i przenikają się dwa światy: Jerozolimy, 
w której Chrystus spędził ostatnie dni swego ziemskiego życia i współczesny, w którym padają zwroty jak złotówki, ksiądz, katolik, a Judasz gasi pragnienie pod kranem z wodą. 
– Jest to „Pasja” widziana oczami ludu belgijskiego – ocenia wybitny krytyk i teoretyk teatru Henryk Jurkowski. – Jest tu cały szereg motywów, które akceptowane były w latach 20. XX wieku, a nawet 100-150 lat, temu, więc dzisiej wydają się anachroniczne. Ale cenimy anachronizm, bo on ma swoją wartość i przedstawia myślenie ludzi prostych i ta „Pasja” ma w sobie dwa cudownie zestawione elementy: z jednej strony biegnie tropem Ewangelii, mówi o męce Jezusa Chrystusa, z drugiej pokazuje nam wyobraźnię ludu belgijskiego. 
Ogromnym atutem przedstawienia, poza ewangeliczną opowieścią o przynoszącym wieczne zbawienie triumfie nad śmiercią, są też rzeźbione w sosnowym drewnie lalki, same w sobie będące dziełami sztuki oraz monumentalna, czerpiąca z klasyki oraz zakorzeniona w oryginalnym stylu kompozytora, muzyka.
– Było to dla mnie ogromne przeżycie! – opowiada o wrażeniach z premiery rzeźbiarz Andrzej Sulewski, którego rzeźby zostały po raz pierwszy wykorzystane na scenie. – Wcześniej nie wiedziałem jak to wszystko zadziała. Wyrzeźbiłem np. 80 dłoni, 80 stóp, torsy, czterdzieści parę głów i jak się teraz widzi to wszystko, w jakim to układzie działa, sprzęga się razem i powstaje dramatyczna czy komiczna scena – coś wspaniałego!
– To zawsze jest wyzwanie, tym bardziej, że nad tym, co się chce zrobić ciąży jeszcze olbrzymi bagaż innych dzieł, których na ten temat powstało bez liku – dodaje kompozytor Bogdan Szczepański. – Dlatego zawsze istnieją jakieś porównania czy odniesienia, że Mozart zrobił to tak, a Bach w taki sposób, ale ja nie byłbym sobą, gdybym nie przetworzył tego tematu na swój sposób.
– Była to dla nas wyjątkowa premiera ze względu na temat, ilość zadań jakie postawił przed nami reżyser oraz względów duchowych i artystycznych – ocenia Bogumiła Wierzchowska-Gosk. – Samo to, że realizacja tego tekstu w całości została powierzona tak małemu teatrowi i zespołowi sprawia, że możemy czuć się bardzo wyjątkowo!

Wojciech Chamryk

161121091207.gif
Od lewej: Rafał Swaczyna,Tomasz Rynkowski, Marzanna Gawrych, Beata Antoniuk, Eliza Mieleszkiewicz, Bogumiła Wierzchowska-Gosk, Marek Janik i Michał Pieczatowski.
mm
nie, 08 marca 2015 13:05
Data ostatniej edycji: 2015-03-08 13:12:24

 
161109032208.jpg
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0