sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 601

Wiosna idzie!

Protesty rolnicze trochę osłabły. Nie ma się co dziwić - za progiem przednówek. Chłopcy i dziewczęta muszą przygotować się do wiosny. Wiosna podobno będzie „nasza”. Cokolwiek miałoby to oznaczać. Skoro jednak hasło pojawia się niczym przebiśnieg, zapewne chodzi o politykę.

Wiosna ma nadejść w maju. Wybory prezydenckie będą sprawdzianem determinacji i sprawności w wysiewaniu nowego plonu przez starych siewców. Wszyscy się do tego przygotowują. Niezależnie od opcji politycznej. Jedni chcą zachować to, co dotychczas zdobyli inni,  zdobyć to, co tamci zachowują. W polityce w ogóle pory nie pokrywają się z kalendarzem. Jedni czekają na maj, inni patrzą jeszcze dalej.

Nadejście wiosny zwiastuje zmieniające się zachowanie zwierząt, również politycznych. Tym bardziej, że ludzie nie odbiegają od prawideł natury, choćby nie wiem, jak się starali udowodnić w sobie przewagę intelektu nad materią.

Tak więc wiosna w polityce dotarła również do Łomży. Przebudził się ze snu zimowego Poseł Lech Antoni Kołakowski i woła o pomstę do ministerstwa. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad chce najważniejsze skrzyżowanie w tej części kraju budować dwa razy. Między jedną a drugą budową część tej pierwszej trzeba będzie rozpieprzyć. Wkurzyło to posła, wygramolił się z gawry i ryknął. Teraz wszyscy nasłuchują, czy jakieś echo z tego będzie. Poseł zapewne chciałby zachować legowisko na Wiejskiej, kiedy na jesieni przyjdzie jego wiosna. Tymczasem, jak donoszą sójki zza morza, nie on jeden. Mieczysław Leon Czerniawski ponoć pływa po Warszawie jak wygłodniały karaś na wiosnę w poszukiwaniu poparcia. Jego powrót w roli posła całego podlaskiego bajorka, w sytuacji kiedy niewdzięczni obywatele wyrzucili go z łomżyńskiej kałuży, mógłby być dla niego nie lada tryumfalny. Zdobycie pierwszego miejsca na poselskiej liście w województwie zapewne nie jest niemożliwe. W niejednym jeziorku skrzela marynował i zna sporo grubych ryb.  Jednak nawet biorąca jedynka może nie dać gwarancji mandatu, kiedy czerwone karasie stają się gatunkiem na wymarciu.

Kokoszą się duzi i ważni, zamieszanie też u małych. Jak to na wiosnę. Ptactwo z okolic gromadnie zerwało się z roli, żeby gąsiora utrącić i  przed ministerstwem w Warszawie dyżuruje. To, że on spora figura, a oni gdzieś z daleka, wcale nie znaczy, że nie mają szans. I Herkules dupa, kiedy ludzi kupa. Tylko czy nasze chłopy są gotowe na prawdziwe polowanie?

Czy my w ogóle jesteśmy w stanie żyć w zgodzie? Zastanawiam się, czytając list prezydenta Łomży do reżysera „Idy”. Chrzanowski gratuluje Pawlikowskiemu Oskara. Jak zwycięzca do zwycięzcy pisze. Przecież na Chrzanowskiego więcej ludzi głosowało, to co, nie może?! Chociaż gratulacje nie są bezkrytyczne, jak na przedstawiciela dumnej prawicy przystało, gest na pewno godzien uwagi. Pewnie byłby też zauważony, gdyby prezes Jarosław wcześniej tego nie zrobił. Albo raczej w ogóle nie byłoby żadnego listu z Łomży. Odwaga w dzieciach wzrasta wprost proporcjonalnie do zaangażowania głowy rodziny.  Niemniej gest kontrowersje wywołuje, chociaż mniejsze niż sam film.

Czy my w ogóle jesteśmy w stanie w czymś się zjednoczyć? Jedni z drugimi, drudzy z pierwszymi? Optymistycznie, jak to z wiosną, odpowiem jednoznacznie – tak! Sezon grzewczy się kończy i grzejniki coraz chłodniejsze. Niebawem wszyscy będziemy chodzić zasmarkani i w gorączce.

Mariusz Rytel

cz
cz, 26 lutego 2015 08:13

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0