sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 592

Najważniejsze społeczne wydarzenie roku

- Weź dwa duże! – słychać w tłumie kobiecy nakaz. Pan mąż, adresat przekazu, tylko łypnął spode łba w kierunku, z którego dobiegał głos małżonki. Zobaczyć jej nie miał szans. Tłum gęstniał z minuty na minutę.

Jakieś dzieci plątały mu się pod nogami, skutecznie niwecząc wczorajsze, wieczorne czyszczenie butów. Nigdy nie ukrywał, że lubi mieć wszystko w życiu poukładane, i to na właściwym miejscu. Lekki grymas na twarzy i szeroko otwarte oczy zdradzały, że chaos, w którym przyszło mu uczestniczyć, jest dla niego sytuacją, delikatnie mówiąc, zaskakującą. W myślach wspominał ostatnie chwile triumfalnego spokoju. Nawet wtedy, kiedy w dzień Wigilii pojawiła się ta propozycja od nowego dostawcy z Włoch. Masa próbek, zamieszanie z wkurzoną załogą, i konieczność podjęcia szybkiej decyzji wartej parę ładnych PLNów. Tego tumultu nie był w stanie opanować. Nie mógł w żaden sposób pozytywnie wpłynąć na to, co działo się wokół niego. Zamyślony, bezradnie poddał się  wolnemu nurtowi gromady ludzi, zmierzającej w bliżej nieokreślonym kierunku.
Obydwie kolejki wymieszały się już tak skutecznie, że ostatni wchodzący do budynku wychodzili po chwili, machając rękami w geście rezygnacji. Ci, którzy postanowili zostać w środku, najczęściej szukali odpowiedzi na pytania: Kto jest ostatni? Dlaczego ci ludzie się tak pchają? Co ja tu robię?
Głośne - No, i o czymś do picia nie zapomnij! - wyrwało naszego bohatera z błogiego letargu. - Dwa pudełka popcornu, poproszę. I coś do picia - wymamrotał zrezygnowany.

„Przywieźli wyngiel!” - pomyślałem sobie, patrząc na kolejkę do kinowej kasy. „Wyngiel je we wiosce!” - przypomniała mi się Misiowa scena. Projekcja ostatniej części Hobbita była bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem kończącym rok 2014 r. Wtedy, podobnie jak teraz, nie mam pojęcia, jaką frekwencją cieszył się będzie miejski Sylwester. Nawet prezydent, zwykle niepoprawny optymista, przyznał publicznie, że to nie będzie to, co zapowiadał w kampanii. Podejrzewam, że z Hobbitem przegrali nawet wespół wszyscy kandydaci w niedawnych wyborach samorządowych. Skojarzenie z wyborami przyszło mi do głowy już w kolejce do kasy. Może takie zainteresowanie, bo ktoś z PSLu i w tym filmie odegrał jakąś istotną rolę. Kilka pierwszych scen i szybko mi przeszło. Główni bohaterowi to niziołki, a przecież Ludowcy to chłopy jak dębowe bale. Poza tym, na końcu kilku z nich ginie i nawet jakaś bitwa się tam toczy. Tymczasem scenariusz z udziałem naszych działaczy obfitowałby w koalicje ponad podziałami.
Niezależnie, kto ma jakie spostrzeżenia związane z filmem, fakt pozostaje faktem. „Hobbit” -  historia nieprawdziwa, wywołał niezwykłe i prawdziwe poruszenie.
Aż tęskno, by w przyszłym roku starczyło nam wszystkim determinacji i ambicji ponad powszechną chęć obejrzenia drogiego, choć ubogiego obrazu w tanim kinie. I to wcale nie musi być zaraz jakiś film. Może ogólnomiejska akcja poszukiwania ostatniego łomżyniaka. Biorąc pod uwagę prognozy demograficzne na najbliższe lata, istnieje duża szansa, że już się urodził.

Mariusz Rytel

cz
śr, 31 grudnia 2014 07:55

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0